English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Prawa do emisji CO2 bez administracyjnej interwencji to dobra informacja

19-04-2013

Pracodawcy RP z zadowoleniem przyjęli decyzję Parlamentu Europejskiego o odrzuceniu propozycji wycofania 900 mln praw do emisji CO2.

 

Tak zwany backloading miał być interwencją administracyjną w europejski rynek handlu emisjami, w celu podwyższenia cen uprawnień do emisji. W wyniku spowolnienia gospodarczego spadły one w ostatnich miesiącach do poziomu 4–5 euro za tonę. Sztuczna interwencja podniosłaby cenę do poziomu 15–20 euro za tonę, jednocześnie odbierając wiarygodność systemowi ETS poprzez dopuszczenie możliwości zmiany warunków gry w jej trakcie. Czy w przypadku nagłego wzrostu cen Komisja Europejska również interweniowałaby w celu ich obniżenia, oferując dodatkową pulę uprawnień?

 

– Dziś absolutnym priorytetem musi być wzrost gospodarczy. Na pewno nie przysłużyłaby mu się kolejna podwyżka cen energii – tym bardziej że w ostatniej dekadzie wzrosły one dla odbiorców przemysłowych o niemal połowę – podkreśla ekspert Pracodawców RP Piotr Wołejko. Przypomina też, że europejskie firmy tracą konkurencyjność na globalnym rynku. – W obliczu boomu łupkowego w Stanach Zjednoczonych obserwujemy powrót zakładów przemysłowych, przeniesionych uprzednio poza terytorium USA. Tymczasem Europa mogła zafundować sobie dodatkową podwyżkę cen energii. Konsekwencje takiego posunięcia byłyby jednoznacznie negatywne: przyspieszenie procesu dezindustrializacji i wzrost bezrobocia – podkreśla Wołejko.

 

Po odrzuceniu przez Parlament Europejski propozycji backloadingu sprawa została ponownie skierowana do parlamentarnej komisji środowiska (ENVI). Komisja Europejska najpewniej wystąpi z nową koncepcją dotyczącą uprawnień do emisji CO2. Jest to tym bardziej prawdopodobne, iż cele klimatyczne UE nie zmieniły się, a system handlu emisjami (ETS) wykazuje coraz poważniejsze ułomności. Główna to ta, iż jego kosztami obciążana jest produkcja, a nie konsumpcja. De facto stanowi to zachętę do zamykania zakładów produkcyjnych na terytorium Unii Europejskiej i przenoszenie ich do innych państw. – Tracą na tym gospodarka, społeczeństwo i środowisko. Ponieważ poza UE wymogi środowiskowe są zazwyczaj o wiele niższe, to zakłady przemysłowe nie muszą korzystać z nowoczesnych technologii ograniczających emisję szkodliwych substancji czy zużycie wody – mówi ekspert Pracodawców RP. – Można pogodzić wzrost gospodarczy z troską o środowisko naturalne i racjonalne gospodarowanie zasobami. Nie są do tego potrzebne różne parapodatki i systemy nakazowo-rozdzielcze. Wystarczą zachęty i wsparcie dla rozwoju i wdrażania nowoczesnych technologii. Przedsiębiorcy to też obywatele, którym zależy na możliwie jak najczystszym środowisku – dodaje Piotr Wołejko.