English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Społeczna inspekcja pracy – konieczność czy relikt przeszłości?

12-07-2013

Zgodnie z ustawą celami działania istniejącej już od 30 lat instytucji społecznej inspekcji pracy (SIP) są dążenie do zapewnienia przez pracodawcę bezpiecznych i higienicznych warunków pracy oraz ochrona uprawnień pracowniczych. Tak wygląda teoria. A jak to jest w praktyce?

 

Krytycy SIP-ów wskazują, że jest to relikt przeszłości i nie przystaje do obecnych realiów, w jakich funkcjonują nowoczesne firmy. Prawo zagwarantowało społecznym inspektorom pracy dużo przywilejów – m.in. ochronę stosunku pracy – a w związku z tym, że „kadencja” SIP-ów wynosi 4 lata, w znacznym stopniu utrudnia to pracodawcy zarządzanie kadrami. Co więcej – przepisy nie określają maksymalnej liczby SIP-ów. Ustawa nie wskazuje też na to, przy jakim stanie zatrudnienia powinna być wybierana społeczna inspekcja pracy. Zgodnie z przepisami, to związki zawodowe, mające wyłączną kontrolę nad SIP-ami, dostosowują ich organizację do potrzeb wynikających ze struktury firmy. Prawo wymaga tylko dokonania wyboru jednego zakładowego inspektora pracy, natomiast liczba oddziałowych i grupowych inspektorów może kształtować się na całkowicie dowolnym poziomie.

 

– Nie kwestionujemy zasadności funkcjonowania SIP-ów w przedsiębiorstwach. Niemniej powoływanie przez związki zawodowe dużej liczby społecznych inspektorów jedynie dla uzyskania ochrony miejsca pracy i ich niejasny wybór powodują, że ustawa dotycząca tej instytucji wymaga zdecydowanej przebudowy – powiedział Tomasz Misiak, wiceprezydent Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej.


Przykładem firmy, która boryka się z kwestią „nadreprezentatywności” SIP-ów, jest Orange (Telekomunikacja Polska) – Wzrost liczebności społecznych inspektorów pracy w naszej firmie jest bardzo niepokojący – przyznał Jacek Kowalski, Członek Zarządu Telekomunikacji Polskiej ds. Zasobów Ludzkich. – Początkowo grupa ta stanowiła 1 proc. ogółu zatrudnionych, dziś jest to już 4,5 proc. W sumie w TP mamy aż 668 SIP-ów. Przyjrzeliśmy się ich aktywności – okazało się, że w ciągu roku podjęli oni 70 interwencji, niemal w stu procentach dotyczących bardzo drobnych, administracyjnych kwestii – dodał Jacek Kowalski. W jego opinii największym problemem jest to, iż społeczni inspektorzy pracy nie mają nad sobą jakiejkolwiek kontroli organu niezależnego,  oraz to, że sprawowana przez nich funkcja i przywilej związany z ochroną przed wypowiedzeniem umowy o pracę dyskryminuje pozostałą część załogi, która często nawet nie wie, kto w jej imieniu pełni tę funkcję. – Przede wszystkim należy: wprowadzić odpowiednie proporcje między liczbą SIP-ów i resztą pracowników, w przypadku występowania wielu organizacji związkowych u jednego pracodawcy, wprowadzić uregulowania umożliwiające przeprowadzenie wyłącznie jednych wyborów SIP bez możliwości przeprowadzania kolejnych przez część organizacji związkowych oraz powinien zostać wskazany organ uprawniony do rozstrzygania sporów, wątpliwości powstających na tle ustawy o SIP – dodał Jacek Kowalski.


Zdaniem dr. Pawła Pettkego, Pełnomocnika ds. Przedstawicielstwa Pracowniczego Grupy LOTOS, dialog zakładowy z zakresu BHP powinien odbywać się poprzez system konsultacji z przedstawicielami związków zawodowych. – Nie kwestionuję idei społecznej inspekcji pracy, ale bez wątpienia musi być wprowadzony limit osób pełniących tę funkcję. Poza tym należy dać możliwość wyboru osób spoza związku zawodowego, co dziś praktycznie nie istnieje – powiedział Pettke. Wprawdzie ustawa dopuszcza taką możliwość, ale w praktyce jest to sytuacja wyjątkowa. Muszą się bowiem na to zgodzić zakładowe organizacje związkowe, a niezwykle rzadko zdarza się, aby chciały się one dzielić korzyściami, wynikającymi z pełnienia funkcji społecznego inspektora pracy.

 

– Obawiam się, że wprowadzenie zmian w ustawie będzie niezwykle trudne – powiedział Tomasz Kuydowicz z Polskiej Miedzi. – Kluczową kwestią jest nie tylko liczba inspektorów pracy, lecz także ich kompetencje i umiejętności. Dlatego należałoby wprowadzić do ustawy takie zmiany, które zaostrzałyby kryteria wyboru konkretnych kandydatów – powiedział Kuydowicz. Zgodnie z ustawą społeczny inspektor pracy powinien posiadać niezbędną znajomość zagadnień wchodzących w zakres jego działania, ale jest to sformułowanie dość ogólne – zważywszy na fakt, że prawo przyznaje społecznym inspektorom pracy tak szerokie uprawnienia. Ponadto warto pamiętać, że pracodawca nie ma żadnych możliwości weryfikacji ich wiedzy.

 

Tadeusz Zając z PGNiG odniósł się do wątku dyskusji związanego z ochroną inspektorów przed zwolnieniem z pracy. – Inni pracownicy nie bardzo rozumieją, dlaczego tak jest – powiedział przedstawiciel PGNiG. – Zgadzam się, że nie powinno się likwidować SIP, bo zaangażowanie ludzi ma bardzo duże znaczenie, ale rzeczywiście ustawa nie przystaje do rzeczywistości – dodał Zając.

 

Obecna podczas debaty Małgorzata Kurowska, Naczelnik w Wydziale BHP w Departamencie Prawa Pracy Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, przypomniała, że możliwości wpływania Ministerstwa na społeczną inspekcję pracy nie są duże. – Nie ulega wątpliwości, że ustawa wymaga zmian. Dlatego też czekamy na ustalenia partnerów społecznych co do ich kierunku – powiedziała Małgorzata Kurowska.

 

Zdaniem Marzeny Flis, pełnomocnika „Solidarności” ds. BHP, rola SIP-ów jest bardzo niedoceniana. – Proszę pamiętać, że to taka mała inspekcja pracy w zakładzie – powiedziała Flis. Nie zgodziła się też z powszechną opinią dotyczącą zbyt dużej liczby społecznych inspektorów. Zwróciła natomiast uwagę na niepokojący jej zdaniem poziom merytoryczny przedstawicieli załogi i zaapelowała do pracodawców o przeprowadzanie częstszych szkoleń z zakresu BHP.

 

Podczas dyskusji głos zabrał także jeden ze społecznych inspektorów pracy z Grupy Volkswagen. W jego opinii, bez odpowiedniej ochrony społeczni inspektorzy pracy nie będą mogli wykonywać swoich zadań. Przypomniał, że służba BHP jest tylko organem doradczym, inspektorzy zaś pełnią funkcję kontrolno-nadzorczą. Jego zdaniem zamiast dyskutować o kosztach związanych z działalnością SIP-ów, należy raczej mówić o inwestycji, która zwróci się pracodawcy, i to kilkukrotnie.

 

Debatę prowadziła dr Monika Gładoch, Doradca Prezydenta Pracodawców RP ds. Prawa Pracy, która przedstawiła także prezentację, dotyczącą społecznej inspekcji pracy w prawie i praktyce. Wskazała m.in. na orzecznictwo Sądu Najwyższego, z którego wyraźnie wynika, iż niedopuszczalna jest droga sądowa w sprawie o ustalenie zgodności z prawem wyboru społecznego inspektora pracy. Procedura ta w zasadzie nie podlega żadnej kontroli zewnętrznej, co budzi uzasadniony niepokój – zwłaszcza wśród dużych pracodawców, u których najczęściej działają społeczni inspektorzy pracy.

 

Uczestnicy spotkania zwrócili uwagę na wiele zapisów, które funkcjonują w obecnym stanie prawnym i często niestety prowadzą do nadużyć oraz instrumentalnego traktowania tej instytucji. Ocena konieczności dokonania gruntownych zmian w ustawie o społecznej inspekcji pracy była jednoznaczna. Z zadowoleniem więc przyjęto deklarację Pani Małgorzaty Kurowskiej o gotowości Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej do tego, by podjąć prace nad modyfikacją obowiązujących regulacji.