English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Musimy konkurować zarówno z Niemcami, jak i azjatyckimi tygrysami

25-03-2014

„Dziennik Gazeta Prawna" publikuje tekst Macieja Stańczuka, Wiceprezydenta i Głównego Ekonomisty Pracodawców RP dotyczący kwestii rozwiązań mających na celu oparcie polskiej gospodarki na wiedzy. Zapraszamy do lektury tej opinii.

 

"W drugiej dekadzie członkostwa Polski w Unii Europejskiej trudno będzie nam konkurować jedynie niskimi kosztami pracy. Kluczem do sukcesu naszej gospodarki oraz polskich firm jest innowacyjność, którą trzeba wspierać" – pisze Maciej Stańczuk, Wiceprezydent Pracodawców RP oraz Główny Ekonomista tej organizacji.

 

Wydatki na badania i rozwój wynoszą w Polsce zaledwie 0,7% PKB. Niemcy, mimo iż zwiększyły w ostatnich kilku latach te wydatki z 2,4% do 2,9% PKB, spadły w indeksie innowacyjności francuskiej szkoły biznesu INSEAD z drugiego (5 lat temu) na aktualnie 15 miejsce. Stało się tak głównie dlatego, że światowi liderzy innowacyjności: Korea, Japonia czy Chiny wydają na B&R znacznie powyżej 3% swojego PKB.  Widać z tego, że Polsce trudno nam będzie kontynuować dotychczasowy model rozwoju oparty na tanich kosztach pracy, gdyż konkurencja ze strony nowych członków i krajów peryferyjnych, oferujących jeszcze tańszą siłę roboczą będzie niewątpliwie większa. Co w takiej sytuacji należałoby czynić, by nasze firmy stały się bardziej innowacyjne?

 

Niska jakość  kształcenia

 

Po pierwsze słabością naszą jest system kształcenia. Państwo nasze wydaje na kształcenie zdecydowanie mniej w porównaniu z czołowymi krajami UE. W skali międzynarodowej polskie uczelnie nie odgrywają żadnej roli, najlepsze zajmują miejsca w czwartej setce. Nie udało nam się, w przeciwieństwie np. do Hiszpanii (IESE, IE) wykreować ani jednej uczelni wyższej, którą możnaby postawić w jednym szeregu z Oxfordem, Harvardem czy MIT. Wszyscy w Polsce pochylamy się nad rolą i znaczeniem szkolnictwa w rozwoju gospodarczym. Jeśli jednak przyjrzeć się bliżej polskim szkołom, przedszkolom czy uniwersytetom można odnieść zgoła inne wrażenie. Odpadający tynk widoczny w wielu naszych uczelniach i szkołach oraz wysoki poziom bezrobocia wśród absolwentów naszych uczelni nie charakteryzuje bynajmniej kraju mającego wielkie ambicje awansu cywilizacyjnego. Potrzeba nie tyle większych środków na szkolnictwo, ale przede wszystkim wprowadzenia mechanizmów kreujących prawdziwą konkurencję między podmiotami oferującymi kształcenie dzieci i młodzieży. Ponadto powinniśmy przemyśleć na nowo priorytety systemu kształcenia. Na nauki ścisłe (matematyka, fizyka, chemia) przypada zaledwie 20% czasu przeznaczonego na naukę przez polskiego ucznia i studenta, podczas gdy we Francji jest to 27%, a w Anglii nawet 38%. Brakuje u nas np.: kompleksowej oferty kształcenia obejmującej wiedzę techniczną. W ten sposób mogłaby się ona przyczynić do zmniejszenia wstrzemięźliwości wobec innowacji technologicznych w naszym społeczeństwie.

 

Potrzeba nowych produktów i modeli biznesowych

 

Po drugie: konkurencyjność Polski jako atrakcyjnego centrum innowacji zależy przede wszystkim od tego, na ile istniejąca wiedza zostanie wykorzystana dla wykreowania nowych produktów i modeli biznesowych. Przy tym szczególną role odgrywa tworzenie nowych zaawansowanych technologicznie przedsiębiorstw. Niestety nie jest w naszym kraju szeroko rozpowszechnionym zjawiskiem, że młodzi naukowcy i badacze tworzą własne firmy w oparciu o idee, które kreują. Naszych kreatywnych specjalistów można znaleźć praktycznie we wszystkich światowych koncernach informatycznych, dziwnym trafem nie decydują się na usamodzielnienie. Myślę, że w dużej mierze jest to też pochodną systemu kształcenia, który powinien wzmacniać wrodzony polski „duch przedsiębiorczości”, a wzmacnia roszczeniowe postawy obywatelskie.

 

Oczywistym problemem jest brak możliwości pozyskania kapitału początkowego z rynku. Ta sytuacja bardzo szybko się jednak zmienia: mamy coraz więcej funduszy venture capital, w tym tych, które specjalizują się w zaawansowanych technologicznie innowacjach. Takie projekty z pewnością mogą też liczyć na dofinansowanie z funduszy unijnych. Powinny one być wspierane odpowiednią polityką państwa np. w zakresie mniej restryktywnego traktowania strat podatkowych (losses carried forward).

 

R&D potrzebują podatkowego wsparcia

 

Po trzecie: w Polsce jak dotąd nie mamy możliwości podatkowego wsparcia wydatków na badania i rozwój, co czyni nasz kraj mało konkurencyjnym w międzynarodowej konkurencji o inwestycje w tym zakresie. Trzy czwarte krajów OECD podatkowo wspiera w międzyczasie badania. To duża słabość konkurencyjna naszych firm.

 

Wzmocnienie i reforma systemu kształcenia, ułatwienia oraz wsparcie przy zakładaniu firm zaawansowanych technologicznie, wsparcie badań to przynajmniej trzy postulaty, których realizacja zwiększyłaby innowacyjność naszej gospodarki. Nie możemy stać z założonymi rękami, gdy konkurencja międzynarodowa jest coraz silniejsza.  Szansa jest tym większa, że w nowej perspektywie unijnej przewidziane są znaczne środki na wspieranie innowacyjności.

 

 

Maciej Stańczuk

Wiceprezydent i Główny Ekonomista

Pracodawcy RP

 

źródło: „Dziennik Gazeta Prawna", 25.03.14