English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Zbiorowe układy pracy są i będą potrzebne

04-11-2014

Jak ożywić prawo układowe i dialog autonomiczny w Polsce? – to pytanie przyświecało uczestnikom konferencji, która odbyła się w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej. Organizatorem wydarzenia byli Pracodawcy RP oraz MPiPS.

 

Zgadzam się z przedstawicielami związków zawodowych, że układy zbiorowe pracy są i będą w naszym kraju potrzebne – powiedział Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski. Jego zdaniem wiele norm zawartych w Kodeksie pracy można z powodzeniem przenieść na poziom zakładów pracy, pozostawiając je do autonomicznej decyzji pracodawców i pracowników, co przyczyniłoby się do rozwinięcia autentycznego dialogu w firmach. Jak zauważył Prezydent Malinowski, obecnie rola układów zbiorowych w kształtowaniu warunków zatrudnienia jest bardzo ograniczona, ponieważ nie ma przestrzeni do negocjacji, która została zapełniona przepisami Kodeksu pracy. – Nie wykorzystujemy potencjału partnerów społecznych i możliwości, jakie daje dialog zakładowy. Nasze prawo pracy jest przeregulowane, dlatego powinniśmy zmierzać do jego decentralizacji, pozostawiając w Kodeksie pracy jedynie normy ogólne o charakterze ochronnym – powiedział Andrzej Malinowski. Jego zdaniem układy zbiorowe pracy powinny stać się Kodeksami pracy dla firm. – To byłoby prawdziwe, realizowane w praktyce prawo pracy, bez potrzeby narzucania przez państwo zunifikowanych warunków wszystkim pracodawcom, bez względu na wielkość przedsiębiorstwa, liczbę zatrudnionych, branżę, czy możliwości ekonomiczne firmy – podkreślił Prezydent Pracodawców RP.

 

Zwrócił uwagę na fakt, że w ostatnim czasie odchodzi się od układów zbiorowych pracy – wypowiadają je m.in. duże spółki z udziałem Skarbu Państwa. Jego zdaniem dzieje się tak, gdyż menedżerowie muszą reagować na zmieniające się otoczenie ekonomiczne. Układy powinny zatem pełnić rolę gwaranta praw i obowiązków – pewnej stabilizacji w firmie, jednak z możliwością renegocjacji, a nawet zawieszenia ich przepisów w razie pogorszenia się sytuacji finansowej firmy i konieczności przeprowadzenia zmian. Tymczasem w naszym kraju ciągle obowiązują „wieczyste” układy zbiorowe pracy, i to wbrew wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego.

 

 

 

Minister Pracy i Polityki Społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślał konieczność utrzymywania przy tworzeniu zbiorowych układów pracy równości obu stron – pracodawców i pracowników. Duży nacisk położył na współdziałanie partnerów społecznych, które musi być oparte na obowiązujących konwencjach, m.in. międzynarodowej organizacji pracy. – Regulacje w nich zawarte warto wykorzystywać przy tworzeniu nowych przepisów – powiedział minister Kosiniak-Kamysz. W jego opinii ważne jest, by nie traktować układów pracy jako pola starcia poszczególnych osób, lecz perspektyw, wizji dalszej współpracy pomiędzy pracownikami i pracodawcami. – Liczę na otwartą, jasną dyskusję nawet na tak trudne tematy. Od jej efektów zależy nie tylko jakość i warunki pracy, lecz także konkurencyjność polskiej gospodarki – dodał minister.

 

Sekretarz Stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej Jacek Męcina zaprezentował działanie prawa układowego w teorii i praktyce. Zwrócił uwagę na niepokojące zjawisko zmniejszania się przestrzeni do tworzenia układów zbiorowych ze względu na przeregulowane prawa. – Zmieniamy prawo – m.in. po to, by tę przestrzeń systematycznie otwierać. Jestem gorącym orędownikiem zmian, które dadzą stronom możliwości dogadywania się – powiedział Męcina, dodając, iż zagrożeniem dla układów jest klauzula wieczności ich obowiązywania, co mocno nadweręża zaufanie pracodawców do zawierania układów. Zgodził się z nim prof. dr hab. Jerzy Wratny. – Pracodawcy niechętnie podpisują układy zbiorowe właśnie ze względu na ich wieczyste obowiązywanie. Poza tym coraz większego znaczenia nabierają pozaukładowe porozumienia, w tym regulaminy wynagradzania. Dochodzi do tego, że coraz bardziej zaczynają one przypominać układy zbiorowe – powiedział prof. Wratny. W jego opinii negatywną rolę odegrało tu orzecznictwo Sądu Najwyższego, który uznał pakiety socjalne za źródło prawa. – Takie podejście podważa rolę zakładowego układu zbiorowego – skomentował krótko profesor.

 

Dr Monika Gładoch, doradca Prezydenta Pracodawców RP przedstawiła praktykę układową w Niemczech. – Dlaczego akurat Niemcy? Bo warto  czerpać rozwiązania od najlepszych – powiedziała. Przypomniała, że w tym kraju stosunki pracy są oparte na układach w zakładach pracy. – Nam ciągle daleko do takiego poziomu dialogu; przez lata byliśmy nauczeni, że to co ważne, musi zostać zapisane na poziomie ustawy. Nie było więc potrzeby rozmów i dialogu – dodała Monika Gładoch. Co ciekawe, u naszego zachodniego sąsiada nie ma ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, bowiem te kwestie są regulowane przez orzeczenia sędziowskie. Przypomniała, że Niemcy nie potrzebują wielu regulacji – zostawiają to praktyce i, ewentualnie, sędziom.

 

Podczas spotkania prof. dr hab. Ludwik Florek zanalizował problemy dotyczące prawa układowego w kodeksie pracy, a także przedstawił propozycje zmian w przepisach. Podkreślił fakt, iż zbiorowy układ pracy to kompromis interesów obu stron. – W moim przekonaniu obecny stan prawny nie przeszkadza w rozwijaniu układów, choć niektóre obowiązujące rozwiązania mogłyby być oczywiście lepsze – powiedział profesor. Zwrócił jednocześnie uwagę, że prawo nie zastąpi woli stron, lecz może ją wspierać. Zgodził się z wcześniejszymi wypowiedziami dotyczącymi powodów małej atrakcyjności układów dla pracodawców. – Dlaczego mamy do czynienia z tak ograniczoną liczbą układów zbiorowych w Polsce? Wynika to m.in. z małego stopnia uzwiązkowienia i rozbudowanego ustawodawstwa. Zakres swobody układowej jest niemal taki sam jak indywidualnej umowy. To nielogiczne – powiedział profesor Florek, dodając, iż dla pracodawcy układ powinien być szansą, a nie spędzającym sen z powiek problemem. W jego opinii popularność zbiorowych układów pracy byłaby większa, gdyby obowiązywały one na czas określony; pracodawca nie wie bowiem, jak będzie wyglądała sytuacja rynkowa za rok czy dwa. Zwrócił także uwagę na rolę Komisji Trójstronnej. – To z tej strony powinien pójść impuls, że układy zbiorowe są potrzebne – powiedział. Podkreślił także, że brak układów powoduje, iż nie możemy skorzystać z możliwości uelastyczniania unijnych dyrektyw.

 

Jestem zdecydowanym zwolennikiem większej elastyczności w zbiorowych układach pracy – po to, by w dyskusji na ich temat ze związkami zawodowymi można było uwzględniać kondycję firmy – powiedział Jerzy Jóźkowiak, Prezes Zarządu Poczty Polskiej. Jak dodał – gospodarka nie znosi próżni. Dlatego układy zbiorowe powinny odpowiadać zmieniającym się warunkom. Ponadto jego zdaniem układy mogłyby obowiązywać przez 12-14 miesięcy lub na czas wprowadzania zmian w spółce. – Wszyscy powinniśmy mieć ten sam cel – dobro firmy – powiedział Jóźkowiak.

 

Zbiorowy układ pracy ma swoją wartość. Warto go mieć, lecz nie może być tak, że zapisane w nim warunki są zabetonowane w nieskończoność, niezależnie od sytuacji finansowej przedsiębiorstwa – powiedział z kolei Prezes Zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej Jarosław Zagórowski. – Dziś nie mam możliwości elastycznego dostosowania kosztów. W zakładach, gdzie są one niewielkie, jeszcze można przymknąć oko. W JSW koszty pracy to jednak 50 proc. wszystkich wydatków. Oczywiście zabetonowany zbiorowy układ pracy pomaga pracownikom, ale tylko na krótką metę. W dłuższej perspektywie może dojść do tego, że firma ogłosi upadłość, a co za tym idzie – ludzie stracą pracę. By do tego nie dopuścić, elastyczność w układach jest niezbędna. Wtedy nie będziemy ich wypowiadać – dodał w emocjonalnym wystąpieniu prezes Zagórowski. Stwierdził, że obowiązujący w jego przedsiębiorstwie zbiorowy układ pracy powoduje, iż do pracownika podchodzi się w sposób nieuczciwy, bowiem obejmuje on zarówno pracownika dobrego jak i złego. – Układy zbiorowe powinny być regulacjami, w których strony będą miały te same prawa. Dziś strona społeczna ma przewagę w postaci np. prawa do strajku – powiedział Jarosław Zagórowski. Zwrócił też uwagę na ciągle istniejący stereotyp złego pracodawcy, przed którym trzeba chronić zatrudnionych. – Tymczasem nikomu nie przyjdzie do głowy zwolnić dobrego pracownika – powiedział prezes JSW, który oczekuje od państwa jako regulatora określenia nowych, ogólnych zasad współdziałania między pracodawcami i pracownikami.

 

Andrzej Radzikowski, Wiceprzewodniczący OPZZ zgodził się z prezesem Zagórowskim, że nie da się uciec od roli państwa jako regulatora tworzącego warunki brzegowe do negocjacji między pracodawcą a pracownikiem. Ponadto jego zdaniem już dziś jest przestrzeń do zawierania układów zbiorowych pracy – stronom brakuje jednak świadomości. Zwrócił także uwagę na potrzebę wspierania układów branżowych, bo pozytywne przykłady już mamy w budownictwie.

 

Więcej na temat tutaj.