English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Spadek cen w Polsce nie grozi wpadnięciem gospodarki w stagnację

12-12-2014

Wszystko wskazuje na to, że w listopadzie znów mieliśmy do czynienia z deflacją. Jednak niższy od prognozowanego poziom bezrobocia i dalszy wzrost płac będą przeciwdziałać pogłębieniu tego na razie niegroźnego dla polskiej gospodarki – zjawiska – mówi Damian Olko, ekspert Centrum Badań i Analiz Pracodawców RP. Najnowszy odczyt dotyczący inflacji poznamy już w poniedziałek.

 

Rynkowy konsensus zakłada, iż w listopadzie spadek cen wyniósł -0,4 proc. w ujęciu rocznym oraz -0,1 proc. w porównaniu do października. Bierze się on stąd, że był to kolejny miesiąc dynamicznego spadku cen ropy naftowej. Istotne są także ceny żywności oraz odzieży, które utrzymują się na mniej więcej stałym poziomie. Z drugiej strony, niższe od prognozowanego bezrobocie i kontynuacja wzrostu płac będą przeciwdziałać utrwaleniu się deflacji.

 

Warto podkreślić jednak, że spadek cen w Polsce utrzymuje się dłużej, niż prognozowali to NBP oraz ekonomiści. Część analityków spodziewała się także wyraźnego spowolnienia wzrostu gospodarczego w III kwartale, ale szybki wzrost inwestycji prywatnych (niemal 10 proc. w ujęciu rocznym) pozwolił osiągnąć tempo wzrostu PKB na poziomie 3,3 proc. Dla Rady Polityki Pieniężnej stanowi to pewien dylemat – z jednej strony jest ona zobowiązana do prowadzenia polityki sprzyjającej powrotowi inflacji do celu 2,5 proc. rocznie, a z drugiej – dalsze obniżki stóp procentowych przyniosą efekt dopiero po upływie 4–6 kwartałów, a wtedy inflacja może być wyższa, niż obecnie prognozowana. Ponadto bank centralny może jedynie stymulować wzrost PKB i inflacji, oddziałując na koszty kredytu, lecz nie jest w stanie zmusić firm i konsumentów do zadłużania się. A właśnie zadłużanie silnie wpływa na dynamikę cen. W rezultacie poziom inflacji jest w istotny sposób skorelowany ze skłonnością do ryzyka i zaciąganiem długu w sektorze prywatnym.

 

Tymczasem w Polsce przedsiębiorstwa (m.in. ze względu na duży udział MŚP) w relatywnie małym stopniu finansują swój rozwój poprzez kredyty bankowe. Jednocześnie, jak wynika z badania kondycji przedsiębiorstw w III kwartale br. przeprowadzonego przez NBP, koszt kredytu nie hamuje inwestycji, a ponadto firmy nie mają problemu z obsługą już zaciągniętych zobowiązań. Również obecny poziom kursu złotego pozwala eksporterom osiągać rentowność, zatem nie ma potrzeby jego osłabiania poprzez obniżki stóp procentowych.

 

Czynniki te sprawiają, że odczuwana przez firmy bariera popytowa jest bardzo niska. Jak wynika z cytowanego już badania NBP, w III kwartale 2014 r. wskaźnik bariery popytu (bez wpływu czynników sezonowych) spadł do 8,5 proc. i jest wyraźnie niżej od długookresowej średniej (13,6 proc.).

 

W coraz lepszej kondycji są także gospodarstwa domowe – a to za sprawą umiarkowanego bezrobocia i wzrostu wynagrodzeń. W tej kwestii ekonomiści są zgodni – tylko kwestią czasu jest to, kiedy poprawa sytuacji na rynku pracy przełoży się na wyższą inflację. W ostatnich miesiącach widać także przyspieszenie wzrostu podaży pieniądza M3, który obejmuje – obok gotówki i depozytów na żądanie – także lokaty długoterminowe. Kurczenie się podaży pieniądza M3, czyli spadek jego ilości w obiegu i na rachunkach bieżących (jak miało to miejsce np. w krajach śródziemnomorskich), byłoby sygnałem świadczącym o ryzyku trwałej deflacji oraz stagnacji. W takiej hipotetycznej sytuacji RPP z pewnością rozważałaby znacznie luźniejszą politykę monetarną niż obecnie prowadzona.

 

W związku więc z tym, że deflacji towarzyszy relatywnie dobra koniunktura, RPP prawdopodobnie wstrzyma się z obniżkami stóp procentowych do marca 2015 r. – kiedy to zostanie opublikowana kolejna prognoza makroekonomiczna NBP. Jeżeli do tego czasu dynamika cen pozostanie ujemna, dylemat dotyczący polityki pieniężnej znacząco się zwiększy, ponieważ RPP musi także dbać o swoją wiarygodność (zobowiązanie do realizacji celu inflacyjnego w wysokości 2,5 proc.). Jest to ważne, gdyż przedsiębiorstwa, tworząc budżety i oceniając opłacalność inwestycji, opierają się m.in. właśnie na prognozach inflacji. W pewnym więc zakresie prognozy i wiarygodność polityki NBP determinują decyzje podejmowane w sektorze prywatnym.

 

Damian Olko, ekspert Centrum Badań i Analiz Pracodawców RP