English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Czy skarbówka może w nieskończoność przeciągać kontrole? Otóż nie może!

24-04-2015

Naczelny Sąd Administracyjny wydał bezprecedensowy wyrok w głośnej sprawie Stanisława Kujawy. Tym samym dał przedsiębiorcom nowy bat na bezmyślnych urzędników skarbowych. NSA uznał, że skarbówka nie może w nieskończoność nękać firmy kontrolami i nawet w skomplikowanych sprawach powinna wydać rozstrzygnięcie w ciągu dwóch miesięcy.

 

W piątkowym wyroku w sprawie Kujawy, któremu lubelski Urząd Kontroli Skarbowej zniszczył firmę, NSA jednoznacznie opowiedział się po stronie przedsiębiorców. W pełni potwierdził też wcześniejsze stanowisko Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z Lublina, który w związku ze sprawą Kujawy już w czerwcu zeszłego roku nie zostawił suchej nitki na dyrektorze Urzędu Kontroli Skarbowej z Lublina. Firmę Kujawy kontrolował on bowiem przez ponad 30 miesięcy. Sąd stwierdził, że skarbówka nie tylko działała w tym wypadku opieszale i dopuściła się rażącego nadużycia, lecz także wręcz naruszyła prawo.

 

Organ podatkowy ma prawo sprawdzać podatników. Ale powinien przy tym działać szybko, sprawnie i bez zbędnej zwłoki. Nieuzasadnione przedłużanie kontroli jest niedopuszczalne. Szybkość to naczelna zasada – uzasadnia sędzia Artur Mudrecki. NSA uważa, iż nie może być tak, że skarbówka przedłuża działania sprawdzające, nie umiejąc nawet określić tego, kiedy zostaną one zakończone i czego do tego potrzeba.

 

Zdaniem Kujawy wyrok to przełom. – Ważny jest nie tylko dla mnie, lecz także dla dziesiątków tysięcy innych przedsiębiorców, którzy mają ze skarbówką podobne problemy. To jasny sygnał, że administracji nie wolno tak traktować przedsiębiorców – komentuje.

 

Jego przypadek jest o tyle szczególny, że tak naprawdę to on sam ściągnął na siebie problemy i doniósł na siebie skarbówce. Mało tego, pomagał jej i dostarczał dokumenty – a wszystko po to, by jak najszybciej zamknąć sprawę. Ta jednak go zniszczyła.

 

Historia sięga 2011 roku. Kujawa, który handlował wtedy sprzętem elektronicznym, zorientował się, że w jego firmie pracownicy dopuścili się nieprawidłowości przy rozliczeniach podatku VAT. Jako praworządny obywatel postanowił więc, tak jak nakazuje prawo, złożyć stosowną korektę deklaracji, a o wszystkim poinformować urząd skarbowy. No i się zaczęło. Skarbówka przypuściła na niego istny szturm. Mechanizm przedstawiał się jak zawsze: kontrola, wstrzymanie wypłaty podatku, blokady kont i kolejne kontrole. Przedłużanie terminów i od nowa. Wszystko to po to, by znaleźć dowód na nierzetelność przedsiębiorcy. W efekcie zniszczono świetnie prosperującą firmę o rocznych przychodach rzędu 330 mln zł, właściciel został bez majątku, zaś 180 pracowników znalazło się na bruku.

 

Gdybym wiedział, jak to się skończy, dziś bym już tak nie postąpił – mówi Kujawa. Wyrok otwiera mu drogę do dalszego dochodzenia swych racji i odszkodowania za zniszczoną firmę. Ale w tej sprawie jeszcze nie podjął decyzji. – Dla mnie ten wyrok ma raczej znaczenie moralne. Firmę i tak już straciłem. Teraz tak naprawdę biję się tylko o pieniądze dla wierzycieli – dodaje.

 

Wyrok w sprawie Kujawy może uruchomić lawinę podobnych pozwów. On sam komentuje to krótko: – I dobrze, bo dla urzędników powinien to być kubeł zimnej wody na głowę. Może do nich wreszcie dotrze, że nie wszystko im wolno. To światełko w morzu urzędniczego bezprawia, z którym mamy w Polsce do czynienia.