English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Pracodawcy RP apelują o kampanię informacyjną dotyczącą systemu emerytalnego

15-09-2010

Ostatnie badania pokazują, jak łatwo podważyć zaufanie ubezpieczonych do Otwartych Funduszy Emerytalnych. Mimo iż wiedza Polaków o zreformowanym systemie emerytalnym jest nadal znikoma, to prawie co drugi pytany ocenia ich działalność negatywnie.

 
48 proc. Polaków pytanych przez Gfk Polonię dla „Rzeczpospolitej” uważa, że Otwarte Fundusze Emerytalne źle gospodarują powierzonymi im pieniędzmi. Przeciwnego zdania jest jedynie 9 proc. Polaków. Równocześnie o piąty Polak chciałby, aby system emerytalny był oparty głównie na funduszach emerytalnych. 30 proc. natomiast uważa, że pieniędzmi powinien zarządzać ZUS. Na dodatek aż 26 proc. Polaków chce, aby fundusze emerytalne były państwowe, a tylko 13 proc. - prywatne.
 
– Te dane są bardzo niepokojące. Dobitnie pokazują bowiem, że choć minęło już 11 lat od reformy, to Polacy nadal nie rozumieją jej idei – mówi Magdalena Janczewska, ekspert ds. społeczno-gospodarczych Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej. Dodatkowo zdaniem eksperta politycy, zamiast rzetelnie informować społeczeństwo o wadach i zaletach obu filarów zbyt często, skupiają się na oczernianiu PTE.
 
Klimat wokół OFE jeszcze nigdy nie był u nas tak zły jak w ciągu ostatniego roku. Przeciętny Polak słyszy głównie o tym, jak jest oszukiwany i okradany. Państwo jawi się natomiast jako jedyny gwarant, że przyszły emeryt w ogóle dostanie pieniądze – dodaje Janczewska. Tymczasem jak wynika z licznych analiz, nawet mimo kryzysu na rynkach finansowych, oszczędzając w II filarze zarobimy więcej niż, gdybyśmy samodzielnie inwestowali w akcje spółek z WIG czy też oszczędzali pieniądze na lokacie. Kluczowym jest to, że mamy do czynienia z realnie inwestowanymi pieniędzmi. W przypadku części trafiającej do ZUS pieniądze są na bieżąco wydawane na obecnych emerytów.
 
 - Na koncie Kowalskiego pozostaje tylko zapis księgowy mówiący o tym, ile pieniędzy państwo jest mu winne. Niestety, ten Kowalski nie ma w ogóle świadomości, że jego pieniędzy fizycznie już nie ma. Przeważnie nie zastanawia się on także, czy państwo będzie mogło mu te pieniądze za kilkadziesiąt lat oddać i czy będzie w stanie waloryzować świadczenia emerytalne – uważa Janczewska.
 
Tymczasem prognozy emerytalne wcale nie są świetlane. Dziś na każde 100 osób w wieku produkcyjnym przypada 30 osób w wieku przedprodukcyjnym oraz 25 osób w wieku poprodukcyjnym. Szacunki na rok 2030 zakładają, że na średnio dwie osoby pracujące przypadać będzie jedna osoba 65+, a w 2050 roku - na 100 osób w wieku produkcyjnych - 75 powyżej 65. roku życia. - To bardzo źle wróży wypłacalności pierwszego filara. Skoro już teraz państwo musi pożyczać pieniądze z Funduszu Rezerwy Demograficznej, to możemy sobie wyobrazić, z jak wielkim kryzysem będziemy mieli do czynienia za kilkadziesiąt lat. Politycy powinni mieć odwagę powiedzieć o tym Polakom, a ci być może przestaliby traktować OFE jak zło konieczne i doceniliby reformę – dodaje Magdalena Janczewska. Zdaniem eksperta nie zmienia to jednak faktu, że II filar wymaga zmian, które podniosą jego efektywność, m. in. wymuszą konkurencję pomiędzy OFE, rozluźnią limity inwestycyjne, czy też powołają subfundusze, które pozwolą lepiej zabezpieczyć lokowany kapitał emerytalny.
 
Pracodawcy RP poza zmianami legislacyjnymi apelują jednak o przeprowadzenie szerokiej i rzetelnej kampanii informacyjnej o polskim systemie emerytalnym, jego efektywności i perspektywach na przyszłość.