English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Nauczanie dostosowane do potrzeb rynku – wszystko zaczyna się w szkole

01-06-2015

 

 

Przewidywanie trendów, jakie mogą obowiązywać na rynku pracy w przyszłości. Do tego system edukacyjny, ale wpatrzony w potrzeby firm, a wśród samych młodych ludzi gotowość do kształcenia się przez całe życie. Taki jest klucz, by z jednej strony szkoły nie produkowały bezrobotnych, a z drugiej – pracodawcy nie mieli problemu ze znalezieniem odpowiednio wykwalifikowanej kadry.

 

­– Niestety dziś sytuacja jest taka, że edukacja i rynek pracy po prostu nie widzą nawzajem swych potrzeb. To się powinno zmienić – podkreśla Agnieszka Chłoń-Domińczak ze Szkoły Głównej Handlowej oraz Instytutu Badań Edukacyjnych. Jej zdaniem jest to jeden z głównych powodów, dla których część absolwentów ma w Polsce problemy ze znalezieniem pracy po ukończeniu szkoły, przy jednoczesnych sygnałach ze strony przedsiębiorców, że mają trudności ze znalezieniem odpowiednich kandydatów do pracy.

 

Jak ten problem rozwiązać? Jak sprawić, by system kształcenia dostarczał na rynek pracy ludzi, których kwalifikacje będą dostosowane do potrzeb pracodawców? Na te i inne pytania związane z edukacją próbowali znaleźć odpowiedź uczestnicy debaty Nowoczesne modele nauczania a przyszłe postawy na rynku pracy. Dyskusja w siedzibie Pracodawców RP była efektem jednej z poprzednich debat na temat bezrobocia wśród ludzi młodych, która odbyła się w ramach cyklu Spotkania na Brukselskiej.

 

Przede wszystkim należy sobie jasno powiedzieć, że czasy, gdy przez całe życie pracuje się na jednym etacie, bezpowrotnie odeszły w przeszłość. Trzeba się nastawić, że dziś każdy będzie wykonywał w ciągu życia kilka zawodów, a żeby dostosowywać się do potrzeb szybko zmieniającego się rynku pracy, ludzie będą się musieli edukować przez całe życie – podkreśla Piotr Kamiński, Wiceprezydent Pracodawców RP. – Trzeba też sobie uświadomić, że młodzi ludzie już na etapie gimnazjum czy wręcz podstawówki powinni się przygotowywać do pracy w dorosłym życiu i ukierunkowywać na myślenie o przyszłej aktywności zawodowej. A pomagać im w tym powinna szkoła – dodaje Jacek Brzozowski, Doradca Prezydenta Pracodawców RP. – Byłoby idealnie, gdyby system edukacyjny działał tak, aby młodzi ludzie od dziecka mogli realizować w szkołach swoje pasje i dzięki temu odkrywać, czym chcą się zajmować w dorosłym życiu – podkreśla Piotr Kamiński.

 

A jak polski system edukacyjny wygląda? Programy, które są co najmniej odległe od zainteresowań uczniów i nijak się mają do potrzeb rynku, nauka nastawiona na zaliczanie testów, a nie ćwiczenia praktyczne i rozwiązywanie problemów praktycznych. – W programie liceum przewidziany jest np. przedmiot o nazwie Podstawy przedsiębiorczości. Problem w tym, że w wielu wypadkach to po prostu przerabianie podręcznika ‒ tak jakby książka mogła nauczyć tego, czym są kreatywność i przedsiębiorczość – zauważa Dariusz Justyniarski, Dyrektor Szkoły Żagle Stowarzyszenia Sternik.

 

Podobnych problemów jest wiele. – W wielu wypadkach to kwestia nastawienia nauczyciela. System daje mu podstawę programową, ale proszę zwrócić uwagę na fakt, że nie narzuca metod pracy – zwraca uwagę Emilia Maciejewska z Departamentu Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego Ministerstwa Edukacji Narodowej.

 

W efekcie nie do rzadkości należą absolwenci fizyki, którzy trafiają następnie do pracy w sektorze finansowym. – Choć ja bym z tego wcale nie robił największego problemu. Na fizyce uczymy po prostu rozwiązywania problemów i nie ma chyba nic złego w tym, że fizyk często lepiej funkcjonuje w banku niż finansista. Studia rozwijają pewne uniwersalne zdolności , a skoro człowiek i tak kilka razy w ciągu życia będzie musiał zmieniać zawód, to trzeba się nastawić na to, że następnie cały czas powinien zdobywać nowe kwalifikacje – podkreśla Andrzej Wysmołek, Prodziekan ds. studenckich Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Jego zdaniem rozwiązanie problemu absolwentów niedostosowanych do potrzeb rynku pracy może leżeć gdzie indziej – w systemie praktyk, i to już na etapie szkolnym. Podaje przy tym przykład: ze względu na zaangażowanie nauczycieli podczas matur inni uczniowie tracą w szkołach czas. – A w tym czasie mogliby przecież odbywać praktyki i staże w firmach, tak aby z bliska zobaczyć, jak one funkcjonują, i przygotować się w ten sposób do życia zawodowego. Takie rozwiązanie doskonale się sprawdza w wielu krajach – przekonuje. – W USA zwyczajem jest to, że wszyscy uczniowie szkół średnich podczas wakacji pracują ‒ niezależnie od statusu finansowego. Robią to nie po to, by zarobić pieniądze, ale by przywyknąć do pracy – potwierdza prof. Andrzej Rabczenko, Doradca Prezydenta Pracodawców RP. Dlaczego takie podejście się sprawdza? – Bo to, co tworzy specjalistę, to przede wszystkim talent i 10 tys. godzin praktyki. Nie bez powodu jeśli pianista nie zaczyna grać jako dziecko, to nie zostanie potem wirtuozem – dodaje.

 

Agnieszka Chłoń-Domińczak przywołuje z kolei błędny stereotyp, który ciągle obowiązuje w Polsce – że dziecko musi skończyć studia, bo inaczej nie osiągnie w dorosłym życiu sukcesu. – To złe postawienie problemu. Absolwent kiepskiej uczelni będzie miał gorzej na rynku pracy niż absolwent dobrej zawodówki – podkreśla. – Z kolei w mniejszych ośrodkach dzieci idą do szkół, które są najbliżej ich miejsca zamieszkania. Nie powinno to jednak być czynnikiem decydującym. Młodzi powinni wybierać placówki, które dobrze ich przygotują do dorosłego życia – dodaje. Jej zdaniem w systemie edukacji kluczowe jest to, by nauczyciele właściwie wyszukiwali, a następnie rozwijali naturalne talenty uczniów. Po drugie zaś – aby osoby kończące studia przyjęły do wiadomości, że na tym nie kończy się ich edukacja. – Uczyć się musimy przez całe życie. Tylko tak można się dostosowywać do zmieniającego się świata. I naprawdę po studiach wcale nie musimy pracować w wyuczonym zawodzie. Ważne, byśmy pracowali. Dlatego tak kluczowe jest wzbudzenie pasji już w dzieciach – podsumowuje.

 

Z kolei Jadwiga Kuczkowska, Partner z PSI Polska, również zauważa rolę bliskich relacji na linii szkoły–zakłady pracy. – Młodym ludziom zdecydowanie brakuje praktyki.

 

I tak dochodzi do sytuacji, że często mamy do czynienia z roszczeniowymi kandydatami do pracy, którzy po ukończeniu uczelni czy szkoły nie mają podstawowych kwalifikacji – podsumowuje Jan Banasikowski z Work Service. Również on podkreśla, że ponad połowa osób aktywnych zawodowo pracuje na innych stanowiskach, niż wskazywałoby ich wykształcenie. Także 25 proc. pracodawców nie zwraca uwagi na wykształcenie kandydatów, których zatrudniają. Wiele profesji, jakie dziś znajdują się szczytach  listy najbardziej poszukiwanych zawodów na rynku jeszcze kilka lat temu nie istniało, jak choćby te związane z mediami społecznościowymi. – Dlatego tak ważne jest, by system edukacji przewidywał i brał pod uwagę trendy, jakie mogą się ujawniać w przyszłości – wskazuje.

 

– Z edukacją, która właściwie przygotowuje młodych ludzi do dorosłego życia i jest dostosowana do potrzeb rynku pracy, jest podobnie jak z ogrodnictwem. Aby zebrać dobry plon, najpierw należy dokonać selekcji ziaren, następnie dostosować podłoże, później potrzebne są woda, światło i właściwa temperatura, odpowiednie nawożenie i ochrona przed szkodnikami – podsumowuje prof. Andrzej Rabczenko.

 

Uczestnicy debaty są zgodni co do tego, że tak właśnie powinien zacząć działać polski system edukacyjny.

 

 

 

 

Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej zorganizowali debatę w ramach projektu pn. „Utworzenie Centrum Badań i Analiz”, Program Operacyjny Kapitał Ludzki, Poddziałanie 5.5.2. Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.

 

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego