English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Umowy o pracę – to powinno decydować o wygranej w przetargach

21-07-2015

Pracodawcy RP apelują: kwestie umów o pracę, a nie tylko najniższa cena, powinny być głównym kryterium przy rozstrzyganiu publicznych przetargów. Choć prawo dopuszcza taką możliwość, w praktyce to ciągle koszty są decydujące przy wyborze wykonawcy. Jednym z efektów tego stanu rzeczy jest m.in. duża liczba umów cywilnoprawnych. – To się musi zmienić – mówi Andrzej Malinowski, Prezydent Pracodawców RP.

 

 

 

W Polsce coraz częściej można usłyszeć o konieczności walki z zatrudnianiem pracowników na umowach cywilnoprawnych. Wiele na ten temat mówią także przedstawiciele administracji publicznej. Problem w tym, że dla wielu z nich to najniższa cena jest ciągle w przetargach decydująca przy wyborze oferty.

 

Jeśli ktoś mówi: nadużywanie umów cywilnoprawnych to problem, to ja odpowiadam: zastanówmy się, z czego to wynika? Łatwo powiedzieć: zatrudniajmy na umowy o pracę. Powstaje jednak pytanie o to, czy państwo nie pozostaje w tym aby obłudne. Z jednej bowiem strony mówi: walczymy z umowami cywilnoprawnymi, a z drugiej – nie premiuje firm, które ich unikają. Mało tego, w znacznym stopniu samo ten problem generuje poprzez zmuszanie przedsiębiorców do konkurowania na rynku najniższą ceną. Jakby tylko ona miała znaczenie – mówi Andrzej Malinowski. Prezydent Pracodawców RP zauważa, iż wypacza to konkurencję, generuje patologie, niszczy rynek i w efekcie odbija się na pracownikach.

 

Jak sprawić, by w przetargach organizowanych przez instytucje publiczne najniższa cena przestała w końcu być najbardziej istotnym kryterium? W siedzibie Pracodawców RP zastanawiali się nad tym Władysław Kosiniak-Kamysz, Minister Pracy, Andrzej Halicki, Minister Administracji i Cyfryzacji, Mariusz Haładyj, Wiceminister Gospodarki, Izabela Jakubowska, która kieruje Urzędem Zamówień Publicznych, a także Michał Jonczynski, Członek Zarządu Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

 

­– Przepisy, jakie w tym względzie obowiązują, są właściwe, problem w ich stosowaniu w praktyce – przekonuje Izabela Jakubowska. – Jakość i umowy o pracę powinny stać co najmniej na równi z ceną – dodaje Władysław Kosiniak-Kamysz. Andrzej Halicki zauważa z kolei, że tak naprawdę kierowanie się wyłącznie kosztami to dla państwa żadna oszczędność. Jako przykład podaje Pocztę Polską, która zatrudnia listonoszy na etatach, ale właśnie przez to nie we wszystkich przetargach jest w stanie skutecznie konkurować z firmami, które tego nie robią. – Najwyższa Izba Kontroli zaczyna na szczęście już wskazywać w niektórych raportach, że kierowanie się tylko ceną też może być niegospodarne – dodaje Mariusz Haładyj.

 

Dlaczego więc praktyka ciągle odbiega od teorii? Dyskutanci przyznają, że w gruncie rzeczy największym problemem pozostają przyzwyczajenia urzędników, którzy boją się ewentualnych konsekwencji związanych z wyborem droższej oferty. Za wybór najtańszej nie spotykają ich za to żadne nieprzyjemności.

 

Rynek zamówień publicznych w Polsce wart był w zeszłym roku 143 mld zł. Państwo ma tu więc w ręku bardzo poważne narzędzie i powinno z niego zacząć korzystać. Apelujemy więc o definitywną rezygnację z ceny jako kryterium, które decyduje o wyborze wykonawcy. Uczciwe firmy, które zatrudniają na umowy o pracę, powinny być przez państwo premiowane – podsumowuje Andrzej Malinowski.