English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Pierwsze 100 dni rządu – ocena i rekomendacje

23-02-2016

100 dni rządu premier Beaty Szydło w ocenie Pracodawców RP było czasem intensywnych prac i rozpoczęcia wielu projektów. Cieszy stosunkowo częste uwzględnianie w trakcie prac legislacyjnych głosu strony społecznej, pracodawców i pracowników. Dobrze rokują zamiary przeprowadzenia zmian w systemie podatkowym, prawie pracy oraz administracji. Pracodawcy RP od dawna apelują bowiem o zbudowanie nowego prawa podatkowego oraz Kodeksu pracy, tak aby stały się przystającymi do dzisiejszych czasów fundamentami gospodarki.

 

Pracodawcy RP opiniując działania rządu w trakcie pierwszych 100 dni jego funkcjonowania starali się zarówno przedstawić oceny, jak i pożądane kierunki dalszych działań. Każdą z głównych płaszczyzn omówiliśmy w sposób syntetyczny, nie tracąc z oczu interesu polskich przedsiębiorców, będących siłą napędową polskiej gospodarki.

 

Prawo pracy i dialog społeczny

Zaproponowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej projekt dotyczący wprowadzenia minimalnej 12-złotowej stawki godzinowej w naszej ocenie wymaga dopracowania, najlepiej na forum Rady Dialogu Społecznego. Obawiamy się, że przepisy te nie rozwiążą problemu nadużywania umów cywilnoprawnych czy fikcyjnego samozatrudnienia, a także stosowania przy nich stawek niższych od minimalnego wynagrodzenia. W istocie jednak mogą one doprowadzić do wzrostu liczby umów o dzieło oraz poszerzenia szarej strefy. Oznacza to, że konsekwencje proponowanych zmian byłyby wręcz odwrotne do zamierzonych. Dodatkowo nowe przepisy pomijają kwestię umów w toku realizowanych w trybie zamówień publicznych oraz konieczność waloryzacji wynagrodzeń wraz z ich możliwymi skutkami dla rynku pracy. Nasze zastrzeżenia wywołuje ponadto ingerencja projektowanej regulacji w zasadę swobody umów, a także właściwość kompetencyjną Państwowej Inspekcji Pracy. Natomiast ustanowienie obowiązku prowadzenia pisemnej ewidencji liczby przepracowanych godzin uznajemy za tworzenie kolejnych barier biurokratycznych, które dodatkowo byłoby sprzeczne z polityką dotyczącą deregulacji gospodarki.

 

Rząd zrealizował swoje postulaty przygotowując propozycję zmiany Kodeksu pracy dotyczącą konieczności potwierdzania warunków umowy na piśmie przed dopuszczeniem pracownika do pracy. Kierując się potrzebą ograniczenia zjawiska tzw. syndromu pierwszej dniówki, w toku negocjacji na forum Rady Dialogu Społecznego, zaakceptowaliśmy ten projekt. Jednak z uwagi na konieczność dostosowania się pracodawców do nowej regulacji oraz sankcję w postaci kary grzywny za jej nieprzestrzeganie, wspólnie z pozostałymi partnerami społecznymi zaproponowaliśmy wydłużenie okresu vacatio legis przedmiotowej nowelizacji do 6 tygodni. Strona rządowa przystała na to i aktualna wersja projektu uwzględnia nasz postulat.

 

W pełni popieramy inicjatywę Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej dotyczącą powołania Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy. Nasz Kodeks pracy został uchwalony w 1974 r. i mimo prawie stu nowelizacji nadal nie przystaje do obecnych warunków społeczno-gospodarczych. Dlatego zamiast uchwalać ad hoc kolejne nowele, lepiej przystąpić do prac nad zmianami o charakterze systemowym. Przychylamy się również do propozycji, aby w pracach Komisji Kodyfikacyjnej obok przedstawicieli świata nauki brali udział eksperci z reprezentatywnych organizacji partnerów społecznych. Nowy Kodeks pracy nie może przecież powstać bez udziału i akceptacji pracodawców oraz pracowników.

 

Pozytywnie oceniamy też zaangażowanie przedstawicieli rządu w prace Rady Dialogu Społecznego. Tylko w dialogu z organizacjami pracodawców i związków zawodowych  można wypracować rozwiązania, które faktycznie przyczynią się do poprawy sytuacji na polskim rynku pracy. Dobrze, że strona rządowa nabiera do tego coraz większego przekonania. Liczymy również na to, iż uda się uniknąć wcześniejszych problemów związanych z pomijaniem Rady Dialogu Społecznego przy konsultacji projektów poselskich. Będziemy także recenzentem wywiązywania się przez obecny rząd z realizacji obowiązków wynikających z Ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. o Radzie Dialogu Społecznego i innych instytucjach dialogu społecznego.

 

Cyfryzacja

Dotychczasowe działania i zapowiedzi kolejnych działań ze strony Minister Cyfryzacji oraz przedstawicieli tego resortu należy uznać za zadowalające. Zmierzamy ku temu, by to Minister Cyfryzacji był głównym koordynatorem informatyzacji administracji i miał realny wpływ na projekty realizowane przez poszczególne ministerstwa oraz urzędy centralne. Efektem uprzedniego rozproszenia kompetencji było tworzenie systemów i platform w oderwaniu od siebie, pozbawionych możliwości współpracy i wymiany danych pomiędzy sobą. Nie budowaliśmy jednej e-adminstracji, lecz tworzyliśmy cyfrowe wysepki poszczególnych instytucji, odtwarzając tym samym tzw. Polskę resortową w świecie elektronicznym.

 

W obszarze cyfryzacji zapowiadane są istotne zmiany dotyczące Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa, a więc narzędzia służącego wspieraniu inwestycji w tej dziedzinie. Mają one dotknąć zarówno finansowania rozbudowy infrastruktury telekomunikacyjnej, jak i wzmacniania kompetencji cyfrowych u obywateli. Rozumiejąc, że w 100 dni nie jest możliwe przedstawienia szczegółowych propozycji w każdym obszarze zwracamy jednak uwagę na konieczność przedstawienia konkretów dotyczących projektowanych zmian.

 

Górnictwo i wydobycie

Wciąż bardzo trudna sytuacja sektora górnictwa węgla kamiennego wywołuje niepokój społeczny i wzbudza wątpliwości dotyczące dalszej przyszłości branży, na której opiera się rodzima elektroenergetyka. Nie można było oczekiwać, iż w ciągu 100 dni uda się nadrobić zaległości sięgających wielu lat, natomiast nie można było spodziewać się również tego, że nowy rząd nie przedstawi żadnych nowych propozycji – opierając się w zasadzie na dorobku poprzedniego gabinetu. Zaskakuje więc to, że ten stary plan nie jest realizowany, chociaż każdy miesiąc wstrzymywania się z jego realizacją generuje idące w setki milionów złotych straty, które w ostatecznym rozrachunku pokryje polski podatnik.

 

Mamy prawo domagać się od Rządu, by sytuacja w górnictwie węgla kamiennego została wreszcie uzdrowiona, a sektor o kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa energetycznego oraz ekonomicznego naszego kraju zaczął działać na zdrowych zasadach.

 

Finanse publiczne

Rząd Beaty Szydło szybko zabezpieczył środki na realizację dodatkowych działań zaplanowanych na bieżący rok, w tym zwłaszcza na program Rodzina 500+. Cel ten został osiągnięty dzięki nowelizacji ustawy budżetowej na poprzedni rok, w której zwiększono deficyt budżetowy oraz przeksięgowano część dochodów na 2016 r. Dodatkowe wpływy zapewnione zostały również na skutek wprowadzenia podatku bankowego, którego stawka w toku prac sejmowych została ustalona na jeszcze wyższym poziomie, choć dopiero w kolejnych miesiącach będzie można skonfrontować pierwotne szacunki z rzeczywistością. Po stronie wydatkowej ulgę dla budżetu przyniosło natomiast odłożenie w czasie realizacji najbardziej kosztownych elementów programu wyborczego zwycięskiego ugrupowania. W ten sposób udało się m.in. zmniejszyć koszt wypłaty nowego świadczenia wychowawczego w pierwszym roku z ok. 23 mld zł do niewiele ponad 17 mld zł.

 

Nowy rząd sprostał zatem najpilniejszym bieżącym wyzwaniom, choć kosztem praktycznego zatrzymania procesu konsolidacji fiskalnej w Polsce oraz zwiększenia obciążeń podatkowych. Nierozwiązanym problemem pozostaje natomiast podniesienie poziomu ściągalności danin publicznych, choć z pewnością jest to zadanie na wiele kolejnych lat. Wraz z upływem czasu gabinet Beaty Szydło będzie musiał zmagać się z narastającymi trudnościami związanymi z utrzymywaniem deficytu sektora instytucji rządowych i samorządowych poniżej 3 proc. PKB przy jednoczesnym daleko idącym zwiększaniu wydatków publicznych w związku z wprowadzaniem w życie zmian zapowiedzianych w expose. Ocena dokonań rządu w zakresie zarządzania finansami publicznymi zależeć będzie zatem przede wszystkim od tego, jak poradzi on sobie z budową realistycznego budżetu na 2017 rok.

 

Sektor finansowy

Przedstawiciele rządu nigdy nie ukrywali, że chcą wprowadzić dodatkowe formy opodatkowania instytucji finansowych, w tym przede wszystkim banków, aby pozyskać środki na pokrycie zwiększonych wydatków budżetowych. Przyjęta forma tzw. podatku bankowego (choć obejmuje on swoim zakresem również inne grupy podmiotów, w tym ubezpieczycieli) jest jednak daleka od optymalnej. Określenie aktywów jako przedmiotu opodatkowania prowadzi do sytuacji, w której banki są zniechęcane do udzielania kredytów, zwłaszcza tych o najniższych marżach, a więc kredytów mieszkaniowych. W konsekwencji ograniczony został dostęp klientów zarówno indywidualnych, jak i korporacyjnych do źródeł finansowania konsumpcji i inwestycji. Przy wprowadzaniu nowego podatku nie wzięto również pod uwagę zwiększonych obciążeń sektora bankowego z tytułu rozpoczęcia funkcjonowania funduszu wsparcia kredytobiorców, zasilania Bankowego Funduszu Gwarancyjnego środkami na wypłaty na rzecz klientów upadłych instytucji z sektora kas i banków spółdzielczych, a także zwiększania buforów kapitałowych pozwalających na absorpcję większych strat w razie zaistnienia konieczności dokonania znaczących odpisów.

 

Z perspektywy polskiego rynku finansowego niewłaściwy był również sposób komunikowania decyzji rządu. Niejednokrotnie ostateczny kształt ustaw formował się w ramach relacjonowanej na bieżącą przez media dyskusji toczonej między różnymi ośrodkami decydującymi o kierunku polityki gospodarczej. Zbyt często też ze strony poszczególnych ośrodków wysyłane były sprzeczne sygnały dotyczące wielu kluczowych kwestii, takich jak m.in. wielkość deficytu budżetowego. Brak spójnego przekazu wpłynął na zwiększenie nerwowości inwestorów, a w konsekwencji przełożyło się to na głębsze spadki oraz większy zakres wahań na rynku walutowym i warszawskiej giełdzie. Należy jednak przyznać, że w ostatnich tygodniach sposób komunikowania decyzji rządu uległ pewnej poprawie.

 

Podatki

W ramach realizacji przedwyborczych obietnic w grudniu ub. roku uchwalono ustawę o podatku od niektórych instytucji finansowych. Z tego względu od lutego 2016 r. banki i inne instytucje finansowe zostały opodatkowane nową daniną, tzw. podatkiem bankowym, który rocznie wyniesie 0,44 proc. wartości ich aktywów. Ustawa obejmuje takie podmioty, jak banki (krajowe, oddziały banków zagranicznych, oddziały instytucji kredytowych), zakłady ubezpieczeń i reasekuracji, spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe oraz firmy pożyczkowe. W odniesieniu do banków i spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych wysokość aktywów, które będą zwolnione od opodatkowania została ustanowiona na 4 mld zł. Z kolei w przypadku zakładów ubezpieczeń wartość tych aktywów wynosi 2 mld zł, zaś dla firm pożyczkowych – 200 mln zł. Uzasadnieniem wprowadzenia nowego podatku jest pozyskanie środków na realizację prospołecznych projektów rządu.

 

Trwa ożywiona dyskusja nad ostatecznym kształtem drugiego z nowych podatków zapowiedzianych w trakcie trwania kampanii, tj. podatku od sprzedaży detalicznej. Niepokój przedsiębiorców związany jest ze sprzecznością intencji projektodawcy z potencjalnymi skutkami projektu dla jego adresatów. Intencją projektodawcy było doprowadzenie do wprowadzenia podatku mającego na celu wyrównanie pozycji konkurencyjnej pomiędzy największymi podmiotami działającymi w obszarze sprzedaży detalicznej, a ich konkurencją, przy jednoczesnym wyrównaniu pozycji negocjacyjnej pomiędzy producentami a sieciami handlowymi. Mamy nadzieję, że skutkiem projektowanej ustawy nie będzie próba objęcia zakresem opodatkowania jak najszerszej grupy podmiotów.

 

Kontrowersje wzbudził również projekt nowelizacji przewidujący wprowadzenie klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania. Pomimo tego, że skuteczna walka z unikaniem opodatkowania powinna być jednym z priorytetów właściwych organów administracji państwowej, to obawy przedsiębiorców przed arbitralnym i niesłusznym stosowaniem klauzuli wydają się być uzasadnione. Projekt wprowadzający tak istotne zmiany powinien być dopracowany w każdym, najmniejszym nawet szczególe. Poprzednie projekty przewidujące wprowadzenie klauzuli również zawierały zbyt wiele nieścisłości i wyrażeń niedookreślonych, co przesądziło o rezygnacji z ich procedowania. Dlatego też niezbędna jest poważna dyskusja nad omawianym projektem, aby ostateczny kształt przepisów po pierwsze gwarantował realizację celów ustawy, a po drugie nie wpłynął negatywnie na prowadzenie działalności przez wszystkich uczciwych przedsiębiorców.

 

Przedsiębiorcy wciąż czekają na zapowiadane obniżenie podatku CIT do 15% dla małych przedsiębiorców, wprowadzenie podwójnego odpisu inwestycyjnego dla reinwestujących zyski w rozwój prowadzonej działalności oraz stworzenie efektywnego systemu ulg podatkowych. Nie ulega wątpliwości to, że kluczem dla zrównoważonego rozwoju gospodarki jest zwiększenie innowacyjności i konkurencyjności polskich przedsiębiorstw. Dlatego też takie wsparcie ze strony państwa jest potrzebne i przez przedsiębiorców oczekiwane.

 

Pracodawcy RP pozytywnie oceniają zapowiedzi walki z luką w podatku VAT, gdyż szacowana na dziesiątki miliardów złotych luka stanowi poważne zagrożenie dla kondycji państwa. Dotychczasowe nieudolne działania podejmowane przez właściwe organy administracji nie przyniosły zauważalnych rezultatów. Należy również zwrócić uwagę na fakt, iż na skutek oszustw w podatku VAT cierpi także polska przedsiębiorczość. W ostatnich latach znamienne stało się bowiem to, iż za nieudolność organów skarbowych i organów ścigania odpowiedzialność ponosili głównie uczciwi przedsiębiorcy, którzy zostali nieświadomie uwikłani w proceder oszustwa. Niezbędne jest zatem jak najszybsze wprowadzenie skutecznych instrumentów do walki ze zorganizowaną przestępczością podatkową, które pozwolą na dotarcie do beneficjentów oszukańczych procederów i doprowadzenie do ich skazania. Pracodawcy RP liczą na to, że państwo wreszcie wprowadzi mechanizmy skutecznie ograniczające skalę nadużyć. Nie wolno przy tym oczywiście zapominać o polskich przedsiębiorcach, którzy w wyniku nieudolnej walki z szarą strefą zostali poszkodowani przez arbitralne decyzje organów skarbowych. Z uwagi na sprawiedliwość, zaufanie obywateli do państwa oraz dla dobra przedsiębiorczości Ministerstwo Finansów powinno zapewnić im odpowiednie wsparcie.

 

Zdrowie

Pierwsze 100 dni rządu obfitowało w liczne zapowiedzi zmian w służbie zdrowia, dużą aktywność Ministrów na konferencjach branżowych jak i wyraźnym otwarciem się resortu na spotkania ze wszystkimi interesariuszami. To ważne, że ten pierwszy okres został poświęcony na szerokie konsultacje i wysłuchanie stron, które mają uwagi i propozycje zmian. Minister wielokrotnie kierował do m.in. partnerów społecznych prośby o zgłaszanie propozycji zmian w związku z planami legislacyjnymi w danym obszarze. Przez ten pierwszy okres jeden projekt resortu zdrowia został przyjęty przez Rade Ministrów (bezpłatne leki dla osób w wieku 75 plus). Minister powołał kilkanaście zespołów doraźnych do opracowania środowiskowych rekomendacji zmian w danym obszarze. To ważna inicjatywa, szkoda jednak, że w składach tych zespołów nie zostali uwzględnieni partnerzy społeczni. Dzięki inicjatywie strony społecznej został również reaktywowany Trójstronny Zespół ds. Ochrony Zdrowia, który najbliższe spotkania poświęci omówieniu możliwości rozwiązania problemu niskich płac pracowników służby zdrowia. Mamy nadzieję, że ta otwartość na spotkania przełoży się także na wolę zmiany swoich zapowiedzi, bowiem założenia do projektu ustawy zmieniających ustawę o działalności leczniczej skrytykowaliśmy, zwracając uwagę, że powinny być gruntownie zmienione.

 

Polityka prorodzinna

Podpisanie 17 lutego br. przez Prezydenta RP ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci (Program „Rodzina 500 plus”) stanowi realizację sztandarowej obietnicy rządu w zakresie polityki prorodzinnej państwa. W ramach Programu począwszy od kwietnia tego roku przewiduje się comiesięczne wsparcie finansowe w kwocie 500 zł przysługujące rodzicom i opiekunom na drugie i każde kolejne dziecko, aż do ukończenia przez nie 18. roku życia. Najuboższe rodziny uzyskają pomoc już przy pierwszym dziecku.

 

Nie ma wątpliwości co do tego, że w obliczu aktualnego niskiego współczynnika dzietności, tempa starzenia się ludności, ujemnego salda migracji oraz związanych z tym niekorzystnych prognoz demograficznych dla Polski, potrzebujemy pilnych rozwiązań w obszarze polityki prorodzinnej. Pomoc rodzinom w ramach Programu niewątpliwie będzie wiązała się ze znacznym obciążeniem dla budżetu państwa. Słyszalne są głosy zaniepokojenia, zwł. ze strony pracowników pomocy społecznej, iż udzielanie tej pomocy w formie gotówkowej, znacząco ogranicza szanse na dystrybuowanie środków zgodnie z ich przeznaczeniem, uniemożliwia skuteczną kontrolę nad programem wsparcia oraz prewencję ewentualnych nadużyć. Należy ponadto mieć na względzie, iż taki finansowy instrument wsparcia, choć istotny, to stanowi zaledwie element kompleksowej i przyszłościowej polityki rodzinnej. Z tej przyczyny potrzeba dalszych inwestycji w systematyczny rozwój systemu instytucjonalnej opieki nad dziećmi (nianie, żłobki, przedszkola). Takie działania oraz elastyczność w zatrudnianiu rodziców i odpowiednio wysoka kwota dochodu wolnego od podatku, sprzyjają aktywności zawodowej rodziców, zwł. matek. Warto podkreślić w tym miejscu, iż polska gospodarka w coraz większym stopniu zaczyna odczuwać niedobory pracowników, których przez najbliższe 20 lat nie będziemy w stanie w pełni pokryć nawet przy założeniu najbardziej optymistycznych wariantów migracyjnych. Tym istotniejsze jest umiejętne zagospodarowanie niewykorzystanych potencjalnych zasobów pracy, do których mamy dostęp już w tym momencie.

 

Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej