English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Rząd może pozbawić wielu Polaków pracy, a nie wpłynąć na wzrost wynagrodzeń

08-07-2016

Godzinowa płaca minimalna będzie odpowiadać prawie 50 proc. średniej płacy. Pytanie, czy to nie za dużo. Mówiło się, że ta stawka wyniesie 12 zł, tymczasem po waloryzacji, w momencie wejścia w życie, wyniesie ona 13 zł.

 

Płace wciąż rosną w tempie ok. 4 proc. rok do roku w ujęciu nominalnym, tymczasem w okresie boomu gospodarczego w latach 2007-2008, przy takim samym poziomie bezrobocia jak teraz, płace w ujęciu nominalnym rosły dwukrotnie szybciej, a mniej więcej o połowę szybciej w ujęciu realnym.

 

 – Wciąż nie mamy do czynienia z tak daleko posuniętym rynkiem  pracownika jak wówczas. Jednak musimy poczekać aż bezrobocie będzie dalej spadać, i ono rzeczywiście spada. (…) Generalnie, mamy korzystną sytuację na polskim rynku pracy, pomimo tego, że wzrost gospodarczy nie imponuje – powiedział Łukasz Kozłowski, ekspert ekonomiczny Pracodawców RP, w programie „To był dzień” w Polsat News.

 

 – W ostatnim kwartale niewiele przekraczał on 3 proc. Nawet przy tak wolnym wzroście nasza gospodarka jest w stanie generować duża liczbę nowych miejsc pracy, co nieuchronnie będzie przyczyniać się do dalszego wzrostu wynagrodzeń w gospodarce – mówił Łukasz Kozłowski.

 

Dodał, że ważnym obszarem, który może zwiększyć z jednej strony podaż pracy, a z drugiej strony zapotrzebowanie na pracę, jest obniżenie klina podatkowego, pozapłacowych kosztów pracy, zwłaszcza w kontekście płacy minimalnej.  – Pracodawca płaci już teraz ok. 2200-2300 zł, a pracownik otrzymuje wynagrodzenie na poziomie 1350 zł. Ta różnica jest duża. Jej zmniejszenie wpłynęło by korzystnie na poprawę warunków zatrudnienia, choć oczywiście jest to tylko jeden z szeregu obszarów w których taka zmiana byłaby potrzebna – ocenił.

 

Ekspert Pracodawców RP podkreślił, że rząd może wpływać na poziom wynagrodzeń w sposób pośredni. Jeśli robi to bezpośrednio, to robi to w zły sposób: może pozbawić osoby pracy, a nie wpłynąć na wzrost wynagrodzeń.

 

Łukasz Kozłowski wyjaśnił w Polsat News, że chodzi tu o koszty pracy w relacji do wynagrodzenia, pozapłacowe koszty pracy. – Trzeba pamiętać o tym, że Polska nie jest krajem jednolitym: są regiony, gdzie zarabia się dużo mniej niż średnia krajowa. W całym kraju mediana płac jest niższa od średniej. Są powiaty, gdzie nowa godzinowa płaca minimalna będzie stanowić 80 proc. średniej płacy, a to rzeczywiście może wypychać część osób z rynku pracy: zwłaszcza biorąc pod uwagę, że w Polsce nie mamy dużej mobilności pracowników, nie mogą oni łatwo przenieść się do miejsc, gdzie jest dla nich praca –  zaznaczył Kozłowski.