English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Budżet na 2017 r. na granicy bezpieczeństwa

25-08-2016

To będzie trudny budżet, gdyż muszą być w nim uwzględnione pełne koszty realizacji wyborczych obietnic. Chodzi między innymi o program Rodzina 500+, przy jednoczesnym braku nadzwyczajnych dodatkowych dochodów z takich źródeł, jak wypłata z zysku NBP oraz aukcja LTE, które tak bardzo pomogły budżetowi w tym roku. Bardzo wiele w takiej sytuacji będzie zależeć od skuteczności działań podejmowanych przez Ministerstwo Finansów ukierunkowanych na zwiększenie ściągalności podatków – tak przyjęty dzisiaj projekt budżetu państwa na rok 2017 komentuje Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP.

 

Przyjęty projekt zakłada, że dochody budżetowe ukształtują się na poziomie 324,1 mld zł, a wydatki 383,4 mld zł, co oznacza, że deficyt miałby wynieść 59,3 mld zł. Plany te zostały oparte na założeniu, że w przyszłym roku PKB wzrośnie realnie o 3,6 proc., a średnioroczna stopa inflacji będzie równa 1,3 proc. – Na definitywną i pełną ocenę przyszłorocznego budżetu przyjdzie czas, kiedy będziemy mogli się zapoznać z jego treścią. Jednak już teraz można powiedzieć, że będzie to trudny budżet – wyjaśnia ekspert Pracodawców RP.

 

Bez wątpienia niepokojący jest fakt, iż pomimo korzystnej sytuacji ekonomicznej zaplanowano deficyt budżetowy na jeszcze wyższym poziomie niż w 2016 r. Pewną przesadą jest jednak twierdzenie, iż taka konstrukcja przyszłorocznej ustawy budżetowej oznacza, że polskie państwo będzie zadłużać się najszybciej w dotychczasowej historii. Budżet na 2017 r. zakłada bowiem, że luka finansowa w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych zostanie w całości pokryta z dotacji budżetowej, a nie – jak to miało miejsce dotychczas – częściowo sfinansuje się ją z pożyczki od budżetu państwa. Taki wybieg w sztuczny sposób zaniżał rzeczywistą wielkość deficytu budżetowego i dlatego też słusznie rząd rezygnuje z jego dalszego stosowania.

 

Co ważniejsze, budżet centralny stanowi tylko jeden z elementów składających się na sektor finansów publicznych, który należy rozpatrywać jako całość. Dlatego też dużo istotniejsze jest to, że deficyt całego tego sektora ma wynieść 2,9 proc. PKB, a sama wielkość deficytu budżetowego ma mniejsze znaczenie. Planowane na przyszły rok 2,9 proc. PKB to więcej niż tegoroczny deficyt, który powinien zamknąć się w 2,6 proc. PKB. W sytuacji, gdy mamy do czynienia z dobrą koniunkturą, a ożywienie gospodarcze wchodzi w kolejne, coraz bardziej zaawansowane fazy, taka sytuacja jest nie do przyjęcia. Funkcjonując w tak korzystnym otoczeniu makroekonomicznym, rząd może bez większego wysiłku ograniczać deficyt w relacji do PKB przy jednoczesnym zwiększaniu wydatków. Jeśli ten deficyt jednak rośnie, oznacza to nadmierny wzrost wydatków. Największym niebezpieczeństwem związanym z prowadzeniem tak ekspansywnej polityki fiskalnej w czasie dobrej koniunktury gospodarczej jest to, że nie pozostawia ona dostatecznego pola manewru na przyszłość, kiedy to nieuchronnie przyjdą gorsze czasy dla polskiej gospodarki i będziemy mieli do czynienia ze spowolnieniem lub nawet recesją.

 

Należy zauważyć, że prognoza wzrostu gospodarczego na przyszły rok została zrewidowana w dół w stosunku do czerwcowych założeń projektu budżetu państwa z 3,9 proc. do 3,6 proc. Jest to z pewnością efekt słabego dla polskiej gospodarki pierwszego półrocza bieżącego roku, który ogranicza szanse na osiągnięcie wysokiej dynamiki PKB w 2017 r. Wolniejsze tempo rozwoju polskiej gospodarki oznacza, że balansowanie na granicy nadmiernego deficytu będzie jeszcze trudniejszym zadaniem niż wcześniej sądzono.

 

 

Łukasz Kozłowski, ekspert ekonomiczny Pracodawców RP