English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Wykorzystać ukryte rezerwy na rynku pracy

17-01-2017

 

Spadek liczby osób w wieku produkcyjnym nie będzie dramatem dla pracodawców, jeżeli uda się zwiększyć aktywność zawodową Polaków i zachęcić do powrotu choćby część polskich emigrantów zarobkowych – pisze „Rzeczpospolita”.

 

Jesienią 2016 r. już 45 proc. polskich firm uczestniczących w badaniu agencji zatrudnienia ManpowerGroup narzekało na problemy ze znalezieniem pracowników. Nie dość, że odsetek pracodawców odczuwających niedobór talentów był najwyższy od sześciu lat, to również wyjątkowo duża grupa firm (36 proc.) wiązała go z brakiem dostępnych kandydatów. Po raz pierwszy od lat wskazywano to jako główny powód problemów rekrutacyjnych.

 

Sytuacja będzie się powtarzać, gdyż – jak wynika z prognozy demograficznej GUS – w kolejnych latach brak dostępnych kandydatów do pracy może dotknąć jeszcze więcej pracodawców. – To efekt malejącej od 2013 r. podaży pracy w Polsce, która ostatnio zmniejsza się coraz szybciej – mówi Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP.

 

Według GUS w kolejnych latach ten spadek przyspieszy. Liczba osób w wieku produkcyjnym (od 18 do 59/64 lat) ma się skurczyć do ok. 22 mln w 2025 r., czyli o ponad 2 mln w porównaniu z 2014 r. Nawet jeśli spełnią się nadzieje związane z programem 500+, to urodzone w najbliższych latach dzieci wejdą na rynek pracy za dwie dekady.

 

Polska być może po raz pierwszy w swojej historii dociera do punktu, w którym brak pracowników jest realnym zagrożeniem dla biznesu – twierdzi Anna Wicha, prezes Polskiego Forum HR i dyrektor generalna Adecco Poland.

 

– To nie braki inwestycyjne, ale dostępność kadr do ich realizacji mogą stać się głównym hamulcowym wzrostu PKB – podkreśla Maciej Witucki, prezes grupy Work Service.

 

Według danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przez 11 miesięcy 2016 r. polscy pracodawcy złożyli w powiatowych urzędach pracy ponad 1,2 mln oświadczeń o zamiarze zatrudnienia pracowników ze Wschodu (głównie z Ukrainy), o dwie trzecie więcej niż w tym samym okresie 2015 roku.

 

Ekonomiści i przedsiębiorcy postulują, by zamiast utrudniać napływ zagranicznych pracowników (co może być skutkiem odkładanego w czasie wdrożenia unijnej dyrektywy o pracy sezonowej), zalegalizować dłuższy pobyt imigrantów. Ale jak zaznacza Łukasz Kozłowski, sama imigracja nie jest panaceum, tym bardziej że jej potencjał jest ograniczony. Kraje byłego ZSRR mają podobne wyzwania demograficzne jak Polska, a konkurencja ze strony innych krajów o pracowników ze Wschodu będzie rosła.

 

W raporcie z „Badania Ankietowego Rynku Pracy” (BARP)z grudnia 2016 r. Instytut Ekonomiczny NBP podkreśla, że tylko część osób nieaktywnych zawodowo faktycznie nie chce pracować. Według wykorzystanych w raporcie danych BAEL, chęć pracy deklaruje 18 proc. biernych zawodowo w wieku produkcyjnym, z czego ponad jedna trzecia mogłaby w ciągu dwóch tygodni podjąć pracę.

 

Niedobór pracowników może mieć wpływ na wzrost aktywizacji długotrwale bezrobotnych (powyżej 13 miesięcy); w III kwartale 2016 r. grupa ta liczyła prawie 300 tys. osób. Jak twierdzi Łukasz Kozłowski, na razie działania Funduszu Pracy są nastawione głównie na szybkie, doraźne wsparcie bezrobotnych, przydatne osobom, które na krótki czas wypadły z rynku pracy. Jednak tym, którzy poza tym rynkiem są od kilku lat, potrzebne są długotrwałe i dość kosztowne programy.

 

Artykuł jest dostępny tutaj.