English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Open Eyes Economy Summit z Pracodawcami RP

03-04-2017

 

Pracodawcy RP zostali współorganizatorami Open Eyes Economy Summit. Tegoroczna edycja kongresu odbędzie się 14 i 15 listopada w Krakowie. To niezwykłe wydarzenie.  Inne niż dziesiątki spotkań na polskiej mapie kongresów i konferencji.  To kulminacja całorocznej pracy intelektualnej. Podsumowanie dyskusji mającej określić procesy wytwarzania wartości. I to specyficzne dla każdej struktury czy organizacji. To wyznaczenie nowych ścieżek rozwoju społeczeństwa i gospodarki. To też ruch intelektualny nowej idei.

 

 

Rozmowa z prof. Jerzym Hausnerem – przewodniczącym Rady Programowej OEES

 

Panie Profesorze, w Polsce odbywa się wiele kongresów gospodarczych, w tym kilka pretendujących do rangi znaczących. Dlaczego Pan zdecydował się organizować i firmować nazwiskiem kolejny kongres?

– Ponieważ nie jest kolejny! Jest inny! Po pierwsze w Krakowie kongresu gospodarczego nie było, a Kraków ma bardzo nowoczesne centrum kongresowe. (…) Po drugie bardzo wiele rzeczy się zmienia w gospodarce, i w ekonomii. Potrzebny jest więc kongres, który nie patrzyłby na to co było, nie patrzyłby na stronę technologiczną zmian jakie obserwujemy, a patrzyłby na wymiar społeczny zmian ekonomicznych, które się dokonują. Stąd nasz Kongres jest kongresem ekonomii wartości. A takiego kongresu nie ma. Odmienność polega tez na tym, że staramy się szukać innych formuł pracy kongresowej. Takich formuł, które dawałyby ludziom satysfakcję uczestniczenia w czymś żywym. W czymś otwartym. W miejscu gdzie debata jest ważniejsza niż spotkanie towarzyskie.

 

Czy ta wyjątkowość polega na połączeniu gospodarki, kultury, samorządności, różnych wartości życia, które wspólnie tworzą rozwój? Czy to jest idea przewodnia Open Eyes Economy Summit?

– My mówimy o ekonomii wartości. Oczywiście działalność gospodarcza musi polegać na wytwarzaniu wartości ekonomicznych. Ale jednocześnie, to nie jest tak, że tylko na tym. Choćby wtedy kiedy mówimy o społecznej odpowiedzialności biznesu to mówimy o innych pro ekonomicznych wartościach. I w związku z tym jeśli wchodzimy w przestrzeń tworzenia wartości to natychmiast też wchodzimy w przestrzeń relacji pomiędzy różnymi formami organizacji życia zbiorowego. Takimi formami jak miasto, jak szkoła, jak uniwersytet, a także jak instytucje kultury. I szukamy powiązań między nimi. Takich powiązań, które nie tylko są potrzebne biznesowi do prowadzenia działalności. Ale także powodują, że działalność biznesowa tworzy lepsze środowisko społeczne. (…)

 

Czyli, w jakimś sensie, chcąc zmienić gospodarkę zmieniamy też społeczeństwo?

– I odwrotnie. Chcąc zmienić społeczeństwo musimy zmienić gospodarkę. Oczywiście ekonomia ma swoje aspekty ścisłe. To jest to co wiąże się ze statystyką, modelami ekonometrycznymi. I tego nie wolno, w żaden sposób, bagatelizować. Ale przecież te dane nie decydują. To ludzie decydują w oparciu o te dane. One podlegają interpretacji. To nie jest tak, że istnieją jakieś żelazne prawa, które bezwyjątkowo i w każdych okolicznościach działają tak samo. To nie fizyka. Nawet jeśli uściślamy ekonomię to musimy mieć świadomość, że w ostateczności to podlega interpretacji. Podlega odniesieniu do wielu innych aspektów życia. Jeśli tego odniesienia nie ma to taka działalność nie jest efektywna.

 

Działalność, która nie bazuje na zaufaniu do pracownika nie jest działalnością, która może być innowacyjna. (…) Najcenniejsza część majątku nowoczesnej firmy idzie wieczorem do domu. I chodzi o to z jakim nastawieniem wraca. Czy chce tu coś tworzyć, czy wraca z myślą – tu jest korporacja, w której musze być, bo nie mam innego wyjścia. A tak naprawdę, jak najszybciej, myśli są gdzie indziej. Otóż tak można prowadzić tradycyjną firmę, która jest oparta o rutynę. Ale tak już nie można prowadzić firmy, która jest innowacyjna, twórcza, rozwojowa. (…)

 

Czy z tego też względu zaproponował Pan współorganizację Kongresu Pracodawcom RP? Po to właśnie, aby też mogli wpływać na rozwój gospodarki i zmieniać podejście pracodawców do pracowników?

– My chcemy otwierać oczy. (…) My musimy wspólnie otwierać oczy. Po to by zaproponować różne perspektywy, różne doświadczenia i różne możliwości aby znaleźć inną ścieżkę, inną drogę. Robienie tego bez pracodawców, tak samo jak robienie tego bez władz miejskich, mijałoby się z celem. (…) Pracodawcy RP to organizacja, która zaproponowała współdziałanie i współpracę w tym zakresie znając moje poglądy i moje starania. A ja z kolei znam tę organizację pracodawców na tyle dobrze, by powiedzieć – to solidny partner (…).

 

Jak Pan ocenia rolę Pracodawców RP w dzisiejszym życiu społeczno-gospodarczym?

– Jest to jedna z tych organizacji, która zasiada w Radzie Dialogu Społecznego. (…) Ma największą tradycję uczestnictwa w dialogu społecznym po stronie pracodawców.  Pokazała swoją społeczną przydatność skoro tak długo potrafi działać i skupiać członków. Myślę też, że to organizacja, która się systematycznie rozwija w sensie profesjonalizacji swoich stanowisk. Ja bym oczekiwał, że głos tej organizacji, jak i innych organizacji pracodawców, będzie mocniej brzmiał w naszej debacie. To jest jasne, że ta organizacja powinna wypowiadać się nie w sprawach politycznych, a gospodarczych. A w sprawach gospodarczych nie tylko w wąskich, bardzo specyficznych, mocno skomplikowanych kwestiach. Powinna wypowiadać się także na temat generaliów, dynamiki wzrostu, perspektyw wzrostu, finansów publicznych. To są te makroekonomiczne ramy, które później decydują o możliwościach mikroekonomicznej efektywności. (…)

 

Dziś, teraz na co w gospodarce powinniśmy mieć oczy szeroko otwarte?

– Jeżeli popatrzymy na naszą gospodarkę to najważniejsze jest to, że nastąpiło obniżenie dynamiki wzrostu z jednej strony, a z drugiej strony mamy relatywnie niską dynamikę inwestycji. Jeżeli mamy relatywnie niską dynamikę inwestycji i mamy obniżenie wzrostu gospodarczego to znaczy, że będziemy mieli do czynienia z nakręcaniem się tego zjawiska. Brak inwestycji powoduje niemożność przyspieszenie wzrostu gospodarczego, który byłby makroekonomicznie zrównoważony. I to jest punkt pierwszy. Punkt drugi jest taki, że wyraźnie widać w tym momencie przyspieszenie inflacji. Ona jest bardziej odczuwalna po stronie producentów, po stronie cen wytwórczych, przemysłowych niż po stronie dóbr konsumpcyjnych. W związku z tym jest pytanie o to jaka reakcja nastąpi po stronie polityki pieniężnej? I o to trzeba pytać… (…)

 

To brzmi jak ostrzeżenie. W dzisiejszych czasach rządzący spoglądają w stronę  protekcjonizmu i  socjalnej polityki  gospodarczej…

– Z jednej strony nie wolno akceptować takiego poziomu nierówności społecznej i wykluczenia społecznego jakie mieliśmy. Z drugiej strony nie można tego finansować w taki sposób jak to finansujemy. Jeśli chcemy finansować te programy to musi wynikać nie z tego, że będziemy z gospodarki wyciągali pieniądze za pomocą presji fiskalnej. Ale, że będziemy mieli wyższe dochody w wyniku pobudzenia wzrostu gospodarczego. Takie pozytywne myślenie jest fundamentalnie ważne. Moja odpowiedź na to, zwłaszcza gdybyśmy mówili o programie 500+, nie polega na tym, że ja mówię jest dobrze lub, że jest źle. Pewne rzeczy należało zrobić. Być może należało zrobić inaczej. Pytanie czy jesteśmy w stanie tak pobudzić wzrost gospodarczy aby można było to finansować?

 

Dziękujemy za spotkanie i zaproszenie do Krakowa.

– Miejmy oczy szeroko otwarte nie tylko w ekonomii, w życiu także.

 

Pracodawcy RP