English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Komentarz dnia: Projekt „Mała firma, mały ZUS” ma feler

10-04-2017

 

Ogłoszony przez Ministerstwo Rozwoju oraz Parlamentarny Zespół na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości projekt „Mała firma, mały ZUS” ma zmniejszyć zabójcze dla małych firm obciążenia. Ale nic z tego – bo składka zdrowotna się nie zmniejszy nawet o grosz.

 

Na czym polega problem? Na tym, że pierwotnie plany zespołu zakładały obciążenie przedsiębiorcy jedną daniną, łączącą podatek dochodowy i wszystkie inne obowiązkowe składki. Ta danina miała rosnąć proporcjonalnie z przychodami i w ten sposób pomóc firmom na starcie – gdy zyski są małe lub wręcz ich w ogóle nie ma. Ale projekt jednolitego podatku upadł i plany Parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego posła Adama Abramowicza trzeba było zmienić. Niestety, efekt nie jest zadawalający.

 

Z treści propozycji przedstawionej w ubiegłym tygodniu przez Ministerstwo Rozwoju wynika, że zmiany nie obejmą wszystkich składek, lecz jedynie ich część związaną z ubezpieczeniami społecznymi. Zasady płacenia składki zdrowotnej pozostaną zatem bez zmian. Tymczasem składka ta, wynosząca 9 proc., jest wyliczana dla każdego przedsiębiorcy od największej minimalnej podstawy wymiaru spośród wszystkich składek, wynoszącej aż od 75 proc.  przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw.

 

Tak więc całkowite obciążenie przedsiębiorcy obowiązkowymi składkami, który uzyskał miesięczny przychód w wysokości 200 zł, w rzeczywistości nie wyniesie wcale 32 zł, jak można by wnioskować z prezentacji Ministerstwa Rozwoju, lecz 329,28 zł po doliczeniu składki zdrowotnej. Nadal kwota do zapłaty będzie mogła przekraczać przychód przedsiębiorcy, nie wspominając o jego dochodzie.

 

 

Uwzględniając koszty ponoszone w toku prowadzonej działalności, sytuacja prezentuje się jeszcze gorzej. Nawet zakładając, iż koszty te wyniosą 75% kwoty przychodu, co w odniesieniu do wielu branż i obszarów działalności jest bardzo optymistycznym założeniem, dopiero po przekroczeniu 3200 zł miesięcznych przychodów suma składek do zapłaty przestaje pochłaniać całość dochodu mikrofirmy.

 

 

Oczywiście większość kwoty zapłaconej składki zdrowotnej można odliczyć od podatku, co sprawia, że realne obciążenie tą składką finalnie nie jest wysokie. Jednak w przypadku, gdy dochód przedsiębiorcy jest niski, może on nie mieć wystarczająco dużego podatku do zapłaty, by móc odliczyć całość składki zdrowotnej.  Znowu więc będziemy mieli do czynienia z sytuacją, w której osoby osiągające niższy dochód będą mocniej obciążane od pozostałych.

 

Można oczywiście argumentować, że przedsiębiorca nie powinien uzyskiwać prawa do pełnych świadczeń zdrowotnych, płacąc składkę zdrowotną w wysokości np. zaledwie kilkudziesięciu złotych miesięcznie. Warto jednak pamiętać, iż taka sytuacja ma miejsce w przypadku nisko wynagradzanych pracowników oraz osób wykonujących umowy zlecenia. Osoba prowadząca nisko dochodową działalność gospodarcza powinna być traktowana na równi z takimi osobami, a nie obciążana w większym stopniu.

 

Dlatego też nie ma powodu, dla którego składka emerytalno-rentowa miałaby być proporcjonalna, a składka zdrowotna – kwotowa. Wyłączenie składki zdrowotnej spod zakresu zmian jest rozwadnianiem reformy oraz świadczy o tym, że zatrzymano się w pół kroku – zapewne w celu zminimalizowania skutków finansowych. W sytuacji, gdy na inne cele przeznacza się dodatkowe kwoty sięgające nawet dziesiątek miliardów złotych, zmniejszanie obciążeń przedsiębiorców powinno jednak znaleźć się wyżej na liście priorytetów. Warto poświęcić więcej niż 200 mln zł rocznych wpływów sektora finansów publicznych, jeśli może to przyczynić się do ożywienia przedsiębiorczości, a w konsekwencji również pobudzić wzrost gospodarczy.

 

Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP, członek rady nadzorczej ZUS