English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Siedem grzechów głównych legislacji

12-04-2017

 

W pośpiechu parlament tej kadencji pracował nad więcej niż co trzecią z uchwalonych ustaw. Prace nad najszybszą – od wniesienia jej do Sejmu do podpisu przez prezydenta RP – zajęły zaledwie sześć dni roboczych – pisze w „Rzeczypospolitej” Zastępca Dyrektora Generalnego Pracodawców RP Arkadiusz Pączka.

 

Jak szybko można w Polsce uchwalić ustawę? Rekord Sejmu VIII kadencji wynosi… sześć dni. Od wniesienia projektu do podpisu prezydenta RP. Ten i inne kuriozalne przykłady złej legislacji analizuje raport legislacyjny Pracodawców RP noszący znamienny tytuł „Siedem grzechów głównych stanowienia prawa w Polsce”. Dla polskiego systemu legislacji jego treść to niemal akt oskarżenia.

 

– Pracodawcy RP od ćwierćwiecza nie tylko się przyglądają, ale też uczestniczą w procesie stanowienia prawa. Dlatego posiedliśmy unikalną wiedzę o tym, jak powstają ustawy i rozporządzenia. Jako partner społeczny – reprezentatywna organizacja pracodawców – działamy w ramach Rady Dialogu Społecznego. Na bieżąco współpracujemy z rządem i jego ministrami, z obiema izbami parlamentu oraz z reprezentatywnymi organizacjami związków zawodowych w ramach systemu tworzenia prawa.  Wiemy jak prawo jest tworzone. Wiemy też, jak tego robić nie należy – zwraca uwagę Pączka.

 

Pracodawcy RP podsumowali pierwszy rok jego działalności legislacyjnej. Eksperci przeanalizowali ustawy uchwalone w okresie od listopada 2015 r. do grudnia 2016 r. Spośród 246 uchwalonych w tym czasie ustaw pod lupę wzięto 101, skupiając się na tych aktach prawnych, które w szczególnym stopniu dotyczą prowadzenia biznesu.

 

– Określiliśmy siedem grzechów głównych, jakie są popełniane przy stanowieniu prawa: nierzetelne konsultacje, tajność projektów, „wrzutki” poselskie, pośpiech, brak koncepcji, przeregulowanie oraz niestabilność prawa. Wyniki naszych badań są bardzo niepokojące. Na 101 ustaw przypadło aż 156 przypadków takich przewinień! Znaleźliśmy też ustawę, która rozbiła bank – zaliczając wszystkie siedem grzechów. To ustawa z 29 listopada 2016 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz ustawy o zmianie ustawy – Ordynacja podatkowa oraz niektórych innych ustaw. Ale raczej należałoby ją nazwać ustawą o „podwyżko-obniżce kwoty wolnej oraz demontażu funduszy inwestycyjnych zamkniętych”. Warto się dokładniej przyjrzeć, jak powstawała – pisze ekspert Pracodawców RP.

 

Projekt został zgłoszony przez grupę posłów PiS w poniedziałek 31 października 2016 r. w czasie długiego weekendu, tuż przed dniem Wszystkich Świętych. Zdaniem Pączki wszelkie przesłanki świadczą o tym, że w pracach nad projektem – pomimo wniesienia go jako inicjatywę poselską – wiodącą rolę odgrywało Ministerstwo Finansów. Dokument przewidywał zmiany w dwóch istotnych obszarach związanych z PIT i CIT.

 

W odniesieniu do kwoty wolnej od podatku projekt zakładał utrzymanie dotychczasowych zasad w kolejnym roku. Uzasadniano taki ruch rzekomą obawą o to, że podatnikom może nie przysługiwać jakakolwiek kwota wolna od podatku. Pozostała część nowelizowanych przepisów dotyczyła opodatkowania dochodów uzyskiwanych przez fundusze inwestycyjne zamknięte (FIZ). Projektodawcy chcieli, by fundusze bez wyjątków zostały podatnikami CIT, czego skutkiem byłoby podwójne opodatkowanie zysków z ich inwestycji (zarówno w trakcie, jak i na wyjściu). W praktyce oznaczałoby to trzęsienie ziemi na rynku zarządzania aktywami o wartości ponad 130 mld zł.

 

– Mimo tak poważnych potencjalnych skutków zmian, prace nad nowelizacją były prowadzone w ekspresowym tempie. Było to podyktowane również chęcią całkowitego zamknięcia procesu legislacyjnego do końca listopada, by nowe przepisy mogły obowiązywać już w 2017 roku. Pominięto konsultacje społeczne. Projekt został natychmiast skierowany do pierwszego czytania, które odbyło się już 4 listopada, a więc zaledwie trzy dni robocze po jego wpłynięciu! Wtedy jednak do projektodawców zaczęło powoli docierać, jak opłakane skutki może mieć przyjęcie przewidzianych w ustawie rozwiązań. Zapowiedziano więc wniesienie autopoprawki, której treść przez długi czas pozostawała tajna. Zapisy projektu zostały ostatecznie złagodzone, co pozwoliło uniknąć armageddonu na rynku FIZ. Nie oznaczało to jednak końca zamętu związanego z nieszczęsną nowelizacją ustaw podatkowych – podkreśla Pączka.

 

Wtedy jednak do projektodawców zaczęło powoli docierać, jak opłakane skutki może mieć przyjęcie przewidzianych w ustawie rozwiązań. Zapowiedziano więc wniesienie autopoprawki, której treść przez długi czas pozostawała tajna. Zapisy projektu zostały ostatecznie złagodzone, co pozwoliło uniknąć armageddonu na rynku FIZ. Nie oznaczało to jednak końca zamętu związanego z nieszczęsną nowelizacją ustaw podatkowych.

 

– 24 listopada 2016 r. wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki ogłosił, że jednak zostaną wprowadzone zmiany w kwocie wolnej od podatku – mimo że projekt ten nigdy oficjalnie nie leżał w gestii rządu, bo był zgłoszony przez posłów, a ponadto w tym czasie czekał już na rozpatrzenie przez Senat. Senatorowie musieli więc cierpliwie czekać na dokument z ministerstwa, który mieli następnie zgłosić jako własną poprawkę. Otrzymali go pod koniec 28 listopada 2016 r., tuż przed ostatnim możliwym terminem rozpatrzenia nowelizacji na posiedzeniu. Trudno o lepszy przykład potraktowania izby wyższej polskiego parlamentu jak „listonosza” dostarczającego przesyłki od właściwego nadawcy. Tuż po północy ustawa trafiła z powrotem do Sejmu, po czym nad ranem Komisja Finansów Publicznych bezzwłocznie rozpatrzyła senacką uchwałę – relacjonuje Zastępca Dyrektora Generalnego Pracodawców RP.

 

Dalszy bieg wydarzeń był równie dynamiczny. Na posiedzeniu plenarnym po godz. 14 izba niższa przegłosowała poprawki, a niecałe dwie godziny później pod ustawą widniał już podpis prezydenta RP. Tym samym zapewne ustanowiono nowy rekord w dyscyplinie „sprintu legislacyjnego”. – Przykład tej ustawy idealnie też ilustruje zjawisko, które określiliśmy mianem „ustaw instant”. W tej kadencji parlamentu są one w powszechnym użyciu. Są efektem pośpiechu, który stanowi najczęściej występującą cechę procesu legislacyjnego pod koniec 2015 r. i przez cały 2016 r. – ocenia Pączka.

 

 

O raporcie informowały też m.in.:

 

Wp.pl

 

Radio Zet

 

Onet.pl

 

Wyborcza.biz

 

GazetaPrawna.pl

 

Lex.pl