English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Ile naprawdę kosztuje państwo baby boom?

09-05-2017

 

„Dziennik Gazeta Prawna”: W pierwszych dwóch miesiącach tego roku urodziło się o 5,5 tys. więcej dzieci niż w 2016 r. – Widzimy spory wzrost liczby urodzeń, który przewyższa optymistyczny wariant prognozy demograficznej GUS. Mają na to wpływ działania w dziedzinie polityki prorodzinnej nie tylko obecnego rządu, lecz także poprzednich. To generuje wtórny efekt zwiększenia wydatków na różnego rodzaju zasiłki i świadczenia dla rodziny – twierdzi Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP.

 

Chodzi o 500 plus i świadczenia rodzinne, a także o zasiłki macierzyńskie, rodzicielskie i kosiniakowe, czyli świadczenie rodzicielskie. Jak wynika z naszych wyliczeń, sama nadwyżka liczby dzieci urodzonych w styczniu i lutym w porównaniu z zeszłym rokiem – czyli wspomniane 5,5 tys. – będzie oznaczała, że wydatki na zasiłki wzrosną w ciągu 10 miesięcy o 100 mln zł. Nasze szacunki oparliśmy na założeniu, że prawie trzy czwarte rodziców pobiera zasiłek macierzyński w ZUS, jego przeciętna wysokość to 2,2 tys. zł, a 20 proc. rodziców otrzymuje świadczenie rodzicielskie (kosiniakowe), które wynosi co najmniej 1000 zł.

 

Minister Elżbieta Rafalska liczy, że w całym 2017 r. przyjdzie na świat ponad 400 tys. dzieci. To o 18 tys. więcej niż w 2016 r. Jeśli w ciągu roku faktycznie sprawdzą się prognozy minister Rafalskiej – co w praktyce oznacza ośmioprocentowy wzrost urodzeń rok do roku – wydatki na zasiłki macierzyńskie i świadczenia rodzicielskie wzrosną o ponad 300 mln zł.

 

Podobny efekt będzie związany ze wzrostem wydatków na 500 plus. Dla 5,5 tys. dzieci urodzonych w styczniu i lutym będzie to blisko 30 mln zł do końca roku. Jeśli w ciągu roku urodzi się faktycznie o blisko 20 tys. dzieci więcej, oznacza to roczny wzrost wydatków na program nawet o 100 mln zł. W praktyce może być to nieco mniej, bo przeciętnie wydatki są wpłacane na niepełne 60 proc. dzieci do 18. roku życia.

 

– Póki koniunktura gospodarcza jest korzystna, ryzyko fiskalne nie jest na tyle duże. Gorzej, jeśli koniunktura się osłabi. Wydatki na taki cel trudno będzie ścinać, skoro państwo od niedawana je realizuje. Pojawią się dylematy, w jakim obszarze poszukiwać oszczędności – zauważa Łukasz Kozłowski.

 

Artykuł jest dostępny tutaj.