English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Jeśli Ministerstwo Zdrowia zrealizuje obietnice, ktoś się na tym potknie

30-05-2017

 

Interia.pl: Ministerstwo Zdrowia próbuje zreformować cały system ochrony zdrowia. Wśród pomysłów pojawiła się także propozycja podniesienia wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia – i to już od 1 lipca bieżącego roku. Dlaczego ta zmiana może się nie udać? – To bardzo trudny projekt. Dziś tych pieniędzy w systemie nie ma, a już planowane jest ich wydanie – ocenia ekspert Pracodawców RP Grzegorz Byszewski.

 

W ubiegłym roku ministerstwo zaproponowało stworzenie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych. Najniższe wynagrodzenia zasadnicze dla wymienionych w projekcie pracowników medycznych miałyby znacząco poprawić sytuację w służbie zdrowia.

 

Zdaniem resortu Radziwiłła, zmiana ta przyczyni się do zatrzymania pracowników medycznych w Polsce, niepodejmowania przez jednego pracownika kilku posad jednocześnie, zachęcania do podwyższania kwalifikacji  i zlikwidowania niesprawiedliwości płacowej między osobami należącymi do podobnych  grup zawodowych.

 

Jak przekonuje Zastępca Dyrektora Departamentu Centrum Monitoringu Legislacji Pracodawców RP Grzegorz Byszewski, Ministerstwo Zdrowia prawdopodobnie nie odczuje negatywnych skutków ustawy o wynagrodzeniach.

 

– Ciężar skutków spadnie głównie na samorządy, bo to one w dużej większości są właścicielami polskich szpitali. Wobec tego minister zdrowia nie musi szukać dodatkowych środków w budżecie, a ciężar i konsekwencje wzrostu wynagrodzeń przerzuca na zarządzających szpitalami – mówi.

 

W pierwszych latach od wprowadzenia zmian realny koszt będzie niewielki. To będą pieniądze, które w krótkiej perspektywie da się znaleźć. Dużym zagrożeniem jest ta dłuższa perspektywa – od ok. 2020-2021 roku. Znamienne w tej ustawie jest to, że większość skutków finansowych jest rozpisana na lata po kadencji obecnego rządu. To jest więc rzucanie kłód pod nogi swoim następcom albo samym sobie, jeśli się liczy na reelekcję. Ktoś na pewno się na tym potknie – dodaje.

 

Przy 6 proc. PKB, budżet NFZ wynosiłby rocznie 120-130 mld zł. Jednocześnie, podnosząc wydatki co roku o 0,2 proc. PKB do 2025 r. - w tym okresie zbierzemy do budżetu NFZ ok. 140 mld zł. Realizując teraz ustawę o zwiększaniu wynagrodzeń, wydajemy pieniądze, których realnie jeszcze nie mamy i na które nie ma jeszcze żadnego pokrycia, czemu dowodzi kształt przyjętego przez Radę Ministrów Wieloletniego Planu Finansowego na lata 2017-2020. Nagle może się okazać, że wprowadzenie sieci szpitali, podwyżki i inne zmiany spowodują, że szpitale wydadzą wszystkie dodatkowe pieniądze otrzymane dzięki planowanemu wzrostowi nakładów, a pacjenci nawet tego nie odczują – zwraca uwagę przedstawiciel Pracodawców RP.

 

To bardzo trudny projekt. Dziś tych pieniędzy w systemie nie ma, a już planowane jest ich wydanie. Jeśli budżet szpitala będzie pomniejszony o te nowe, to placówka zrealizuje mniej świadczeń medycznych. Wtedy dostępność pacjentów do służby zdrowia się pogorszy, nie ma innej możliwości – dodaje Byszewski.

 

Artykuł jest dostępny tutaj.