English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Niemiecka solidność i polska energia dadzą znakomite rezultaty

20-06-2011

Szczyt Gospodarczy skupił się przede wszystkim na inwestycjach w obu krajach, a także na problemach i szansach związanych z energetyką. Był też bardzo mocno zaznaczony element historyczny - przypomniano o podpisanym 20 lat temu Traktacie o przyjaznej współpracy i dobrym sąsiedztwie pomiędzy obydwoma krajami. Po zakończeniu Szczytu, podczas którego Olgierd Dziekoński odczytał list od Prezydenta RP, Bronisława Komorowskiego, powstały tezy na wspólne posiedzenie rządów Polski i Niemiec, który odbędzie się we wtorek, 21 czerwca.

 

Podczas Szczytu doszło do wyjątkowej uroczystości - Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski wręczył byłemu ministrowi spraw zagranicznych Niemiec Hansowi-Dietrichowi Genscherowi Wektora – niezwykle prestiżową nagrodę Pracodawców RP. Nagroda ta została przyznana za odważną, wyprzedzającą epokę wizję, za zbudowanie fundamentów do pojednania i wzajemnych interesów pomiędzy obydwoma państwami.

 

- W ostatnich 35-latach często byłem w Warszawie, a okoliczności wizyt były bardzo różne. Dziś przyjechałem z uczuciem wielkiej wdzięczności – powiedział wzruszony Genscher, odbierając nagrodę. – Wdzięczności, bo pamiętam polskich biskupów, którzy przebaczyli i prosili o przebaczenie. Z wdzięczności za to, że zmieniło się patrzenie Polaków na przeszłość, z wdzięczności dla naszego sąsiada, który utorował drogę do zjednoczenia Niemiec, z wdzięczności dla polskiego Papieża i Jego autorytetu, bez którego to by się nie wydarzyło – powiedział w płomiennym przemówieniu Genscher. – Tego nigdy Wam nie zapomnimy, bo to otworzyło naszą przyszłość – dodał niemiecki polityk. Podkreślił, że nagroda Wektora to także podkreślenie znaczenia podpisanego 20 lat temu Traktatu, mającego wymiar nie tylko polityczny, ale i gospodarczy. – Współpraca Polski i Niemiec to gwarancja spokoju w Europie. Dziś solidarność Europejczyków jest niezwykle ważna. Polski przykład przed laty jest zachętą dla krajów, które dziś borykają się z ogromnymi problemami – zakończył niemiecki polityk.

 

Sygnatariusze Traktatu, Hans Dietrich Genscher i Jan Krzysztof Bielecki, dyskutowali podczas Szczytu o roli tego dokumentu dla relacji obu krajów. - Nigdy nie był w Niemczech czymś dyskusyjnym – powiedział o Traktacie Genscher. - Wiedziałem, że przyjdzie dzień, że nasz wielki sąsiad ze wschodu będzie żył w wolności. Zrozumieliśmy, że musimy dać Polsce całkowitą wolność i bezpieczeństwo, by razem tworzyć nową Europę – dodał Genscher.

 

- Co by się stało, gdyby tego Traktatu nie było? Mam nadzieję, że nawet bez niego udałoby się stworzyć dialog między krajami. Łączyły nas przecież wspólne wartości, które Polska mogła przywrócić po 1989 roku. Traktat uświadomił jeszcze bardziej to, jak ważne dla bezpieczeństwa w Europie są stosunki pomiędzy naszymi krajami – powiedział z kolei premier Bielecki. Jego zdaniem podpisanie Traktatu było nowym otwarciem. Przypomniał jednocześnie, że po jego podpisaniu wielu polskich posłów chciało stawiać ich sygnatariuszy pod Trybunałem Stanu za zdradę narodowych interesów. Tymczasem życie udowodniło, że wiele obaw i lęków było niepotrzebnych, np. tych związanych z napływem taniej siły roboczej z Polski. - Niemcy strasznie się tego bali i dlatego wynegocjowali 7-letni okres ochronny. Dziś wiele niemieckich firm czeka na Polaków z otwartymi ramionami – przypomniał premier Bielecki.

 

- Podpisanie Traktatu było naprawdę historycznym dniem – powiedziała Cornelia Pieper, sekretarz stanu w Federalnym Ministerstwie Spraw Zagranicznych. - Studiowałam w Warszawie, kiedy powstawała Solidarność, kiedy zaczynały się strajki. Wtedy słowa o obaleniu muru i zjednoczeniu Niemiec były czymś nierealnym – powiedziała minister. - Cieszę się, że dziś obie gospodarki tak wspaniale ze sobą współpracują. Stosunki polsko-niemieckie nigdy nie były tak dobre, jak teraz. Nie doszlibyśmy do tego, gdyby nie przedsiębiorcy z obu krajów. Sympatie Polaków i Niemców zmieniły się diametralnie na plus i to jest najlepszy dowód na to, że oba narody traktują wzajemne stosunki jako coś wyjątkowego – zakończyła minister Pieper.

 

Prowadzący debatę o roli Traktatu red. Krzysztof Ziemiec podkreślił wykazaną przed 20 laty przez władze obu krajów ogromną, polityczną dalekowzroczność. Na pytanie co zrobić, by Europa uporała się z aktualnymi problemami gospodarczymi, premier Bielecki odpowiedział, że Polska - choć nie jest w strefie euro - nie może odwracać się od tych kłopotów. – Nie możemy mówić, że nas to nie obchodzi – powiedział Bielecki. - Polska prezydencja w UE trafia na trudny moment, ale mamy ucho do solidarności. Doświadczyliśmy jej na własnej skórze przed laty, dlatego wiemy, jak jest ona ważna - dodał Bielecki.

 

Genscher powiedział natomiast o szansie, jakie może dać wspólne posiedzenie obu rządów. - To więcej niż symboliczny akt - to dobry początek jeszcze ściślejszej relacji. Takie spotkania powinny być regułą – dodał niemiecki polityk.

 

W Polsce jest zarejestrowanych ponad 6 tys. firm zza Odry - Niemcy są drugim pod względem inwestycji krajem. Dlatego nic dziwnego, że właśnie inwestycje były jedną z głównych osi Szczytu. Prowadzący panel poświęcony temu zagadnieniu Sławomir Majman, Prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, przedstawił wiele krzepiących danych o dobrej koniunkturze Niemiec, co powinno przełożyć się na jeszcze więcej inwestycji w Polsce i naszych sukcesów inwestycyjnych w Niemczech.

 

90 proc. niemieckich inwestorów uważa, że polska gospodarka idzie w dobrym kierunku. Czy dziś Polska jest atrakcyjna dla niemieckiego inwestora? Obecni na Szczycie przedstawiciele niemieckiego biznesu w Polsce stwierdzili, że tak. Dlaczego? Bo jesteśmy w UE. Poza tym chwalą polską stabilność polityczną i ekonomiczną, a także wykształconych i lojalnych pracownicy. Christian Bleiel, prezes Volkswagen Motor Polska przedstawił bardzo pozytywne doświadczenia dotyczące działalności na polskim rynku. Wykwalifikowani pracownicy, specjalne strefy gospodarcze i dobre stosunki z samorządami – to wszystko powoduje, że – jego zdaniem - inwestowanie w Polsce jest atrakcyjne.

 

Zdaniem Dagmar Linder, dyrektor zarządzającej kierownictwa regionu Europy Środkowowschodniej Deutsche Bank, Polska może się pochwalić stabilną sytuacją gospodarczą. - Polska znakomicie zniosła kryzys, średnie i duże przedsiębiorstwa mają duży potencjał rozwoju, a wasi pracownicy są kompetentni i znają języki obce – wymieniała Linder. Z kolei Torsten Weber, członek zarządu Remondis International – firmy, która przez 19 lat zainwestowała w Polsce już 1 mld zł podkreślił, że inwestują w młodych Polaków, zatrudniając kadrę bezpośrednio po studiach.

 

Sławomir Majman przytoczył dane z których wynika, że aż 3/4 polskich inwestycji zagranicznych (ich wartość dochodzi do miliarda euro), skierowanych jest do naszego zachodniego sąsiada. Jak się czują polskie firmy w Niemczech? Czy inwestowanie za Odrą jest trudne? - Jestem bardzo dumny, że reprezentuję największą polską inwestycję w Niemczech – powiedział dr Józef Niedworok, prezes Orlen Deutschland. - Przełamaliśmy jeden z największych stereotypów mówiący o tym, że polska firma nie może odnieść sukcesu na niemieckim rynku. Dziś mamy 3 mld euro obrotu, dajemy pracę kilku tysiącom pracowników. Niemiecki Urząd skarbowy jest szczęśliwy, bowiem zasilamy go ogromnymi podatkami. No i co równie ważne – niemieccy klienci bardzo nas lubią. To nie wszystko – w najbliższym czasie chcemy kupić kolejnych 200-250 stacji – powiedział dr Niedworok. Przykładem na osiąganie w Niemczech biznesowego sukcesu są też Azoty Tarnów. Andrzej Skolmowski, Wiceprezes Zarządu tej firmy stwierdził, że obecność u zachodniego sąsiada to po prostu realizacja biznesowej strategii. Innym przykładem jest Ciech, który w samym centrum kryzysu finansowego kupił niemiecką firmę. - Dla Niemców było nie do pomyślenia, że Polacy kupują ich firmę, w której pracowali całe życie. A my podnieśliśmy produkcję o 30 proc i z optymizmem patrzymy w przyszłość – powiedział członek zarządu, Artur Osuchowski.

 

Doskonałym przykładem polskich inwestycji w Niemczech jest również firma Solaria Bus & Coach, reprezentowana na szczycie prezesa prezesa zarządu, Solange Olszewską. – Co było i jest największym problemem we wejściu na niemiecki rynek? Trzeba wygrać przetarg, a to nie jest takie łatwe. Dlatego musimy szukać naszej siły w innowacyjności. Czy umiemy to robić? Na niemieckim rynku mamy 53 autobusy hybrydowe – tyle nie sprzedał żaden niemiecki koncern w Niemczech – pochwaliła się Solange Olszewska.

 

Paneliści wskazali także na problemy dotyczące inwestowania przez niemieckich przedsiębiorców na polskim rynku. Do głównych należą skomplikowane przepisy o prawie budowlanym i zamówieniach publicznych, a także kiepska infrastruktura. Na zezwolenia środowiskowe czeka się bardzo długo – nawet dwa lata. Weber przypomniał także nowy projekt zagospodarowania odpadami. - Stanowi on dla nas potencjalny duży kłopot, chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo naszych inwestycji – powiedział Weber.

 

Co niemieccy biznesmeni poprawiliby w Polsce? Christian Bleiel skupił się na drogach oraz prawo pracy i czas pracy. – Przydałyby się konta czasu pracy i większa elastyczność – przyznał Bleiel, któremu w Polsce podoba się za to zdolność do innowacji i coraz większa wydajność pracy.

 

Na pytanie Sławomira Majmana, jak ułatwić życie polskim przedsiębiorcom inwestycje w Niemczech, Solange Olszewska stwierdziła, że nikt nie obiecywał polskim biznesmenom czerwonego dywanu. Podkreślała za to ogromną pomoc polskich instytucji, wspierających rozwój naszych firm. Z kolei Józef Niedworok życzyłby sobie odwrócenia negatywnej tendencji demograficznej, większej klarowności w zakresie biopaliw oraz tego, by większa liczba Niemców nauczyła się języka polskiego. Osuchowski wskazał na przeregulowanie niemieckiej gospodarki, zwłaszcza w ochronie środowiska, co przeszkadza jego firmie w rozwoju. Clou tej części Szczytu było zdanie Skolmowskiego, który podkreślił, że niemiecka solidność i polska energia da wspaniałe rezultaty.

 

Drugi panel błyskotliwie prowadzony przez prof. Waldemara Kamrata, a poświęcony energetyce, pokazał różnice obu krajów. Polska strona, którą reprezentowali Joanna Schmid - wiceprezes zarządu ds. strategii i rozwoju Tauronu, prezes PGNiG Michał Szubski oraz prezes PGE Polskiej Grupy Energetycznej Tomasz Zadroga podkreślała zagrożenia, jakie niesie za sobą pakiet energetyczno-klimatyczny. Zdaniem Joanny Szmid przyjęcie tego pakietu spowoduje 60-proc wzrost cen energii, co doprowadzi do obniżenia się polskiego PKB w 2020 r. o 7,5 proc, natomiast w 2030 r. – o 15 proc. - Wzrost cen spowoduje, że przedsiębiorstwa będą przenosić produkcję poza granice UE. Czy nas na to stać? – pytała retorycznie Szmid. Z jej zdaniem zgodził się Tomasz Zadroga. - Nie wyobrażam sobie strzelania sobie w kolano, a to właśnie grozi nam, jeśli zrealizujemy pakiet. Jeśli byłaby to solidarna polityka, to jakoś byśmy sobie poradzili, ale skoro państwa uprzemysłowione i rozwijające się, takie jak USA, Indie czy Chiny nie zamierzają tego pakietu wdrożyć, to europejska gospodarka przestanie być konkurencyjna i przegra – powiedział prezes Zadroga. Także zdaniem Michała Szubskiego pakiet będzie nas bardzo dużo kosztował, Europa stanie się miejscem bardzo drogiej produkcji. Prezes PGNiG widzi jednak szansę dla Polski, a jest nią energia gazowa. Dziś to zaledwie 3 proc. całej produkcji. - Wszystko przed nami, mamy świetlane perspektywy. Jestem przekonany, że najbliższe pół wieku będzie należało właśnie do gazu – stwierdził prezes Szubski.

 

Podczas panelu pojawiła się także kwestia energii atomowej. Zadroga wyraźnie zaznaczył, że mimo awarii w Fukushimie plany jego firmy co do inwestycji w energię atomową nie zmieniły się – PGE zamierza uruchomić co najmniej dwie elektrownie. - Rozumiem sprawy bezpieczeństwa, ale nie możemy zapomnieć o najtańszym źródle energii elektrycznej. Walczmy o konkurencyjność europejskiej gospodarki, inwestujmy w czystą energię – apelował prezes Zadroga, który jednocześnie przypomniał, że w Polsce aż 90 proc. energii pochodzi z węgla, w Niemczech - 50 proc. Dlatego też tak ważna jest koncepcja dla Europy stworzenia tzw. europejskiego miksu elektrycznego, który polegałby na tym, że Niemcy i Polska dostarczałyby energię z węgla, a Francja – z elektrowni atomowych.

W opozycji do tych głosów był Marcus Rapp, prezes zarządu EWE Polska. - W Niemczech uważa się, że ten pakiet szansa, a nie ryzyko, choć oczywiście i u nas są przedsiębiorstwa, które są bardzo energochłonne. Jednak od kilku lat mocno inwestujemy w odnawialne źródła energii.– przyznał Rapp. – Nie powinniśmy wywoływać paniki, nie bardzo podoba mi się wizja końca świata po przestawieniu się z energetyki węglowej – powiedział z kolei dr Klaus-Dieter Barbknecht, członek zarządu ds. sprzedaży gazu VNG. - Europejska gospodarka nie straci swojej konkurencyjności. Co więcej - jestem przekonany, że gdy innym państwom zacznie po prostu śmierdzieć, pójdą za naszym przykładem – powiedział Barbknecht.

 

Zdaniem Adama Stanyera, członka zarządu Gdańskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, niemiecka rezygnacja z atomu jest nieodwracalna. - Musimy być odpowiedzialni za produkty, bezpieczeństwo dostaw i środowisko naturalne – powiedział Stanyer. Barbknecht i Rapp podkreślali także fakt, że w Niemczech nie ma odpowiedniego magazynu na materiały promieniotwórcze. Zdaniem Rappa wielkie energetyczne projekty to przeszłość – powinno się postawić na małe, przydomowe obiekty. Prezes Zadroga odpowiedział im, że nie widzi różnicy między odpadami radioaktywnymi a składaniem CO2 powstającym przy spalaniu węgla. Przytoczył także projekt biogazowni w każdej niemieckiej gminie – dziś połowa z nich jest nieczynna. - Nie wyobrażam sobie energetyki zeroemisyjnej bez energetyki gazowej. Musimy zainwestować w czystą energię, w wychwyt i przechowywanie CO2 – powiedział prezes Zadroga.

Na zakończenie Szczytu Gospodarczego doszło do spotkania ministrów gospodarki Polski i Niemiec – Waldemara Pawlaka i dr Philippa Röslera. - Po kryzysie okazało się, że handel między naszymi krajami jest większy niż między Niemcami a Rosją – powiedział Waldemar Pawlak. - To świadczy o ważności współpracy. Gratuluję Niemcom bardzo dobrych wyników gospodarczych, co powinno przełożyć się na także dobre wyniki naszej gospodarki. Utrzymanie dobrej koniunktury europejskiej ma duże znaczenie dla całej Europy – dodał wicepremier.

 

Rösler przypomniał fakt, że Polska jest piątym partnerem handlowym Niemiec w Europie, a wyprzedzają nas tylko takie potęgi, jak Francja, Włochy, W. Brytania i Hiszpania. - Niemieccy przedsiębiorcy chwalą polskich pracowników, ich kwalifikacje i pracowitość – powiedział Wicekanclerz przypominając, iż w 2009 r. Polska była jedynym krajem Unii Europejskiej ze wzrostem gospodarczym.

Ważnym elementem dyskusji była pomoc dla Grecji. Zdaniem Waldemara Pawlaka należy pomagać, ale to nie może być prezent, tylko mechanizm, który uzdrowi tamtejszą gospodarkę. - Pomoc dla Grecji jest oczywista, ale musi być objęta warunkami, które trwale podniosą jej gospodarkę. To problem nie z perspektywy księgowego, lecz całej gospodarki europejskiej – podkreślił minister gospodarki dodając, iż od kontroli ważniejsza jest transparentność działań.

 

Minister Rösler także podkreślił chęć niesienia pomocy, ale jego zdaniem Grecy powinni pomóc sobie sami. - Polska jest doskonałym przykładem, jak szybko można doprowadzić gospodarkę do konkurencyjności – powiedział wicekanclerz. Na pytanie Romana Młodkowskiego, moderatora tej części Szczytu, czy greckie problemy mogą spowodować oddalenie się obu krajów od siebie, Rösler odpowiedział: - Chcemy ustabilizować euro, by inne państwa nie zakaziły się grecką chorobą. Polska i Niemcy nie oddalą się od siebie. Wystarczy przypomnieć, że Polska dobrowolnie przyłączyła się do paktu stabilizacyjnego.

 

Obaj politycy uważają, że przyszłość współpracy gospodarczej pomiędzy Polską i Niemcami rysuje się bardzo pozytywnie. - Oba kraje mają ze sobą bardzo dobre relacje – podkreślił Waldemar Pawlak. - W dzisiejszej, trudnej sytuacji zaczyna się cenić partnera, który jest blisko i daje gwarancje wywiązania się z kontraktów i dostaw. Czy nie jesteśmy uzależnieni od Niemców? Nie, bo nasze gospodarcze relacje są różnorodne – dodał wicepremier. Podobne zdanie miał Philipp Rösler. - Doceniamy polską gospodarkę, jej inżynierów i informatyków, a także małe i średnie przedsiębiorstwa – powiedział Rösler. Pawlak podkreślił także solidność i stabilność niemieckich rozwiązań prawnych które powodują, że polscy przedsiębiorcy patrzą z zazdrością na niemieckich partnerów.

Delikatnym problemem, który został poruszony podczas spotkania obu ministrów, był ewentualny, polsko-niemiecki sojusz w sprawie redukcji emisji CO2. Zdaniem Waldemara Pawlaka dyskusja jest potrzebna, ale rozwiązania wymagają ciągłej refleksji, czy te regulacje są potrzebne i czy nie ograniczą konkurencyjności europejskiej gospodarki. - Polska ma krytyczne zdanie na ten temat – podkreślił Pawlak. Rösler nie wykluczył wspólnej koalicji, również na płaszczyźnie europejskiej, choć z drugiej strony powiedział również, że pakiet klimatyczny daje szansę bardziej proekologicznych działań.

 

Inna kwestią były zagrożenia związane z wyraźnym przesunięciem siły ekonomicznej w stronę Azji, Afryki i Ameryki Południowej. Jak utrzymać europejską konkurencyjność? – To nic zaskakującego, że inne kraje się rozwijają. Bierzemy udział w globalnej konkurencyjności, musimy walczyć o swoje towary, musimy działać jako wspólna Europa – powiedział Rosler. - Silne narodowe gospodarki przekładają się na silną Europę – dodał minister gospodarki Niemiec. Z kolei Waldemar Pawlak zauważył, że Unia Europejska ma unikalne doświadczenia związane z różnorodnością europejskiego rynku, co ma duże znaczenie, jeśli myśli się o konkurowaniu w innych regionach świata, tak różnych od europejskiej kultury.

 

Podczas Szczytu wystąpili m.in. prezydent Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej Piotr Maria Śliwicki oraz Mario Ohoven, Prezydent Federalnego Stowarzyszenia Gospodarczego Średnich Przedsiębiorstw. Śliwicki podkreślił, że jego organizacja stara się reprezentować interesy członków obu krajów. - Znalazłem się w wyjątkowym gronie, choć byłem i jestem jedynie odbiorą wydarzeń, który skorzystał z historycznej okazji. Widać skalę zmian, jakie zaszły od 20 lat – zarówno w skali makro, jak i mikro – powiedział Śliwicki. - 20 lat temu nie byliśmy kandydatem do roli cudownego dziecka Europy. Niemieccy przedsiębiorcy potrzebowali czasu, by przyzwyczaić się do Polski. Dziś nasza gospodarka musi przenieść ciężar swojego rozwoju z rzemiosła na badanie i rozwój, bo tania siła robocza to już przeszłość. Musimy budować przewagi konkurencyjności naszej gospodarki, infrastruktura, rozbudowywanie wspólnych połączeń energetycznych, szersze otwarcie na partnerstwo publiczno-prywatne – to wszystko wyzwania, jakie czekają nasz kraj – zakończył Śliwicki.

 

Mario Ohoven stwierdził, że Europa potrzebuje klasy średniej, a klasa średnia potrzebuje Europy. Małe i średnie przedsiębiorstwa już od lat 90. szukały kontaktów po obu stronach Odry. - Nasz związek był pionierem – organizował spotkania przedsiębiorców, a w Pracodawcach RP znaleźliśmy oddanego przyjaciela – przypomniał Ohoven. Podkreślił znaczenie Polski, która poza Chinami jest jedynym krajem, w którym Federalne Stowarzyszenie Gospodarcze Średnich Przedsiębiorstw ma trzy przedstawicielstwa. - Na początku były pewne obawy, w 2004 r. w czarnych barwach malowano najazd polskich pracowników. My nigdy nie przyłączyliśmy się do tego chóru. Dziś ci sami panikarze na gwałt potrzebują pomocy z Polski – powiedział Ohoven. Podkreślił także ogromny potencjał, jaki ma polska gospodarka. Przytoczył dane z których wynika, że prawie 90 proc. niemieckich przedsiębiorców ponownie zainwestowałoby w Polsce. To pokazuje, jak dobry klimat panuje w stosunkach między obydwoma krajami.

 

Z kolei w swoim przemówieniu Prezes Federacji Przemysłu Niemieckiego, prof. dr inż. Hans-Peter Keitel stwierdził, że oba kraje są skazane na siebie i zarazem mogą na siebie polegać. - Potrzebujemy Polski i jej krytycznie konstruktywnych ocen dotyczących m.in. europejskiej polityki gospodarczej – powiedział Keitel, podkreślając przy tym rolę Polski w jej zbliżającej się prezydencji w Unii Europejskiej.

 

Organizatorzy dziękują wszystkim Partnerom i Patronom Medialnym za pomoc w zorganizowaniu Szczytu Gospodarczego Polska-Niemcy.