English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Debata „Bariery rozwoju biznesu a rynek pracy”

24-06-2010

W siedzibie Pracodawców RP przy ul. Brukselskiej 7 odbyła się debata „Bariery rozwoju biznesu a rynek pracy”. Słowo wstępne wygłosił Prezydent Pracodawców RP, Andrzej Malinowski.

 

Debatę rozpoczęła prezentacja Prodziekana Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kierownika Zakładu Socjologii Gospodarki, Edukacji i Metod Badań Społecznych, prof. dr hab. Jarosława Górniaka „Relacje między przedsiębiorstwami, urzędami a państwem; obszary problemowe”. Prezentacja ta została stworzona na podstawie wyników sondażu Obserwatorium Regionalnych Rynków Pracy Pracodawców RP, w którym wzięło udział 2530 przedsiębiorstw zrzeszonych w tej organizacji.

 

Wyniki badania pozwalają prognozować względną stabilizację rynku pracy – 25 proc. firm przewiduje u siebie w 2010 roku wzrost zatrudnienia, 13 proc. jego spadek, a aż 62 proc. nie planuje żadnych zmian. Dwukrotna przewaga firm planujących zwiększanie zatrudnienia jest pozytywna, z drugiej jednak strony, uwzględniając liczby konkretnych miejsc pracy redukowanych bądź obsadzanych w 2010 - globalnie można oczekiwać spadku zatrudnienia.

 

Jak wynika z badania, z szumnie ogłoszonego pakietu antykryzysowego skorzystał jedynie 1 przedsiębiorstw. Co powstrzymało przed tym 99 procent firm? Głównie nadmierna biurokracja, brak wiedzy o dostępnych instrumentach pakietu oraz ich niedostosowanie do potrzeb przedsiębiorstw, wreszcie - dobra sytuacja finansowa części firm.

 

Badanie zdiagnozowało także otoczenie biznesu, czyli sądownictwo, kontrole i pozwolenia na budowę. Z odpowiedzi przedsiębiorców można wyciągnąć niepokojący wniosek – im mniejsza firma, tym mniejsze szanse na otrzymanie płatności pomimo prawomocnego wyroku sądowego. Z kolei 49 proc. tych, którzy otrzymali owe płatności, czekało na nie ponad rok, a 16 proc. ponad dwa lata. W przypadku kontroli, ich częstotliwość jest proporcjonalna do wielkości firmy – w 2009 skontrolowano 54% małych firm i aż 94% dużych. Małe przedsiębiorstwa mają większe trudności z otrzymaniem pozwoleń na budowę – w przypadku mikroprzedsiębiorstw czas ten wynosi rok i więcej, w przypadku dużych – pół roku.

 

Jako najistotniejsze bariery w prowadzeniu biznesu przedsiębiorcy wskazali: niejednoznaczność lub zmienność przepisów, absencje chorobowe pracowników i brak terminowych decyzji administracyjnych, natomiast priorytetami małych firm są obniżenie kosztów działalności i podniesienie jakości pracy administracji publicznej. Na ten drugi element zdecydowanie uskarżają się też średnie i duże firmy. Z pomocy publicznej ubiegają się i korzystają przede wszystkim większe podmioty.

 

- Dla naszej firmy największym problemem jest stary, skostniały, nie przystający do rzeczywistości kodeks pracy. Mała elastyczność czasu pracy nie sprzyja zwiększaniu zatrudnienia – powiedziała podczas rozpoczętego po prezentacji panelu dyskusyjnego Członek Zarządu Volkswagen Polska Jolanta Musielak.

 

Z tezą tą zgodził się Prezes Zarządu Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia Jarosław Adamkiewicz. Wskazał też na inny problem. - Dopóki nie było regulacji dotyczących agencji zatrudnienia, dopóty nie było żadnych większych utrudnień. Odkąd się one pojawiły, pojawił się też i bałagan – powiedział Adamkiewicz. Jego zdaniem natychmiast trzeba zmian w płaceniu za chorobowe. - Nie rozumiem, dlaczego mamy płacić pracownikowi, gdy ten jest na zwolnieniu, skoro już wcześniej odprowadziliśmy za niego odpowiednią składkę. Inną kwestią jest zmienność przepisów - nie może być tak, że te dotyczące promocji zatrudnienia zmieniają się w roku od siedmiu do trzynastu razy – podkreślał panelista.

 

Na inny problem wskazał z kolei prezes zarządu PGNiG, wiceprezydent Pracodawców RP Michał Szubski. – Mamy ogromne problemy dotyczące planowania naszych inwestycji liniowych – drogowych, gazowych itd. 12-18 miesięcy – minimum tyle czasu mija od chwili podjęcia decyzji o inwestycji do rozpoczęcia jej realizacji. Często okres ten wydłuża się do dwóch lat. Trudnym elementem naszego rozwoju jest też ochrona środowiska. Mamy oczywiście świadomość tego, że jest ona potrzebna, ale trzeba też pamiętać o przyszłości polskiego gospodarki – powiedział Szubski.

 

Na zarzuty pracodawców odpowiedział zastępca Dyrektora w Departamencie Regulacji Gospodarczych Ministerstwa Gospodarki Krzysztof Galas. - Od kilku miesięcy Ministerstwo Gospodarki pracuje nad ustawą dotyczącą zniesienia barier gospodarczych. Problem polega na tym, że napotykamy opór ze strony grup zawodowych – podkreślał Galas. Jego zdaniem próby zniesienia licencji lub wymagań co do konkretnego wykształcenia napotykają na ostry sprzeciw grup zainteresowanych utrzymaniem status quo. Galas podkreślał również dużą zmianę w podejściu związków zawodowych, które poszły na kompromis, m.in. przy ustalaniu wydłużenia okresu rozliczeniowego. Odniósł się także do zarzutów dotyczących licznych zmian w prawie. - Gdy koniunktura jest dobra, firmy mówią: nie wtrącajcie się, nie przeszkadzajcie nam w rozwoju. Przy bessie te same firmy żądają od nas pomocy. Dlatego musimy grzebać w prawie wcześniej, by być przygotowanym na trudne czasy. Chcemy wprowadzać mechanizmy, które pomogą firmom podczas kryzysu – zakończył Galas.

 

Na koniec głos zabrał członek Rady Polityki Pieniężnej, wicepremier w rządach Leszka Millera i Marka Belki - prof. dr hab. Jerzy Hausner. - Warto zadać sobie pytanie - dlaczego trwające spowolnienie gospodarcze przechodzimy lepiej niż to na początku dekady? To nie przypadek. Dziś bowiem mamy lepszą przedsiębiorczość, lepszych pracowników, znacznie większą dojrzałość w stosunkach między pracodawca a pracownikiem niż wówczas – podkreślał prof. Hausner.

 

Jego zdaniem rozwijający się dialog społeczny zbudował zdolność do refleksji, do partnerskich stosunków. - Chwała partnerom społecznym, że potrafią się dogadać między sobą - podkreślił. Według prof. Hausnera udało się wyciągnąć wnioski z lekcji z lat 2001-2003. Zgodził się z głosami mówiącymi o tym, że potrzebna jest pewna elastyczność prawa pracy. - To przyszłość rynku zatrudnienia. Tym bardziej że dziś już widać, że z tego powodu miejsc pracy wcale nie ubywa – podkreślił. Zwrócił uwagę na to, że choć partnerzy społeczni odrobili lekcję z poprzedniego kryzysu, to władza niestety nie. Zastrzegł, że nie odnosi się do aktualnie rządzących. - Pamiętam doskonały pomysł Pracodawców RP, wówczas jeszcze Konfederacji Pracodawców Polskich, by zamiast „dziubać” przy ustawach, pomyśleć inaczej – o wprowadzeniu zasad, które jasno definiowałyby co wolno, a czego nie wolno przedsiębiorcom. To miała być taka gospodarcza konstytucja. W ten sposób powstała ustawa o swobodzie działalności gospodarczej. Zamiast kolejnych nowelizacji nowelizacji, powinno się uchwalić reguły działań – podkreślił profesor, który odniósł się też do kontroli przedsiębiorstw. Jego zdaniem nie chodzi o to, by złapać trzy procent nieuczciwych przedsiębiorców, tylko ułatwić spokojne działanie pozostałym 97 procentom. Te naciągające prawo i tak wcześniej czy później znikną z rynku. Zresztą wszystkich i tak nie da się wyłapać, zwłaszcza przy 30 instytucjach i 12 służbach kontrolujących.

 

Nie zgodził się z tezą, że najlepszym rozwiązaniem jest brak regulacji. W wielu przypadkach regulacje, i to maksymalne, są wręcz niezbędne. Podkreślił natomiast marną jakość rządzenia. Nie tylko chodzi tu o sprawność urzędników, i o ich jakość, czyli wiedzę, którą dysponują, ale także o jakość instytucji, które jego zdaniem są po prostu kolonizowane przez kolejne partie. Tymczasem instytucje publiczne powinny być od tego wolne.

 

Prof. Hausner zwrócił też uwagę na to, że przewagi konkurencyjne, takie jak tania siła robocza i wykształceni pracownicy, niedługo nie będą już wystarczać. Wyprą nas z rynku inni – Bułgarzy, Mołdawianie, Ukraińcy. Musimy być innowacyjni, bez tego nie zrobimy skoku do przodu. Odniósł się też do składek na PFRON. - To instytucja z ogromnymi kosztami przynoszącą niewielkie efekty. Może zamiast kar dla firm, które nie zatrudniają niepełnosprawnych, powinny być nagrody – dla tych, którzy to robią? Jeśli nie zmieni się jakość państwa, to przedsiębiorczość zamiast się rozwijać, będzie się osłabiała – zakończył prof. Hausner.