English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Podniesienie składki rentowej wyraźnie pogorszy sytuację przedsiębiorców

12-12-2011

Dobiegają końca konsultacje społeczne projektu zmiany ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, przewidującego zwiększenie od 1 marca 2012 r składki rentowej po stronie pracodawcy do 6,5 proc. Pracodawcy RP zwracają uwagę, że takie rozwiązanie istotnie pogorszy kondycję finansową firm u progu spowolnienia gospodarczego. Wg wstępnych szacunków, proponowana zmiana miałaby kosztować przedsiębiorców ok. 5 mld zł.

 

Dla pojedynczej firmy koszt zależałby od wielkości zatrudnienia i wysokości wynagrodzeń. Nawet przy założeniu, że wszyscy pracownicy otrzymują płacę minimalną (choć z raportu Small Business DNA wynika, że w 63 proc. polskich firm żaden z pracowników nie otrzymuje płacy minimalnej, a w 10 proc. najniższe wynagrodzenie otrzymuje 20 proc. pracowników) małe przedsiębiorstwa zapłacą dodatkowo do 18 tys. zł rocznie, średnim – grozi dodatkowy koszt o wysokości do 90 tys. zł rocznie, a dużym – powyżej tej kwoty. Jeśli zaś oprzemy szacunki o wartość średniego wynagrodzenia w Polsce (wg GUS w III kwartale 2011 r. wyniosło ono 3416 zł), koszty te rosną odpowiednio do: 40 992 zł dla małych, 204 960 zł dla średnich i przynajmniej 204 960 zł dla dużych przedsiębiorstw. Warto pamiętać, że są w Polsce firmy zatrudniające nawet ponad 100 tys. osób – dla nich koszty pracy wzrosną łącznie o 36 mln zł przy płacy minimalnej i 81,98 mln zł przy średnim wynagrodzeniu. W oparciu o dane Ministerstwa Skarbu, w analogiczny sposób można oszacować, że dla spółek Skarbu Państwa (zatrudniających łącznie 247,5 tys. osób) koszt ten wyniesie przynajmniej 89,1 mln zł (przy założeniu płacy minimalnej) lub 202,91 mln zł. Jak widać, tych kosztów nie da się bagatelizować. Co więcej - mogą one zachwiać sytuacją ekonomiczną niektórych firm. Wszyscy pracodawcy natomiast, doświadczą wzrostu kosztów działalności i spadku konkurencyjności.

 

- Zdajemy sobie sprawę z konieczności konsolidacji finansów publicznych. Niemniej jednak istotne jest wskazanie ograniczenia czasowego regulacji wprowadzanej w związku ze spodziewanym spowolnieniem gospodarczym. Nie zgadzamy się, by rozwiązania wprowadzane w szczególnych okolicznościach miały trwale zwiększyć koszty prowadzenia działalności gospodarczej - mówi ekspert Pracodawców RP, Piotr Rogowiecki. Podkreśla on, że najbardziej społecznie dotkliwym skutkiem zwiększenia kosztów pracy może jednak okazać się wzrost bezrobocia. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że przedsiębiorstwa nie zwiększają zatrudnienia. Stopa bezrobocia od czerwca 2011 r. oscyluje na poziomie ok. 11,8 proc., co powinno raczej skłonić do działań mających zachęcić przedsiębiorców do tworzenia nowych miejsc pracy. -Zwiększenie kosztów pracy może wywołać skutek dokładnie przeciwny, zwłaszcza wobec perspektywy spowolnienia gospodarczego w przyszłym roku - podkreśla Rogowiecki. W rezultacie przy sztywnym, uniemożliwiającym szybką reakcję na ewentualne problemy związane z sytuacją makroekonomiczną prawie pracy firmy, podejmując decyzję o zatrudnieniu, będą teraz jeszcze musiały uwzględnić zwiększone koszty.

 

- Zwracamy uwagę na konieczność podjęcia pewnych działań, mających złagodzić skutki reform dla przedsiębiorców. Zdajemy sobie sprawę z zagrożeń płynących z braku konsolidacji finansów publicznych i nie chcemy uchylać się od odpowiedzialności za państwo. Niemniej jednak nałożone na pracodawców obciążenie musi być w jakiś sposób zrównoważone, niekoniecznie w formie finansowej - tłumaczy Rogowiecki. Jego zdaniem niejasne obietnice ewentualnego obniżenia odpisu składki na Fundusz Pracy za 4 lata nie wystarczą, by zneutralizować negatywne skutki podniesienia składki rentowej. Potrzebne są konkretne działania, a nie zapowiedzi o ich możliwości w odległej przyszłości. - Jako że koszt ten dotyczy pracy, proponujemy zrównoważenie tej zmiany właśnie w tym obszarze – tak by uniknąć wspomnianych negatywnych skutków dla rynku pracy w postaci ograniczenia zatrudnienia i wzrostu bezrobocia - kończy Rogowiecki.