English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Oświadczenie Prezydenta Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Malinowskiego

01-08-2012

List Piotra Dudy do byłego Prezydenta Lecha Wałęsy jest przejawem cynizmu, ignorancji i trudnej do zrozumienia gry. Ale nawet mając tak ogromny kompleks niższości wobec legendarnego lidera Związku – czego pan Duda daje dowody – nie ma on prawa podejmować działań obniżających prestiż Polski na arenie międzynarodowej.

 

Przewodniczący NSZZ Solidarność napisał kuriozalny tekst; nie pierwszy i nie ostatni, niestety. I pewnie nie byłoby w tym nic zaskakującego i godnego reakcji, gdyby nie okoliczności, adresat listu i sformułowania obrażające zarówno zdrowy rozsądek, jak i kandydata na prezydenta USA oraz czołowe osobistości naszego państwa.

 

Wizyta Mitta Romneya w Polsce stała się dla pana Dudy pretekstem do ataku na Lecha Wałęsę, Prezydenta Bronisława Komorowskiego i Premiera Donalda Tuska. Nie oszczędził też jednak prawdopodobnego przyszłego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Być może przewodniczący Solidarności próbuje w ten sposób pojawić się w mediach i przypomnieć, że istnieje, jednak czyni to – w moim przekonaniu – w wyjątkowo niegodny sposób. Chyba że interesy amerykańskich związkowców są mu znacznie bliższe i są dla niego o wiele bardziej cenne niż losy polskich pracowników; zarówno tych zrzeszonych, jak i niezrzeszonych w związkach zawodowych. Wszyscy wiedzą, że amerykańscy związkowcy – którym M. Romney słusznie wytyka w kampanii wyborczej, iż „swymi żądaniami przyczyniają się do likwidacji miejsc pracy” – protestują przeciw jakimkolwiek inwestycjom zagranicznym USA; w tym także przeciw lokowaniu amerykańskich biznesów w Polsce. Rozumiem więc, że pan Duda woli, by to amerykańscy związkowcy mieli pracę, a nie polscy. W tej jednak sytuacji rodzi się następujące pytanie: jakich związków pan Duda jest liderem? Polskich czy amerykańskich? Czy np. zależy mu, by Amerykanie całkowicie wywiązali się ze zobowiązań offsetowych – co oczywiście zwiększyłoby liczbę miejsc pracy w Polsce – czy bardziej jest mu miła przyjaźń liderów AFL-CIO? Byłbym wdzięczny za jednoznaczną deklarację, gdyż jako wiceprzewodniczący Trójstronnej Komisji do spraw Społeczno–Gospodarczych i zarazem partner dialogu społecznego, chciałbym wiedzieć, czy przewodniczący Duda przedkłada interesy związkowe ponad dobro naszego państwa?

 

Jeszcze bardziej kuriozalne, by nie rzec: kompletnie pozbawione sensu, było tłumaczenie pana Dudy, iż „list wysłany do prezydenta Wałęsy to gest w stronę związkowców z USA. Chciałem im powiedzieć, że Solidarność nie była organizatorem spotkania z człowiekiem, który zwalcza związki zawodowe”. Jeśli tak prezentowały się prawdziwe intencje pana Dudy, to dlaczego po prostu nie wysłał listu, e-maila lub SMS-a do liderów AFL-CIO z informacją o tym fakcie? Dlaczego w skandaliczny sposób upublicznił swoje animozje – nie wiem, czy prywatne, czy związkowe – nadając im międzynarodowy wydźwięk?

 

Bardzo bym chciał, by przewodniczący Duda zrozumiał, jakie motywy skłoniły mnie do napisania tego oświadczenia. By również jemu zależało – tak jak mojemu środowisku, środowisku pracodawców – na rozwoju gospodarczym naszego państwa, tworzeniu miejsc pracy i ograniczaniu bezrobocia. Proszę także, by pamiętał, że syndykalizm leży w grobie od bardzo wielu, wielu lat.