English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Aktualności
Zakładki 3
zakladki_video

Aktualności

DRUKUJ

Sprzedaż detaliczna – Polacy zaczynają zaciskać pasa?

07-09-2012

Zdaniem Piotra Rogowieckiego, Dyrektora Centrum Monitoringu Legislacji Pracodawców RP, najnowsze dane Eurostatu dotyczące sprzedaży detalicznej w Polsce w lipcu (wzrost o 2,9 proc. rok do roku) w porównaniu z danymi GUS (wzrost o 6,9 proc. rok do roku) pokazują, że możemy mieć do czynienia z początkiem zaciskania pasa przez Polaków.

 

Różnica wynika z tego, że dane Eurostatu obejmują także najmniejsze firmy, zatrudniające poniżej 10 pracowników, czyli w tym przypadku małe, rodzinne sklepy, nie biorą natomiast pod uwagę sprzedaży samochodów. – Można więc wnioskować, że spada sprzedaż w mniejszych punktach handlowych, a konsumenci wybierają markety i dyskonty – mówi Piotr Rogowiecki. To z kolei oznacza, że konsumenci przy robieniu zakupów coraz większy nacisk kładą na ceny produktów – w marketach i dyskontach jest zazwyczaj taniej niż w małych sklepach. To może oznaczać, że Polacy zaczynają zaciskać pasa. Jest to o tyle prawdopodobne, że realne dochody społeczeństwa spadają – podwyżki płac są niższe niż inflacja. Kolejne odczyty dadzą odpowiedź na pytanie, czy te przypuszczenia się sprawdzą.

 

Przedsiębiorstwa wstrzymują się ze znacznym zwiększeniem funduszu płac, ponieważ tak naprawdę nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak w krótkim i średnim okresie będzie się kształtował portfel zamówień. W takiej sytuacji najważniejsze jest zachowanie płynności finansowej, czemu nie sprzyjałoby zwiększanie kosztów stałych – mówi Dyrektor Rogowiecki.

 

O tym, jak trudna jest sytuacja, świadczy fakt, że – jak wynika z danych firmy Euler Hermes – w ciągu ośmiu miesięcy tego roku upadłość ogłosiły 623 firmy, co oznacza wzrost o 23 proc. wobec analogicznego okresu zeszłego roku. – Musimy jednak pamiętać o tym, że bankructwa są normalnym elementem gospodarki wolnorynkowej i nie ma potrzeby uderzać jeszcze w alarmistyczne tony – twierdzi Piotr Rogowiecki. Oczywiście upadłości firm rodzą kłopoty dla zwalnianych pracowników oraz wierzycieli bankrutów. Jednak rynek nie zna próżni i można się spodziewać, że część „wolnego miejsca” zajmą nowe firmy, zaś reszta stanie się łupem nadal istniejących, które tym samym wzmocnią swoją pozycję.