English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna O nas Media o nas
Zakładki 3
zakladki_video

Media o nas

DRUKUJ

„Rzeczpospolita”: Papierowe sukcesy?

15-06-2015

Podziwiam iście dziecięcą wiarę w cudowną moc przepisów prawa. W kręgu polskich polityków – niezależnie od opcji – pokutuje absurdalne przekonanie o tym, że wystarczy uchwalić kolejną ustawę, a rzeczywistość natychmiast się zmieni jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Gdyby tak było, to nasz kraj od wielu lat byłby rajem na ziemi. Z roku na rok Dzienniki Ustaw są przecież coraz obszerniejsze. Ale na tym bajka się kończy, bo ilość w tym wypadku nie przechodzi w jakość, a wręcz przeciwnie – pisze w „Rzeczypospolitej” Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski.

 

Jego zdaniem kluczowe znaczenie ma interpretacja przepisów. Uchwalona w październiku nowelizacja prawa zamówień publicznych miała ograniczyć bezmyślne stosowanie kryterium najniższej ceny przy przetargach.

 

Jednak nawet przed nowelizacją prawo zamówień publicznych nie zmuszało wcale zamawiających by stosowali tylko kryterium ceny. – To polityka publicznych instytucji uczyniła z tego regułę. Regułę, która nie zawsze się sprawdza nawet w wypadku zakupu zwykłych spinaczy, a co dopiero inwestycji wartych miliardy złotych. Jakie są tego przyczyny? Rutyna i obawa przed tym, by nie zostać posądzonym o machlojki ocenia Prezydent Pracodawców RP.

 

Malinowski uważa, ze już teraz widać jakie są skutki tej papierowej rewolucji. W przetargu na jeden z odcinków południowej obwodnicy Warszawy wybrano bowiem ofertę firmy, która podjęła się realizacji inwestycji za 55 proc. szacowanej wartości zamówienia. Łatwo zauważyć, ze w branży budowlanej, nie ma wielkiego pola do manipulowania ceną a marże wykonawców są niskie.

 

Dlaczego wykonawca miałby proponować kwotę, za którą nie będzie w stanie zrealizować robót? Prawo zamówień publicznych pozwala bez przetargu udzielić wykonawcy dodatkowych zamówień, jeśli są one konieczne do wykonania kontraktu, a rozpisanie przetargu związane byłoby z „niewspółmiernie wysokimi kosztami”. Wartość takiego zamówienia może stanowić nawet 50 proc. wartości kontraktu.

 

Optymiści mawiają, że wszystko da się naprawić. Praktyka polskiego urzędnika udowadnia jednak po raz kolejny, że faktycznie wszystko się da. Zepsuć podsumowuje Prezydent Pracodawców RP