English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna O nas Media o nas
Zakładki 3
zakladki_video

Media o nas

DRUKUJ

„Rzeczpospolita”: Gazowe marzenia zostawmy publicystom

27-07-2015

Polityka energetyczna musi rządzić się tylko twardymi faktami i nader ostrożnymi kalkulacjami. Jednak w Polsce także w tym obszarze narodowy duch romantyzmu i fanfaronady daje o sobie znać – i to na naszą własną szkodę. Jak powiedział Winston Churchill – czasem ludzie potkną się o prawdę, ale prostują się i idą dalej, jak gdyby nic się nie stało. - pisze w „Rzeczypospolitej” Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski.

 

Kilka lat temu przez nasz kraj – i naszą scenę polityczną – przetoczyła się fala łupkowego entuzjazmu. Rzeczpospolita Polska miała stać się gazowym mocarstwem, istne spełnienie północnokoreańskiej idei dżucze. Mało tego, surowca miało być tyle, że Polska nadmiar gazu z łupków miała z zyskiem eksportować. Z łupkowych miraży nic nie zostało. Gaz jest, owszem – wiedziano o tym od pół wieku. Szkopuł w możliwościach i kosztach eksploatacji łupkowych złóż.

 

 Dzisiaj Gazprom, koncern będący przez lata „żelazną rękawicą” Kremla, przeżywa poważne kłopoty. Z tych faktów można wyciągnąć różne wnioski. Na pewno jednak nie ma podstaw do odtrąbienia sukcesu i ogłoszenia, że teraz my, Polacy, tym Ruskim pokażemy. Gazprom jest osłabiony? Co tam, media donoszą, że w zasadzie stał się już bankrutem. Teraz nie oni nam, ale my im będziemy, z błogosławieństwem Brukseli, dyktować warunki! No i damy im popalić za lata twardego traktowania...

 

Na szczęście takie irracjonalne myślenie ogranicza się na razie do komentarzy niektórych publicystów. Polska strona zaś zdaje sobie sprawę z tego, że gra wcale nie stała się łatwiejsza, i nie liczy na cud, tylko działa ofensywnie. Kilka dni temu PGNiG przejęło przedsiębiorstwo GazTrading – jednego z trzech udziałowców w spółce EuRoPolGaz, do której należy gazociąg jamalski. Nie przekłada się to oczywiście prosto na kontrolę polskiej strony nad przedsięwzięciem, ale znacząco ogranicza możliwość pojawienia się „niespodzianek” ze strony rosyjskiego partnera. Na pewno też wzmacnia to naszą pozycję w negocjacjach gazowych.

 

Dostawy surowca z Rosji nie mają jeszcze w wypadku Polski alternatywy. Może za kilka–kilkanaście lat będzie inaczej, nie ma co jednak gdybać. Przypomnę bowiem, że negocjacje PGNiG z Gazpromem na temat obniżki cen gazu skończyły się złożeniem pozwu do sądu arbitrażowego – co jednak nie wstrzymało rozmów. Żeby przyniosły one satysfakcjonujący polską stronę efekt, potrzeba dobrej strategii i mocnych argumentów, a nie wiary w to, że Gazprom ledwie dyszy.