English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

O nas Media o nas
Zakładki 3
zakladki_video

Media o nas

DRUKUJ

„Rzeczpospolita”: (Nie)czyste ręce pogromców biznesu

31-08-2015

Polskie urzędy niespecjalnie przejawiają troskę o rozsądne i oszczędne wydawanie pieniędzy podatników. Dlatego gdy słyszę urzędników dowodzących tego, że instytucja, którą reprezentują, staje na głowie, by ani złotówka z publicznych środków nie poszła na marne, z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę wskazać, jaki będzie dalszy ciąg tych wywodów. I kto na owo marnotrawstwo nastaje – bo, rzecz jasna, nie są to urzędnicy. Oni zasłaniają własną piersią państwową kasę przed pazernymi przedsiębiorcami – pisze w „Rzeczypospolitej” Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski.

 

Zdaniem Malinowskiego podobnie jak w propagandzie PRL, także dla wielu urzędników w III RP prywatny przedsiębiorca jest podejrzany. Sęk jednak w tym, że aby surowo karcić za domniemane grzechy innych, samemu trzeba być poza podejrzeniem. Inaczej bowiem można się skompromitować. Doświadczyła tego właśnie Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad – zauważa.

 

Prezydent Pracodawców RP zwraca uwagę, że choć formalnie podlega ministrowi infrastruktury, GDDKiA zbudowała sobie na tyle silną pozycję, że potrafi przeforsować swój sprzeciw wobec racjonalnych projektów. Przykładem takiego działania jest storpedowanie programu szybkiego wprowadzenia elektronicznego poboru opłat dla aut osobowych na autostradach, rozpoczętego za premierostwa Donalda Tuska.

 

Przez lata GDDKiA budowało wizerunek pogromcy nieuczciwych przedsiębiorców budowlanych, którzy zawyżają oferty i chcą wycisnąć z państwa polskiego, ile się tylko da.

 

Urzędników nie przekonywały argumenty, że kosztów budowy autostrady nie można podwyższać bądź obniżać o kilkadziesiąt procent wedle widzimisię - marża jest bowiem niska, a koszty materiałów budowlanych określone. Zignorowano też głos przedsiębiorców, którzy sprzeciwiali się stawianiu wykonawców przed wyborem: albo się podporządkowujecie, albo idźcie do sądu rezultatem były opóźnione bądź wstrzymane inwestycje.

Reputację Dyrekcji obrócił w gruzy raport NIK, który ujawnił przypadki oczywistego konfliktu interesów – np. pracownicy regionalnych oddziałów GDDKiA wykonywali zlecenia dla firm, które wygrywały przetargi ogłaszane przez dany oddział. Korzystali przy tym z samochodów służbowych. Naprawdę, zachęcam do zapoznania się z raportem – choć to lektura nieco szokująca… Instytucje publiczne z natury są narażone na różnorakie patologie. Nie ma systemu politycznego, który by całkowicie wykorzenił to niebezpieczeństwo ­pisze Malinowski.

 

Jego zdaniem ryzyko wystąpienia takich patologii jest tym większe, im bardziej urząd traktuje przedsiębiorców i obywateli z góry. Może fakt, że Polacy coraz głośniej domagają się poważnych zmian w funkcjonowaniu państwa, powinien być wykorzystany, na przykład do refleksji nad tym, czy nie należy gruntownie zmienić obecnego modelu zarządzania drogami i drogowymi inwestycjami. To truizm, ale marzy mi się model efektywny, transparentny, a przede wszystkim taki, w którym zachowany zostanie elementarny dla demokracji szacunek wobec obywateli. Także tych paskudnych prywaciarzy podsumowuje Prezydent Pracodawców RP.