English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna O nas Media o nas
Zakładki 3
zakladki_video

Media o nas

DRUKUJ

„Rzeczpospolita”: Dialog a la Kolorz

28-09-2015

W lutym tego roku związkowcy z Jastrzębskiej Spółki Węglowej dopięli swego i pogonili z firmy znienawidzonego prezesa Jarosława Zagórowskiego. Walczyli z nim przez kilka lat, skutecznie blokując konieczne dla ratowania spółki reformy. Dziś powinni po nim gorzko płakać – ale najpierw musieliby przyznać załodze JSW, że ją oszukali – pisze dla „Rzeczypospolitej” Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski.

 

Malinowski przyznaje, że trudno mieć dobre wyniki rynkowe, kiedy w ciągu dwóch lat cena węgla spada sześciokrotnie, ale też podkreśla,  że jego zdaniem to lutowy nielegalny strajk był gwoździem do trumny JSW.

 

– Jego koszt to, bagatela, 460 mln zł – czyli o 100 mln więcej niż oszczędności, które na załodze próbował wymóc Jarosław Zagórowski. Straciła spółka, straciła załoga, bo – przypomnę – za czas strajku górnik pensji nie pobiera. Kto nie stracił? Funkcjonariusze związkowi! Przywiązani do ciepłych posadek, dostali swoje pieniądze i zachowali stołki! – pisze Prezydent Pracodawców RP.

 

Malinowski przypomina też kilka innych liczb, które najlepiej obrazują związkowe rozpasanie panujące w JSW. Według oficjalnych raportów spółki na niespełna 25 tysięcy zatrudnionych przypada 65 central związkowych. W ciągu ostatniego, bardzo ciężkiego półrocza ich liczba wzrosła o 12, podczas gdy załogę zredukowano o 700 osób. Redukcje nie dotknęły związkowców, bo liczba ich etatów rosła w tym czasie w tempie dwóch miesięcznie i wynosi dziś 115.

 

–  Nie trzeba doktoratu z ekonomii – wystarczy świadectwo z wczesnych klas szkoły podstawowej – żeby umieć dodać dwa do dwóch i żeby widzieć i wiedzieć, że takie zabawy drużyny Dominika Kolorza muszą zakończyć się ekonomiczną katastrofą!  – zauważa.

 

Prezydent Pracodawców RP uważa, że władze związkowe powinni się wstydzić wobec górników, bo walczyły z zarządem  nie w obronie miejsc pracy czy lepszych warunków, lecz w obronie swoich stołków, dla których Zagórowski był zagrożeniem.

 

– Już wkrótce ruszą prace Rady Dialogu Społecznego. Ludzie Dominika Kolorza pokazali wtedy, w lutym, i pokazują dziś, jak ten dialog chcą prowadzić – szantażem i groźbą. Mam nadzieję, że nie uda im się narzucić tego tonu reszcie naszych partnerów. Jak bowiem powiadają mądrzy ludzie: nie dyskutuj z idiotą – najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem – kończy Malinowski.