English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna O nas Media o nas
Zakładki 3
zakladki_video

Media o nas

DRUKUJ

„Rzeczpospolita”: Czy Kolorz chce wieźć na taczce Piotra Dudę?

26-10-2015

Czy można równocześnie uprzejmie wyciągać do kogoś rękę i pluć mu w twarz? Z przykrością trzeba stwierdzić, że tak, a dowodzą tego – nie po raz pierwszy – związkowcy – pisze w „Rzeczypospolitej” Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski.

 

– Kiedy w zeszłym tygodniu prezydent powoływał Radę Dialogu Społecznego, w której zasiąść mają m.in. pracodawcy, związkowcy i ministrowie, to miałem wrażenie, że tak właśnie powinien wyglądać dialog. I miałbym też wrażenie, że w największym stopniu będzie o ten dialog dbała cała organizacja kierowana przez przewodniczącego-elekta nowej Rady – Piotra Dudę, szefa NSZZ „Solidarność” – pisze Malinowski.

 

Przypomina jednak, że w tym samym czasie kolega Piotra Dudy, Dominik Kolorz, szef regionu śląsko-dąbrowskiego „Solidarności”, pod sejmem i Kancelarią Premiera urządzał kolejną awanturę.

 

Muszę stwierdzić, że znam dwa rodzaje dialogu. Jeden to taki, który dość powszechnie uchodzi za dialog. Według słownika PWN to: „wymiana zdań, myśli, poglądów, argumentów mająca na celu poznanie prawdy lub przekazanie jej drugiemu człowiekowi, stworzenie międzyosobowej więzi lub przestrzeni dla wspólnego działania” – zwraca uwagę Prezydent Pracodawców RP. Dialog a la Kolorz cechują bluzgi, pogróżki, petardy i trucie dymem z palonych opon dodaje.

 

Miejscem dialogu pierwszego – takiego, który służyć ma osiąganiu przez rozmowę wspólnych rozwiązań uwzględniających interesy różnych stron – ma być właśnie RDS. Miejscem drugiego rodzaju dialogu jest ulica, na której przeklina armia pana Kolorza (na szczęście niewielka, bo z zapowiadanych 15 tys. pod sejmem pohukiwało zaledwie 500 osób) podkreśla.

 

Dziwię się tylko nieco Piotrowi Dudzie – działaczowi, który uważany jest za silnego lidera. On siada do stołu rozmów, co więcej: wkrótce zostanie jego szefem, a w tym samym czasie jego podwładny urządza zadymę. Mam nadzieję – bo ta wszak umiera ostatnia – że uliczny happening związkowców górniczych był jedynie formą zachęty dla członków RDS, by szybciej i zgodniej pracowali podsumowuje Malinowski.