English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna O nas Media o nas
Zakładki 3
zakladki_video

Media o nas

DRUKUJ

„Rzeczpospolita”: Związki jak rosnący balonik

23-11-2015

W czasie kiedy wszyscy komentują zapowiedzi nowej pani premier albo podsumowują dorobek poprzedniej, ujawniła się w Polsce grupa, która już wzięła się do rządzenia krajem i jego gospodarką, choć formalnie nie ma do tego uprawnień. To liderzy związkowi, którzy konsekwentnie próbują brać się do zwolnień i zarządzania – pisze w „Rzeczypospolitej” Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski.

 

Jego zdaniem liderom związkowym wydaje się, że mają dużo dalej idące uprawnienia, niż daje im Konstytucja RP czy ustawa o związkach. – Dlatego właśnie wygląda na to, że to nie minister będzie pełnił nadzór nad spółkami Skarbu Państwa, nie jakieś tam rady nadzorcze – ale oni. Oni będą zwalniać m.in. prezesa Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa ­– ironizuje.

 

– Łudziłem się, że głównym podłożem konfliktu w PGNiG nie są pieniądze. Ze zdumieniem jednak odkryłem, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie wynosi tam 6823 złote. To zaś oznacza, że pracownicy tej spółki zarabiają o 71 proc. więcej niż inni zatrudnieni w tym sektorze. Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Domagają się więc także niemałej 14. pensji, a jeśli jej nie dostaną – prezesa poślą na bruk. Opamiętajcie się! To nie sztuka straszyć prezesa taczką. Miejcie odwagę stanąć przed przeciętnym Kowalskim, zarabiającym średnio niespełna 4 tysiące, i powiedzieć mu: Mamy rację, nasza walka jest słuszna! – dodaje Malinowski.

 

Prezydent Pracodawców RP zwraca uwagę, że przedstawiciele Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ już domagają się zmian personalnych w Radzie Dialogu Społecznego, która przecież działa dopiero od niedawna. – Nie podoba im się to, że zasiada w niej człowiek, którego delegowało tam ciało statutowe Pracodawców RP. Związkowców guzik to obchodzi. Żądają ode mnie – dokładnie: ŻĄDAJĄ – abym tę nominację cofnął, bo będzie „znacząco utrudniała” dialog. Jak rozumiem, dialogu nie utrudniałaby tylko taka Rada, która składałaby się z samych związkowych nominatów, i ci podejmowaliby decyzje – także za innych – we własnym gronie – pisze.

 

– Zastanawiam się, jak związkowców przekonać o tym, iż nie są premierem, prezydentem, ministrem skarbu, radą nadzorczą wszystkich spółek w państwie ani decydującą o wszystkim rewolucyjną radą robotniczą. Że postępowanie takie odbiera im wiarygodność. Nie mam na to pomysłu, ale wiem, że chcąc ugrać wszystko, zostaniecie z niczym, bo nikt w końcu nie będzie z wami rozmawiał – podsumowuje Andrzej Malinowski.