English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna O nas Media o nas
Zakładki 3
zakladki_video

Media o nas

DRUKUJ

„Do Rzeczy”: Atak na polskiego Darta

25-11-2015

Na łamach „Do Rzeczy” z Tomaszem Zaboklickim, prezesem Pesy, rozmawia Łukasz Zboralski.

 

Łukasz Zboralski: Budujecie w Bydgoszczy „polską odpowiedź na Pendolino”, czyli pociągi Pesa Dart. A w branży huczy od plotek. Wasz pociąg miał być zbyt ciężki. Dzisiaj ma już jednak homologację. Może pan już przeciąć spekulacje i powiedzieć, ile waży?

 

Tomasz Zaboklicki: No właśnie, to plotki, które konkurencja stara się rozsiewać, by podważyć naszą wiarygodność. Fakty są takie:  waga Darta  jest zgodna z wymaganiami przetargu. Mało kto wie, że Pesa dostała Swedish Steel Price, nagrodę szwedzkich naukowców za umiejętność stosowania różnych gatunków lekkich stali o dużych wytrzymałościach w jednym pojeździe. Tak budowany jest Dart.

 

No dobrze, ale czy możemy podać wagę w tonach?

 

Dart waży nieco mniej niż 250 ton, to żadna tajemnica, wystarczy zapoznać się z zezwoleniem na dopuszczenie do ruchu wydanym przez Urząd Transportu Kolejowego.

 

Kiedy pierwsze pociągi zostaną odebrane przez PKP InterCity?

 

Kończymy odbiory pierwszych siedmiu pojazdów, za kilka dni będą przekazane InterCity.

 

Oglądałem w waszym zakładzie ostatnie darty, które już wyjeżdżały z malarni. Wygląda na to, że wbrew pogłoskom zdążycie oddać wszystkie 20 pociągów do końca roku.


Dostarczymy je w terminie. Musiałby nastąpić jakiś kataklizm, żeby to się nie udało. Chociaż patrząc na to, co się dzieje, muszę mieć ograniczone zaufanie, nie wszystkie części od poddostawców są w magazynie...

 

Obawia się pan, że ktoś celowo mógłby nie dostarczyć części?


Mamy informacje od niektórych poddostawców, że takie sugestie ze strony naszej konkurencji padały. Były naciski.

 

Odczuwacie ostrą walkę. Komuś bardzo zależy, żeby ten kontrakt wam nie wyszedł?

 

Dokładnie tak. Od kilku tygodni obserwujemy czarny PR – ostrzeżenia o zmasowanym ataku na nas  docierały do nas od dawna, ale nie do końca w to wierzyliśmy. Potem były konkrety: naciski  konkurencji na naszych kooperantów, by zwlekali z dostawami, internetowy hejt i memy oparte na nazistowskich symbolach, wreszcie „gotowce” opracowane dla dziennikarzy szkalujące Pesę, a wynikające z rzekomych analiz sytuacji w branży albo ujawnianych bezprawnie i wybiórczo czytanych dokumentów. To sterowana rozgrywka o dominację na rynku, na którym Pesa tak bardzo zaczęła przeszkadzać, że próbuje się ją zniszczyć. Niektórym graczom wydaje się, że to o tyle łatwiejsze, iż kontrakt Pesy jest wyjątkowo restrykcyjny. Konkurencja o tym wie i robi wszystko, byśmy nie oddali tych pociągów.

 

Co by to oznaczało dla firmy, gdyby kontrakt warty 1,3 mld zł nie wyszedł?

 

To byłby duży problem, zagrażający istnieniu Pesy.

 

Czy w takiej sytuacji czuje pan wsparcie polskich urzędników i służb?

 

Wszystkie donosy przeciw nam są przez służby sprawdzane. A ja od naszych służb oczekiwałbym ochrony, gdy zagraniczna konkurencja atakuje firmę o dużym znaczeniu dla części polskiej gospodarki.