English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna O nas Media o nas
Zakładki 3
zakladki_video

Media o nas

DRUKUJ

„Rzeczpospolita”: Przezorny zawsze ubezpieczony (w ZUS)

07-12-2015

Znany mitologiczny rozbójnik Prokrust swoje ofiary kładł na łożu. Jeśli były za krótkie, naciągał je. Jeżeli były za długie – przycinał. Efekt był dwojaki. Po pierwsze, Prokrust osiągał równość. Po drugie, delikwent zawsze kończył jako denat. Tak kończą się próby wprowadzania zasad idealnej równości w obszarach, w których ta równość nie pasuje albo w ogóle jej nie zaplanowano. A z tego typu zbójeckim pomysłem wystąpił w zeszłym tygodniu wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Marcin Zieleniecki, zapowiadając ujednolicenie składek zusowskich. Przypomnę: pan Zieleniecki – doradca związkowy, czasowo oddelegowany do pracy w rządzie – pisze w „Rzeczypospolitej” Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski.

 

 „Nie chodzi o to, by ktokolwiek płacił dodatkowe składki, lecz jedynie o to, by nie można było uciekać poza obecny system” – wytłumaczył profesor Zieleniecki. W ramach nowego systemu samozatrudnieni płaciliby składki od pełnego dochodu (a nie, jak dziś, zryczałtowany ZUS). Osoby prowadzące firmy i zawierające równocześnie umowy-zlecenia czy o dzieło płaciłyby ZUS podwójny lub nawet kilkakrotny.

 

Osoby pracujące na umowach o dzieło – jeśli tylko urzędnicy (kontrolerzy?) stwierdziliby, że są to umowy stałe – też płaciłyby od nich składki. Całość wygląda jak wielki projekt na rzecz rozwoju szarej strefy, z którą przecież mamy walczyć – co do tego formalnie wszyscy, może oprócz przemytników i nielegalnych producentów papierosów, jesteśmy zgodni – ocenia Prezydent Pracodawców RP.

 

Niewątpliwie istnieje obszar, w którym pan minister sprawdziłby się perfekcyjnie – i jest to projektowanie szarad, skomplikowanych zabaw logicznych i paradoksów. Bo naprawdę nie wiem, jak osoba łącząca fakty w zwykłe związki przyczynowo-skutkowe oraz na poziomie minimalnym rozumiejąca zasady działania systemu podatkowego w tym kraju i konstrukcji umów o pracę oraz cywilnoprawnych może dać się przekonać, że będzie to zmiana „porządkująca” czy wręcz korzystna dla podatnika – dodaje.

 

Zdaniem Malinowskiego jest to projekt uderzający w największym stopniu w małe i średnie przedsiębiorstwa – mimo że dobro tego sektora rzekomo od zawsze leży na sercu polskich polityków.

 

Można by się więc bać, ale nie wiadomo, czy się nie śmiać, bo oto zaraz po wspomnianym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” pan minister wycofał się ze swoich zapowiedzi, tłumacząc, że to były jego prywatne opinie.

 

– Wydaje mi się jednak, że te opinie nie były tak do końca prywatne. Minister, zgodnie z taktyką ministerstwa (tyle że obrony), po prostu przeprowadził rozpoznanie. Mija rok, od kiedy takie sondowania, badania bojem, testowania i siłowania widzieliśmy w przypadku górników, lekarzy, drobnego biznesu. Przypominam więc, że wbrew znanej maksymie w polityce dwa razy do tej samej rzeki wejść łatwo. I kończy się to też z reguły podobnie źle – podsumowuje Prezydent Pracodawców RP.