English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna O nas Media o nas
Zakładki 3
zakladki_video

Media o nas

DRUKUJ

„Rzeczpospolita”: Król Słońce rządzi się swoimi prawami

11-01-2016

Nie ma chyba bardziej ponurego Mikołaja niż taki, który przynosi tandetne, zepsute albo wybrakowane prezenty. Niestety, w takiego właśnie postanowiło się zabawić szefostwo NFZ, podejmując decyzję na rzecz... niższej jakości usług i większego ryzyka dla pacjenta – pisze Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski w felietonie dla „Rzeczypospolitej”.

 

Jego zdaniem z licznych doniesień prasowych można wnosić, że NFZ zarządzany jest przez jedną osobę – prezesa – który wzorem Króla Słońce stwierdza krótko: „NFZ to ja”.

 

Wróćmy jednak do tej, jak się okazuje, bogatej w wydarzenia Wigilii Bożego Narodzenia. W tym właśnie dniu, kiedy ostatni ufni w system ochrony zdrowia pacjenci zajęci byli ubieraniem choinek, pakowaniem prezentów albo lepieniem pierogów, NFZ zaproponował zmianę kryteriów oceny ofert placówek medycznych – tych, które mają zawierać kontrakty z królestwem Króla Słońce – przypomina Malinowski.

 

Wedle propozycji ma zostać miedzy innymi wykreślona dodatkowa punktacja za spełnianie norm ISO, czyli choćby Certyfikatu ISO 9001 Systemu Zarządzania Jakością, Certyfikatu ISO 14001 Systemu Zarządzania Środowiskowego czy Certyfikatu ISO 27001 Systemu Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji.

 

Co te symbole (a raczej ich brak) oznaczają dla pacjentów? Zarządzanie jakością to nic innego jak fakt, że w danej placówce każdy zna swoje zadania i obowiązki oraz wie, co ma robić. Nikt w niej nie zgaduje i nie zdaje się na doświadczenie. To jest jasno określone. Weźmy choćby zarządzanie bezpieczeństwem informacji. Czy szefostwu NFZ zależy na tym, by chronić dane pacjentów, czy też na tym, aby znajdować je na śmietniku – może obok odpadów medycznych, których niecertyfikowane szpitale nieraz pozbywają się w sposób niekontrolowany? – pyta Prezydent Pracodawców RP.

 

Malinowski zastanawia się też, dlaczego analizy podległego Ministerstwu Zdrowia Centrum Monitorowania Jakości nie mogą być wspierane przez wspomniany system ISO, w który inni wpompowali lata pracy i ogromne pieniądze – tym bardziej, że powszechnie wiadomo o brakach kadrowych i ograniczonych możliwościach technicznych Centrum.

 

– Co z tymi, którzy wykonali ogromną pracę, ponieśli wielkie nakłady, by dostosować się do norm ISO, a teraz okazuje się, że robili to kompletnie niepotrzebnie, bo nagle zmieniły się warunki? Pozostają im satysfakcja moralna, a także certyfikat, który mogą powiesić na ścianie z pełną świadomością tego, że nagle zaczął on mieć dla publicznego zleceniodawcy wartość tapety, do której został przybity – zauważa.

 

– Warto na koniec przypomnieć ministrowi zdrowia, że niejeden z jego poprzedników gorzko płakał, spłacając rachunki wystawiane przez samowładnych szefów NFZ. Może więc czas pokazać, że ktoś jest ponad Królem Słońce i feralnym Świętym Mikołajem? – podsumowuje Malinowski.