English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna O nas Media o nas
Zakładki 3
zakladki_video

Media o nas

DRUKUJ

„Rzeczpospolita”: Francja (nie)elegancja

15-02-2016

Przetarg na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii to jedna z większych inwestycji państwowych ostatnich lat. Inwestycji militarnych, ale nade wszystko gospodarczych. To, czego nie pojmował poprzedni rząd, dla obecnego wydaje się oczywiste. Niestety, ta zmiana optyki nowego kierownictwa MON sprawia, że nasi francuscy „partnerzy” dostają nerwowych drgawek – Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski pisze w „Rzeczypospolitej”.

 

Po czym wnoszę? Nie dalej jak kilka dni temu przeczytałem w jednym z dzienników krótką relację ze spotkania szefa polskiego MON Antoniego Macierewicza z jego francuskim odpowiednikiem Jean-Ives’em Le Drianem. Rozmowa była ponoć ujmująco szczera, bowiem obaj panowie słyną z tego, że nie owijają w bawełnę. Co Francuz mógł usłyszeć od naszego ministra? To jasne, bo ten już od miesięcy podważa rozstrzygnięcie przetargu na zakup śmigłowców, które wskazało caracale jako zwycięzcę. A dokładnie jego sens i cel. Stoi na stanowisku, które i ja od miesięcy podkreślam, że wybór ten uderza w polską gospodarkę. Nie tylko nie daje perspektyw na dalszy rozwój sektora zbrojeniowego, ale doprowadzi do tego, że zacznie się on, mówiąc kolokwialnie, zwijać – ocenia.

 

Malinowski nie jest więc zdziwiony, że kilka dni po tym spotkaniu z francuskiego obozu dobiegały odgłosy niezadowolenia. –  „Wysoki urzędnik francuskiego MON” miał straszyć polski rząd „polityczną odpowiedzią”, jeśli ten z przyczyn politycznych unieważni przetarg śmigłowcowy. Strach pomyśleć, czym by nam grożono, gdybyśmy chcieli unieważnić przetarg z przyczyn „gospodarczych” lub, nie daj Boże, militarnych! To bardzo francuskie – grozić obcym, a bronić swoich. Francuzi wielokrotnie dawali wyraz temu, że to co francuskie jest najważniejsze. Często bez względu na konsekwencje, także międzynarodowe. Co innego, gdy taką politykę próbują prowadzić inni. Polska na przykład. Wtedy grozi się jej „polityczną odpowiedzią” – zauważa Prezydent Pracodawców RP.

 

Jego zdaniem argument przyjaźni międzynarodowej często wykorzystywany przez zwolenników zakupu śmigłowców dla polskiej armii od francuskiego producenta jest nietrafny, gdyż przyjaźń między narodami kończy się tam, gdzie zaczyna się konflikt interesów.

 

– Relacji nie buduje się poprzez zakupy. Sojusze to wspólnota interesów, mozolne budowanie wzajemnego zrozumienia, wspólna idea. Takich relacji nie można uzależniać od handlowych powiązań. Gdyby tak było, kupowalibyśmy uzbrojenie z Rosji, licząc na to, że ta z wdzięczności będzie nas lubić. Swoją drogą ciekawe, ile rosomaków nabyli u nas Francuzi. Zwłaszcza że doktryna obronna tego kraju zakłada zakup uzbrojenia produkowanego głównie na jego terytorium – podsumowuje Malinowski.