English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna O nas Media o nas
Zakładki 3
zakladki_video

Media o nas

DRUKUJ

„Rzeczpospolita”: Pieniądze wyciekają przez urzędnicze sito

14-03-2016

Z pustego nie naleje ani Salomon, ani żaden szef rządu. A że regulacje przyjmowane przez obecny Sejm zakładają bardzo poważne obciążenia dla budżetu, sprawa znalezienia pieniędzy na pokrycie planowanych wydatków stała się paląca – pisze w „Rzeczypospolitej” Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski.

 

– Projekty, które wydawały się łatwe w realizacji, stają się koszmarem urzędników. Choćby taki podatek od handlu, który miał obowiązywać bodajże od kwietnia. Kwiecień tuż-tuż, a ustawa w rozsypce – zauważa.

 

Polską tradycją stało się zostawianie istniejących przepisów bez egzekucji i obmyślanie kolejnych – tak jakby od samego tworzenia regulacji znikały problemy. Dochody w budżetowych prognozach zawsze wyglądają pięknie, gorzej z realizacją. I nie zawsze jest to wina zbyt optymistycznych wyliczeń, po prostu urzędniczej indolencji. Albo – co tu dużo kryć – złej woli dodaje.

 

Zdaniem Prezydenta Pracodawców RP klasycznym przykładem jest przeszarżowanie przez poprzednią ekipę z akcyzą na wyroby tytoniowe. W rezultacie dzisiaj co szósty wypalany w Polsce papieros pochodzi z przemytu. Ułatwiają go przepisy, dzięki którym przemytnicy uprawiają swój proceder bez przeszkód, a także brak monitoringu na kluczowych przemytniczych szlakach. Przypomina, że rozszerzenia systemu viaTOLL były w ostatnich latach spowalniane, oraz że nie objął kluczowych szlaków przy wschodniej i zachodniej granicy.

 

– Żeby tę dziurę załatać, wicepremier Mateusz Morawiecki nie musi przygotowywać specjalnego planu, a Sejm przyjmować pakietu ustaw. Wystarczy urzędnicza decyzja. Trudno uwierzyć, że do tej pory jej nie podjęto – ocenia Malinowski.

 

– W biurokracji, aby sprawa nabrała wagi, musi „przeleżeć”. Odnoszę wrażenie, że uszczelnianie naszych granic i systemu podatkowego przeleżało dość długo i wystarczająco często znajdowało się na ustach polityków. A każdy dzień zwłoki to strata konkretnych pieniędzy. W centrum Warszawy wisi licznik długu publicznego pokazujący, jak z sekundy na sekundę przyrasta suma zobowiązań, które obciążają nas wszystkich. Czas chyba, by przed kilkoma ministerstwami stanął licznik pieniędzy traconych z powodu urzędniczego kunktatorstwa – podsumowuje.