English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

O nas Media o nas
Zakładki 3
zakladki_video

Media o nas

DRUKUJ

„Rzeczpospolita”: Donkiszoteria po polsku

04-04-2016

Gdy wieją wichry zmian, jedni budują mury, inni budują wiatraki. To znane chińskie przysłowie idealnie odzwierciedla burzę wokół ustawy „o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych”, okrzykniętej już ustawą antywiatrakową. W sporze, który dał wiatr w żagle wszystkim stronom sceny politycznej, coraz trudniej dostrzec argumenty merytoryczne – pisze w „Rzeczypospolitej” Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski.

 

– Postawy są skrajne – jedni chcą radykalnie uporządkować dotychczasowe praktyki budowania elektrowni wiatrowych, nie przejmując się ewentualnymi negatywnymi konsekwencjami dla firm z tej branży. Drudzy stają w obronie energetyki wiatrowej, ale na moje oko bardziej szukają okazji do efektownego zwarcia z partią rządzącą. Żadna z tych postaw z pewnością nie służy rozwojowi zielonych inwestycji w Polsce – ocenia.

 

Prezydent Pracodawców RP zwraca uwagę, że ustawa nazywana odległościową – bo kryterium odległości wiatraków od zabudowań jest sednem sporu – to kolejny przykład przepisów, nad którymi posłowie pracują w pośpiechu. – Nadzwyczajne tempo daje wielce kontrowersyjny rezultat. Merytorycznym odzwierciedleniem tych zastrzeżeń jest opinia Sądu Najwyższego, który ocenił, że wejście w życie ustawy w proponowanym kształcie może być niezgodne z konstytucją – przypomina. Posłowie zignorowali jednak zdanie sędziów.

 

Malinowski podkreśla też, że sama odległość to za mało, bo warunki akustyczne mogą przecież znacząco różnić się od siebie w zależności od ukształtowania terenu, ilości i kształtu zabudowań, a także bliskości lasów. Ponadto niemal w każdym kraju UE reguły, według których lokalizowane są turbiny wiatrowe, opierają się głównie na kryteriach akustycznych.

 

– Ale i obrońcom „wiatrakowej” twierdzy mam sporo do zarzucenia. Na jej murach stanęli ochoczo politycy opozycji, oczywiście. Z ich inicjatywy zorganizowano w Sejmie tzw. konsultacje społeczne. Tyle że do tych „konsultacji” zaproszono wyłącznie zwolenników turbin wiatrowych – pisze.

 

–  Problem bez wątpienia istnieje i trzeba go rozwiązać –  ocenia Malinowski. –  Przez lata mieszkańcy terenów wiejskich pisali petycję za petycją w sprawie sposobu realizowania inwestycji wiatrowych, Najwyższa Izba Kontroli krytykowała je kilkakrotnie, głos zabierali też rzecznicy praw obywatelskich dodaje.

 

– Czy jest nadzieja na rozwiązanie konfliktu? Wystarczy chwila spokojnego dialogu i na pewno kompromis może być osiągnięty. Bo ustawa „wiatrakowa” jest Polsce potrzebna, ale przepisy oparte na prostym mierzeniu miarką odległości nie rozwiążą żadnego problemu, w dodatku wygenerują nowe. A co gorsza, spory przy konstruowaniu tej regulacji nie pomogą w modernizacji krajowego systemu energetycznego – a z tego zadania będziemy drobiazgowo rozliczani przez Brukselę – kończy Prezydent Pracodawców RP.