English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna O nas Media o nas
Zakładki 3
zakladki_video

Media o nas

DRUKUJ

„Rzeczpospolita”: Zbrojeniowy poker z polityką w tle

11-04-2016

Wbrew utartym opiniom lista priorytetów wspólnych dla obecnego i poprzedniego rządu – przynajmniej w sferze deklaracji – nie jest krótka. Jednym z takich tematów jest polonizacja przemysłu obronnego. (…) „Polski przemysł zbrojeniowy to nie ambicja rządzących, tylko strategiczna decyzja, która pozwoli uniknąć m.in. zagrożeń gospodarczych. Zagrożeniem byłoby oddanie produkcji poza nasz kraj i Europę”. Kto jest autorem tych słów? Beata Szydło? A może Antoni Macierewicz? Pudło! Te słowa wypowiedział w 2014 r… Donald Tusk – pisze w „Rzeczypospolitej” Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski.

 

Gdyby słowa czyniły cuda, armia byłaby już dawno zmodernizowana w oparciu o polskie zakłady. Niestety, im więcej w ostatnich latach mówiono o zamówieniach dla wojska, im intensywniej zapewniano o włączeniu w modernizację rodzimych przedsiębiorstw, tym mniej się działo. A jak się już zadziało, to w atmosferze skandalu. Wybór śmigłowców wielozadaniowych to najlepszy przykład takiej sytuacji ocenia Prezydent Pracodawców RP.

 

Malinowski zwraca uwagę, że zdaniem wielu ekspertów sytuacja międzynarodowa skłania do wstrzymania się z decyzjami w istotnych przetargach na sprzęt dla polskiej armii. To oznacza, że wybór partnerów do modernizacji wojska może stać się jednym z elementów dyplomatycznej gry. A przecież w trakcie gry mocną kartę zachowuje się jak najdłużej, a nie rzuca na stół w pierwszej sekundzie podkreśla.

 

Trudniejsze relacje z partnerami paradoksalnie pozwalają na zmianę dotychczasowego podejścia do zamówień zbrojeniowych, zgodnie z którym swoją dolę muszą dostać firmy amerykańskie, francuskie, niemieckie, a to, co pozostanie, jakoś się podzieli. O wiele ostrzej możemy stawiać kwestię maksymalnego wykorzystania polskiego potencjału tak, by nasze przedsiębiorstwa nie były tylko montowniami sprzętu produkowanego i serwisowanego za granicą, ale producentami z krwi i kości pisze Prezydent Pracodawców RP.

 

Nie znaczy to oczywiście, że winniśmy zerwać z dotychczasowymi partnerami. Do gry jednak powinni wejść tacy, którzy dotąd byli w cieniu największych, na przykład Izrael. Państwo, w którym kwestie obronne doprowadzono do perfekcji, bo od dziesięcioleci są smutną codziennością całego społeczeństwa, a nie tylko domeną urzędników.(…) Izrael to tylko przykład, bo takie same szanse otwierają się przed krajami skandynawskimi. Polski rząd ma więc w ręku mocne karty. Pytanie, czy zdecyduje się zagrać szybko i sprawnie, czy też następnych kilka lat zostanie zmarnowanych. Odpowiedź zależy tylko i wyłącznie od naszych decydentów. I dobrze by było, gdybyśmy poznali ją jak najszybciej konkluduje Malinowski.