English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

O nas Media o nas
Zakładki 3
zakladki_video

Media o nas

DRUKUJ

„Rzeczpospolita”: Z protezą na wojnę?

16-05-2016

Polskie wojsko nie jest w najlepszym stanie, to fakt. W nie najlepszej formie są także programy zbrojeniowe, które realizowane są od wielu lat i jeszcze trochę poczekamy na ich zakończenie. Najgłośniejszym jest oczywiście przetarg śmigłowcowy, ale na horyzoncie jest kolejny – chyba jeszcze poważniejszy – pisze w „Rzeczypospolitej” Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski.

 

Chodzi o program „Orka”, w ramach którego za 9 mld złotych polska armia ma kupić trzy okręty podwodne.

 

Suma jest spora, oczekiwania także, warto więc zawrzeć kontrakt z korzyścią dla gospodarki – czyli wybrać oferenta, który zaproponuje najwięcej tzw. offsetowych dodatków. Wokół tego programu w ciągu ostatnich kilku lat powstało wiele koncepcji. Poprzednie kierownictwo Ministerstwa Obrony Narodowej nie umiało się zdecydować, czy kupić cały system, a więc okręt i pociski manewrujące, czy też podzielić te zakupy na dwa osobne programy. (…) Wygląda zresztą na to, że w końcu zwyciężyła koncepcja jednoczesnego zakupu okrętów wraz z pociskami manewrującymi, dzięki którym mielibyśmy w ręku oręż odstraszania, bo te pociski mogą być wystrzeliwane na duże odległości. (…) Dlaczego więc się czepiam, skoro wygląda, że już wszystko jest postanowione? ­– pisze Prezydent Pracodawców RP.

 

Autor wyjaśnia, że na początku maja media doniosły o planach MON by wyleasingować okręty podwodne. Problem tkwi w tym, że takie wypożyczone okręty będą mogły być wykorzystywane do celów szkoleniowych, ale nie operacyjnych. – Będziemy mieć okręty wojenne, ale nie do użycia na wojnie – zwraca uwagę Malinowski.

 

– Na takich okrętach nie da się też wykorzystać rakiet manewrujących, bo to już opcja oferowana jedynie przy zakupie nowych jednostek. Czyli ich leasing automatycznie eliminuje najważniejszy chyba powód posiadania nowoczesnej floty podwodnej – możliwość użycia rakiet manewrujących, naszej „siły odstraszającej”. Mówiąc wprost, leasing byłby tylko protezą, a nie kompleksowym rozwiązaniem. W dodatku protezą, która może znacząco przedłużyć realne leczenie polskiej marynarki. (…) Nie stać nas na prowizorkę, bo ta zawsze jest bardzo kosztowna. A w tym przypadku koszty poniosłaby nie tylko marynarka wojenna RP – ale wszyscy obywatele – podsumowuje.