English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Prezydencja
Zakładki 3
zakladki_video

Prezydencja

DRUKUJ

Polska Prezydencja: Co dla gospodarki?

Polską prezydencję w Radzie Unii Europejskiej przeciętny obywatel będzie oglądał z perspektywy medialnych newsów, zapewne przekonujących, że oto odnieśliśmy kolejny sukces jako półroczny lider unijnej wspólnoty. Na organizacji niezliczonych, mniej lub bardziej ważnych spotkań, jakie odbędą się w naszym kraju i które zaszczycą swą obecnością europejscy oficjele i osoby im towarzyszące, skorzysta branża turystyczna i linie lotnicze. Ale oprócz wielu wzniosłych słów, które padną i gościny udzielonej nad Wisłą unijnym gościom, polską prezydencję powinno się wykorzystać do rozstrzygnięcia (lub przynajmniej rozpoczęcia korzystnych dla nas procesów decyzyjnych) kwestii newralgicznych dla naszej gospodarki – tych, które leżą w kompetencji Rady Unii Europejskiej lub mogą być przez nią zainicjowane.

 

Nasze przewodnictwo przypada na trudny dla Europy czas. Strefa euro boryka się z greckimi problemami, a tzw. rynki spekulują, jakie jeszcze państwa mogą podzielić los współczesnej Hellady. Agencje ratingowe co chwila straszą kłopotami, a nic mając swoje niedawne wpadki i skutki rynkowe swoich komunikatów. Czy zatem jest to dobry moment, by bardziej akcentować nasze interesy, tym bardziej że krajowi sprawującemu prezydencję wypada zachować wstrzemięźliwość w prezentowaniu własnego punktu widzenia? Sądzę, że w tej sytuacji warto znaleźć sojuszników, którzy w swoim, a także naszym imieniu, będą bronić konkretnych interesów. Jest na to duża szansa, chociażby w kwestii rozpoczynającej się dyskusji nad nową perspektywą finansową UE.

 

Dobrze się stało, że rząd uczynił dyskusję nad kształtem polityki spójności w ramach nowego budżetu Unii jednym z priorytetów prezydencji. Sądzę, że odpowiednie ukierunkowanie tej dyskusji oraz promowanie polityki spójności, jako elementu kluczowego dla rozwoju Unii Europejskiej w latach 2014-2020, w dużej mierze przesądzą o sukcesie (lub porażce) polskiego przewodnictwa. Obecnie na politykę spójności przeznacza się ponad jedną trzecią obecnego budżetu UE, z tej części co piąte euro trafia do Polski. W naszym interesie leży, aby zmienić pokutujący wciąż sposób myślenia i podnieść jej polityczną rangę – polityka spójności to nie gest solidarności wobec biedniejszych czy bezzwrotna pomoc dla uboższych, z której w dobie kryzysu powinno się zrezygnować. To konkretne efekty makroekonomiczne dla tych, którzy się na nią składają, a nie są jej bezpośrednimi beneficjentami – chociażby w postaci zwiększenia skali wymiany handlowej. Pamiętajmy, że z każdego wydanego u nas euro na politykę spójności, do krajów „starej” Unii wraca 50 centów. Co więcej - do Niemiec, w których maleje skłonność do angażowania się w politykę spójności, wraca aż 85 centów. Korzystna dla naszych zachodnich sąsiadów struktura wymiany handlowej, możliwa na taką skalę dzięki funduszom strukturalnym, pomaga ich gospodarce przetrwać trudne czasy. Nie możemy pozwolić im o tym zapomnieć.

 

Przewodnictwo w Radzie UE daje nam możliwość skuteczniejszego oddziaływania na głównych graczy, którzy będą decydować o kształcie polityki spójności w przyszłej perspektywie finansowej UE, w tym przedstawicieli Komisji Europejskiej. Musimy w tym czasie doprowadzić do możliwie najdalej idącego konsensusu w wybranych obszarach, a przede wszystkim zapewnić sprawny przebieg negocjacji pakietu rozporządzeń. Mamy pół roku, aby zorganizować prace nad systemem instrumentów wspierających rozwój terytorialny; na przykład specjalnych rozwiązań dla miast czy włączenie Europejskiego Instrumentu Sąsiedztwa i Partnerstwa do polityki spójności. Musimy także uporać się z wyzwaniami wielopoziomowego systemu zarządzania w polityce spójności oraz warunkowości opartej na mechanizmie warunków wstępnych.

 

Mówiąc o polityce spójności musimy pamiętać, że ma ona dostarczyć ram inwestycyjnych i narzędzi niezbędnych do tego, by zrealizować cele strategii „Europa 2020” - dokumentu określającego ambitne cele inteligentnego i zrównoważonego rozwoju UE, sprzyjającego włączeniu społecznemu. Tworząc koncepcję polityki rozwoju mamy szansę być zapamiętanym jako kraj, którego działania skutecznie przyczyniły się do osiągnięcia rezultatów tego dokumentu.

 

Kolejną kwestią, która musi być priorytetem naszych działań w najbliższym półroczu, jest polityka energetyczna Unii. W ślad za zablokowaniem przez Polskę przyjęcia Mapy Drogowej 2050, wskazującej kierunki dalszej redukcji emisji CO2 do 2050 roku, należy intensywnie propagować politykę redukcji emisji w zgodzie z rozwojem gospodarczym. Nie możemy popierać arbitralnie wyznaczonych, nierzadko nadmiernie ambitnych i wielce kosztownych celów nie uwzględniając lokalnej specyfiki. Jedno rozwiązanie nie może być dobre dla wszystkich państw członkowskich. Co więcej, należy pamiętać, iż UE samodzielnie nie jest w stanie zatrzymać degradacji klimatu. Ambitne cele redukcyjne powinny iść w parze z wiążącymi zobowiązaniami głównych „trucicieli klimatu” – USA, Chin, Indii czy Kanady. Dlatego ważne jest wypracowanie właściwego mandatu negocjacyjnego dla Komisji Europejskiej na najbliższy szczyt klimatyczny COP17 w Durbanie. Temat ten był szeroko dyskutowany podczas zorganizowanego w czerwcu przez Pracodawców RP szczytu gospodarczego Polska-Niemcy. Jego uczestnicy zgodnie stwierdzili, że obecne plany Unii dotyczące redukcji emisji będą zabójcze dla konkurencyjności europejskiej gospodarki, a w szczególności dla Polski, gdzie ceny prądu mogą wzrosnąć nawet o kilkadziesiąt procent.

Polska, choć nie należy do strefy euro, przewodząc Radzie UE, będzie uczestniczyć w rozwiązywaniu jej problemów. Mając na względzie casus Grecji, być może będziemy musieli włączyć się w dyskusję o zasadach funkcjonowania strefy euro. Potrzebna jest bowiem większa dyscyplina w finansach publicznych wszystkich krajów członkowskich. By wejść do strefy euro należy co prawda spełnić wyśrubowane kryteria konwergencji, jednak później brakuje konsekwencji w ich przestrzeganiu. Może należy wprowadzić inne regulacje, skoro obecnie funkcjonujące nie zawsze są przestrzegane? Potrzeba daleko idących zmian w tym obszarze została zauważona w innych krajach Wspólnoty - zadaniem polskiej prezydencji jest znalezienie kompromisu. Powinien on jednak przewidywać automatyzm sankcji za naruszenie dyscypliny finansowej. W przeciwnym wypadku nigdy nie dojdziemy do równowagi.

 

Pracodawcy RP popierają również rozwój planu działań opracowanego na podstawie Small Business Act, nadającego wspólne ramy polityce unijnej w zakresie wzmocnienia sektora MŚP. W końcu powodzenie strategii „Europa 2020” i stan gospodarki europejskiej w dużym stopniu zależą od tego, czy małe i średnie przedsiębiorstwa osiągną swój pełny potencjał. Wdrażane w latach 2008-2010 działania określone w programie SBA miały na celu ograniczenie obciążeń administracyjnych oraz ułatwienia MŚP dostępu do finansowania i nowych rynków. Jakkolwiek panuje zgoda co do istotności planu, o tyle poszczególne państwa różnią się w ocenie uzyskanych wyników. Nasze działania powinny doprowadzić do intensyfikacji wsparcia obszarów priorytetowych, jakim jest choćby pełne wykorzystanie jednolitego rynku. Opracowanie środków ułatwiających transgraniczne odzyskiwanie należności, zmiana europejskiego systemu normalizacji czy rozpoczęcie prac nad jednolitą podstawą opodatkowania osób prawnych to efekty, jakie powinna przynieść polska prezydencja. Służyć temu będzie Forum Rynku Wewnętrznego - inicjatywa podnosząca świadomość przedsiębiorców i obywateli na temat praw im przysługujących oraz możliwości wynikających z czterech swobód traktatowych, którą Polska powinna szczególnie wspierać.

 

Musimy jednak pamiętać, że polska gospodarka nie kończy się na jednolitym rynku europejskim. Wymierne korzyści przynosi także wymiana handlowa z krajami spoza Unii. Podczas naszego półrocza nie możemy zapomnieć o Partnerstwie Wschodnim i działaniach na rzecz integracji wschodnich sąsiadów z UE. Dlatego powinniśmy postawić na rozwój prac nad przyjęciem umów stowarzyszeniowych, utworzeniem stref wolnego handlu oraz położyć nacisk na konkretne działania dotyczące liberalizacji reżimu wizowego, choćby na wypracowanie Map Drogowych określających szczegółowo warunki, jakie muszą spełnić wschodni sąsiedzi UE przed wprowadzeniem ruchu bezwizowego. Ważna będzie również współpraca między krajami Partnerstwa Wschodniego i Unią, a międzynarodowymi instytucjami finansowymi. W tym kontekście cieszy niedawna inicjatywa przywódców państw Grupy Wyszehradzkiej, którzy zdecydowali o utworzeniu w ramach Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego nowego programu przeznaczonego dla państw Partnerstwa Wschodniego.

 

Celem polskiej prezydencji jest także podpisanie Traktatu Akcesyjnego z Chorwacją – fakt, że kolejne rozszerzenie dokona się pod naszym przewodnictwem jest tyleż doniosły, co prestiżowy. Ważne jest, abyśmy czas przewodnictwa w Radzie UE wykorzystali na umocnienie naszej pozycji handlowej na Bałkanach i wykorzystali szanse płynące z powiększenia Wspólnoty.

 

Za 5 miesięcy nastąpi rozliczanie rządu z efektów polskiej prezydencji. Będę głęboko rozczarowany, jeśli usłyszę tłumaczenie, że nie wyszło, bo przecież robiliśmy to pierwszy raz, nie mieliśmy doświadczenia, itd. Nowoczesne państwo nie może sobie pozwalać na wpadki zarówno organizacyjne, jak i takie, które godzą w interes swoich obywateli. Biznes nie będzie mierzył sukcesu liczbą udanych spotkań, lecz wagą spraw, które udało się rozstrzygnąć na korzyść polskiej gospodarki.

 

 

dr Andrzej Malinowski
 

Prezydent Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej

 

(tekst pojawi się w najnowszym numerze czasopisma Bussines & Life)