English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Opinie ekspertów
Zakładki 3
zakladki_video

Opinie ekspertów

DRUKUJ

Pracodawcy widzą potrzebę zmian w funkcjonowaniu w firmach medycyny pracy

03-09-2010

Jeśli pracodawcy będą płacić więcej, to system być może się poprawi – tak można w skrócie streścić projekty resortu zdrowia dotyczące funkcjonowania w firmach medycyny pracy.

 

Przed „reformą służby zdrowia” lekarz zakładowy był pracownikiem nie związanym z pracodawcą – ten ostatni ponosił koszty utrzymania infrastruktury – lokalu, energii, wyposażenia itp. Lekarz zakładowy wizytował stanowiska pracy, opiniował instrukcje dotyczące ochrony zdrowia, uczestniczył w posiedzeniach komisji BHP i dodatkowo weryfikował orzeczenia lekarskie o niezdolności do pracy wystawiane przez innych lekarzy. W wyniku jednej z reform powstała służba medycyny pracy, jej działania oparto o stosowną ustawę. Pracodawcy przejęli obowiązki finansowania służby medycyny pracy w całości. Dziś każdy pracodawca ma obowiązek zawrzeć stosowną umowę z lekarzem odpowiedniej specjalności, z kodeksu pracy wynika obowiązek uczestniczenia lekarza medycyny pracy w komisji BHP, a co za tym idzie - obowiązek corocznego wizytowania wszystkich stanowisk pracy. Nadzór nad pracą lekarzy medycyny pracy sprawują Wojewódzkie Ośrodki Medycyny Pracy (przynajmniej tak być powinno). W strukturze państwa za zdrowie obywateli odpowiada minister zdrowia. Resort zdrowia jednak przyznaje, że choć „służby medycyny pracy zatrudniają kilkanaście tysięcy osób i wydają rocznie 4,6 mln orzeczeń o dopuszczeniu do pracy, nie zajmują się prewencją większości chorób zmniejszających zdolność do pracy”. Przy niekorzystnej diagnozie funkcjonowania systemu medycyny pracy, pomysły urzędników idą jednak w kierunku zwiększenia obciążeń pracodawców.


Pracodawcy RP widzą potrzebę zmian. Przede wszystkim należy zwiększyć nadzór medyczny nad pracą lekarzy medycyny pracy - zarówno ordynowanie zbędnych badań pomocniczych jak i nieuzasadnione ich ograniczanie nie są dobre dla pracodawców. To jednak fachowiec nadzoru medycznego a nie pracodawca powinien się w tej sprawie wypowiadać. Koniecznie trzeba dokonać zmiany systemu zapoznawania lekarza medycyny pracy z zagrożeniami na stanowiskach pracy. W dużych firmach, gdzie działają komisje BHP, wystarczy egzekwować obowiązujące prawo, na mocy którego lekarz raz w roku dokonuje wspólnie z pozostałymi członkami komisji przeglądu wszystkich stanowisk pracy. U pracodawców małych i średnich, gdzie nie ma takich komisji, lekarz powinien wizytować okresowo stanowiska pracy, tak by jego orzeczenia o zdolności lub przeciwwskazaniach do wykonywania pracy były oparte na rzetelnej ocenie. Może warto powrócić do pomysłów, by lekarze rodzinni byli włączani w system orzecznictwa o zdolności do pracy w sytuacji, kiedy dotyczy to pracy biurowej. Lekarze ci orzekają przecież o niezdolności do pracy również na tych stanowiskach. Innym pomysłem jest ten, by to lekarz medycyny pracy wydawał lub weryfikował orzeczenia o braku zdolności do pracy z powodu choroby (dawne L-4). Może warto by podjąć dyskusje na ten temat w gronie partnerów społecznych w ramach Komisji Trójstronnej? Potrzebny jest głos rozsądku i ocena praktyków. Nawet jeżeli nie dojdzie do konsensusu w ramach Komisji, to stanowisko partnerów społecznych zostanie przekazane urzędnikom.