English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Opinie ekspertów
Zakładki 3
zakladki_video

Opinie ekspertów

DRUKUJ

Jak uratować PFRON

16-09-2010

W siedzibie Pracodawców RP odbyła się debata z cyklu „Czwartki na Brukselskiej” zatytułowana „PFRON – tykająca bomba zegarowa. Jak ja rozbroić bez strat u pracodawców?”. Janusz Pietkiewicz, wiceprezydent Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej otwierając konferencję stwierdził, że najgorsze co możemy zrobić, to zaniechać jakichkolwiek działań.

 
Pracodawcy RP podjęli się moderowania debaty dotyczącej ratowania budżetu Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych dlatego, że wpływy do Funduszu pochodzą w zdecydowanej większości właśnie z kieszeni pracodawców, którzy odprowadzają składkę z tytułu nie zatrudniania osób niepełnosprawnych. Pracodawcy czują się więc niejako głównymi udziałowcami Funduszu.
 
- PFRON to nie bomba, lecz raczej wysychające źródełko – odniósł się do tytułu debaty Wojciech Skiba, prezes Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Jego zdaniem trudna sytuacja budżetowa PFRON bierze się z kilku powodów. Przede wszystkim dziś systemem dofinansowań objęte jest aż 262 tysiące osób. W ciągu dwóch ostatnich lat zatrudnienie zwiększyło się o 60 tys., a miesięcznie rośnie średnio o 1,5 tys.. Aktywizacja zawodowa osób niepełnosprawnych siłą rzeczy powoduje, że suma dopłat do ich pensji też jest wyższa. - Zdecydowanie wzrosła też liczba osób z umiarkowaną niepełnosprawnością na rzecz tych z niepełnosprawnością lekką, do których dofinansowanie jest mniejsze. Migracja w tę stronę wynosi 6 proc., w drugą – tylko 1 proc – powiedział prezes Skiba. Do tego dokłada się wyższa świadomość pracodawców, którzy – zatrudniając osoby niepełnosprawne - z płatników stają się beneficjentami Funduszu. Prezes Skiba podkreślił też fakt, że w stosunkowo niedługim czasie aż 4000 firm przeszło do grupy zatrudniającej powyżej 25 osób niepełnosprawnych, a to powoduje, że już nie płacą one kar. 
 
- Gdybyśmy realizowali tylko obligatoryjne zadania, czyli refundację składki i dopłaty do wynagrodzeń, sytuacja finansowa PFRON byłaby stabilna. Z drugiej jednak strony, czy miałoby wtedy sens utrzymywać struktury tej organizacji? – pytał retorycznie prezes Skiba. Dziś, by utrzymać działalność organizacji na tym poziomie jak dotychczas, potrzeba miliarda złotych. Kiedyś na koncie PFRON leżała rezerwa w wysokości 600 mln zł, dziś to co dostaje, niemal natychmiast jest dystrybuowane dalej. Stąd też konieczność nowelizowania ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych. Projekt radykalnych zmian w systemie złożyli na początku sierpnia u Marszałka Sejmu posłowie Platformy Obywatelskiej. Jego pierwsze czytanie odbędzie się 22 września.
 
- Nie chodzi o to czy, ale jak nowelizować tę ustawę, bo to jest nieuniknione – powiedział Jarosław Duda, sekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej. – Po nowelizacji najbardziej stracą samorządy i organizacje pozarządowe, ale ciągle szukamy kompromisu, złotego środka, by przetrwać najbliższy, bardzo trudny rok. Musimy uratować system. Nie chodzi przecież o to, by doprowadzić do masowych zwolnień i sądzę, że do tego nie dojdzie – powiedział minister Duda.
 
- Nie da się przejść suchą nogą przez 2011 rok. Nie wiem, skąd przekonanie u pana ministra, że zatrudnienie nie spadnie. To raczej pobożne życzenia niż realna rzeczywistość – odpowiedział ministrowi Andrzej Mierzwa, prezes Trawipol-Az sp. zoo. – Zatrudniam osoby niepełnosprawne i robiłem symulację działalności na podstawie dotychczas obowiązujących zasadach prawnych. I będę musiał zwalniać ludzi z umiarkowaną niepełnosprawnością, którzy z pewnością nie znajdą zatrudnienia – dodał prezes Mierzwa. Jego zdaniem budżet państwa traktuje się jak świętą krowę, której nie można ruszyć, a wszystkie rachunki za pomysłów legislatorów płacą pracodawcy. – A przecież fakt, że liczba zatrudnionych osób niepełnosprawnych wzrosła o 60 tys. jest jednym z nielicznych sukcesów tej ekipy rządzącej – dodał prezes Mierzwa.
 
- Nie chcemy ulec presji żadnej ze stron. Pojawiły się np. pomysły, by w ogóle zlikwidować pomoc dla osób z lekka niepełnosprawnością. To nie wchodzi w rachubę, choć wiem, że gdyby tak się stało, zdecydowana większość z nich i tak pracowałaby dalej – powiedział minister Duda. Prezes PFRON liczy, że w 2013 roku powstanie kompletnie nowy, prosty w konstrukcji akt prawny, który regulowałby funkcjonowanie Funduszu. Podkreślił, że Polska jest jedynym krajem na świecie, w którym pomaga się osobom niepełnosprawnym w stopniu lekkim od urodzenia aż do śmierci. – Chciałbym, żeby utrzymać zatrudnienie osób niepełnosprawnych przy jednoczesnym ratowaniu systemu – dodał minister Duda.
 
- Nie uciekniemy od większej pomocy państwa. Zmniejszenie dotacji do PFRON z 30 proc. do 17 proc. czy też przesuwanie w czasie transferów pieniędzy z Funduszu do firm spowoduje problemy wielu pracodawców – powiedział Jan Zając, prezes Polskiej Organizacji Pracodawców Osób Niepełnosprawnych. – Nikt nie policzył, ile do budżetu państwa wpłacają poprzez podatki, składki osoby niepełnosprawne. Być może okazałoby się, że – po zbilansowaniu - pomoc państwa jest dużo mniejsza niż nam się wszystkim wydaje – dodał prezes Zając. Jego zdaniem, by pomóc budżetowi PFRON, państwo powinno wyłączyć część jego zadań, np. rehabilitację społeczną. - Celem państwa powinno być mobilizowanie pracodawców do zatrudniania, a nie zabierania im tego, co już mają – podkreślił prezes Zając.
 
Dr Marek Łukomski, członek zarządu Workability Europe przedstawił prezentację, w której pokazał m.in., jak państwo chce zwiększyć budżet PFRON. Aż 360 mln zł (o 95 proc.) rocznie zmniejszą się ulgi we wpłatach do Funduszu, które mogą udzielać firmy zatrudniające osoby niepełnosprawne swoim kontrahentom. Tymczasem według dr Łukomskiego wiele zakładów je udzielających podpisało ze swoimi klientami długoletnie umowy kooperacyjne, których elementem jest właśnie wskaźnik ulgi. Zmiana ustawowa w tym zakresie mogłaby doprowadzić co do konieczności renegocjowania umów, a w wielu przypadkach do ich zerwania. Efektem takiej operacji byłaby utrata kontraktów, przy których zatrudnienie znajduje ponad 30 tys. osób ze znacznym i umiarkowanym stopniem niepełnosprawności. Zdaniem dr Łukomskiego zmiana ta naruszałaby więc zasadę interesów w toku oraz praw nabytych, a to z kolei mogłoby zaowocować lawiną pozwów od pracodawców, co naraziłoby Skarb Państwa na wypłatę odszkodowań.
 
Podczas debaty pojawiły się także głosy z sali. Goście podkreślali, że pracodawcy nie mogą przejąć obowiązków państwa. Chcą zatrudniać osoby niepełnosprawne, ale proponowane zmiany uniemożliwią im to.
 
Na pytanie o możliwości znalezienia oszczędności,Zbigniew Jędryczek, prezes Jednostki Innowacyjno-Wdrożeniowej Jumper-Jędryczek Zakład Pracy Chronionej zgodziłby się na zniesienie ulgi od nieruchomości. Prezes Zając stwierdził natomiast, że trzeba zastanawiać się, jak pozyskać nowe środki, a nie gdzie szukać oszczędności, na których – jego zdaniem – miejsca już nie ma. – Pracodawcy dadzą sobie radę, ludzie – nie. Wtedy powiecie, że pracodawca jest zły, bo nie daje pracy – stwierdził Zając. – Nie tyle nowelizacja, ale cała ustawa jest do poprawy – powiedział prezes Skiba. Z kolei dr Łukomski podkreślił ważną rzecz, na która nikt nie zwrócił uwagi. – Jest płaszczyzna do negocjacji, bowiem nowelizacja ustawy ma dać oszczędności rzędu 2,2 mld zł. A PFRON potrzebuje miliarda – powiedział dr Łukomski. Pracodawcy RP zaapelowali także do uczestniczących w debacie przedstawicieli organizacji pozarządowych o wsparcie.
 
Nie dajmy się wzajemnie na siebie napuszczać, tylko razem możemy wywrzeć presję na rząd i spowodować, że wzrośnie dotacja budżetowa do Funduszu. Pracodawcy i organizacje pozarządowe są po tej samej stronie barykady. Osoby niepełnosprawne potrzebują zarówno rehabilitacji zawodowej, jak i społecznej. Państwo nie może umywać od tego rąk – powiedziała moderujące debatę Magdalena Janczewska, ekspert ds. społeczno-gospodarczych. Pracodawcy RP zadeklarowali także wolę rozmów i wypracowania rozwiązania, który pozwoli uratować przyszłoroczny budżet PFRON. – Jesteśmy otwarci na rozmowy, zmiany są konieczne, ale rozsądne poparte wnikliwą analizą ich skutków zarówno dla pracodawców, jak i zatrudnionych osób niepełnosprawnych – dodał Janusz Pietkiewicz.