English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Opinie ekspertów
Zakładki 3
zakladki_video

Opinie ekspertów

DRUKUJ

Ewentualne dalsze podnoszenie podatków oraz likwidacja ulg wyhamują polską gospodarkę

12-10-2010

Ministerstwo Finansów opublikowało projekt zakładający drastyczne zmiany w podatkach (m.in. likwidacja ulg) w sytuacji, gdy dług publiczny przekroczy 55% PKB. Pracodawcy RP od dawna ostrzegali, że przekroczenie drugiego progu ostrożnościowego będzie miało daleko idące skutki nie tylko dla systemu finansów publicznych, ale i życia społecznego.

 

Gdy dług publiczny przekroczy 55% PKB, na trzy lata zostałyby zawieszone ulgi: prorodzinna oraz internetowa w PIT, a naukowcy dziennikarze i artyści nie mogliby korzystać z 50-procentowego kosztu uzyskania przychodu oraz 20-procentowego przy umowie-zleceniu. Ponadto PFRON otrzymałby tylko 30 proc. potrzebnych środków na dofinansowanie do wynagrodzeń pracowników niepełnosprawnych. Ponadto co roku rosłyby stawki VAT (oprócz przyszłorocznej). Przewiduje się także zmiany w zatrudnianiu osób z prawem do emerytury.

 

Podniesienie podatków w takiej skali spowoduje gwałtowne wyhamowanie gospodarki. Zawieszenie ulgi prorodzinnej pogłębi problemy demograficzne, podobnie jak propozycje dotyczące pracy osób z prawem do emerytury mogą zwiększyć liczbę klientów opieki społecznej.

 

Oczywiście, przekroczenie drugiego progu ostrożnościowego oznaczałoby, że nasze finanse publiczne są już nie tylko w złym, ale już w katastrofalnym stanie. Taki stan rzeczy uprawnia do drastycznych działań. - Tyle tylko, że można było uniknąć tego zagrożenia, gdyby nie dopuszczono się zaniechań i odpowiednio wcześniej przeprowadzono prawdziwą reformę finansów publicznych skupioną na wydatkowej stronie budżetu - m.in. zmiany w systemie ubezpieczeń społecznych, reforma KRUS, uelastycznienie wydatków – podkreśla ekspert Pracodawców RP, Piotr Rogowiecki.

 

Nie wiadomo, czy projekt resortu ma na celu ostrzeżenie parlamentarzystów przed blokowaniem podobno przygotowywanych reform, czy też ministerstwo jest już pewne, że drugi próg „pęknie” i przygotowuje społeczeństwo na bolesne cięcia. Najgorsze jest jednak to, że znów debatujemy nad stroną przychodową budżetu, a cisza panuje po jego stronie wydatkowej.