English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Opinie ekspertów
Zakładki 3
zakladki_video

Opinie ekspertów

DRUKUJ

Ministerstwo Zdrowia powinno raz jeszcze przeanalizować swoje stanowisko dotyczące abonamentów medycznych

24-11-2010

Pracodawcy RP podkreślają, że Ministerstwo Zdrowia - przedstawiając propozycję wprowadzenia ulgi podatkowej dla osób wykupujących dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne - zapomniało, że w wyniku zaniechań legislacyjnych w ostatnich 10 latach kwestia dodatkowych ubezpieczeń częściowo rozwiązała się samoistnie.

 

- Funkcje dodatkowych ubezpieczeń pełnią przecież abonamenty medyczne. W sumie objętych nimi jest ponad milion osób – podkreśla ekspert Pracodawców RP, Grzegorz Byszewski.

 

Abonamenty medyczne stały się istotnym czynnikiem motywacyjnym dla pracowników. W większości przypadków są kosztem pracodawcy, a jednocześnie umożliwiają pracownikowi korzystanie z podstawowej opieki zdrowotnej i szerokiego zakresu świadczeń specjalistycznych. Są niezwykle cenione zarówno przez pracowników jak i pracodawców. Wiedząc o tym, Ministerstwo Zdrowia - poprzez niekorzystne podatkowo zapisy ustawowe - chce przekonwertować wszystkie abonamenty na ubezpieczenia. Dzięki temu szybciej osiągnie tzw. punkt krytyczny – czyli taką liczbę osób posiadających ubezpieczenie, która spowoduje, że przy akceptowalnej wysokości będzie się opłacało instytucjom ubezpieczeniowym zaoferować stosunkowo szeroko wachlarz świadczeń.

 

Pracodawcy RP zdecydowanie sprzeciwiają się takiej polityce. - Uważamy, że nowe ustawodawstwo, zwłaszcza jeśli w wyniku wieloletnich zaniedbań jest spóźnione, powinno uwzględniać stan obecny i sankcjonować go doceniając, iż mimo braku jakichkolwiek preferencji, istnieje i z powodzeniem funkcjonuje dla dobra i zdrowia ludzi – mówi Byszewski.

 

Warto podkreślić, że to abonamenty medyczne istotnie odciążyły i de facto w pewnych zakresach zastąpiły publicznego płatnika, który nieustannie cierpi na niedofinansowanie. Nikt nie pokusił się na wyliczenie, ile np. Mazowiecki Oddział Narodowego Funduszu Zdrowia oszczędził dzięki temu, że to pracodawcy objęli ich opieką zdrowotną poprzez wykupienie abonamentów. Obecnie jedynym akceptowalnym rozwiązaniem jest zastosowanie analogicznych rozwiązań (ulg) podatkowych zarówno dla dodatkowych ubezpieczeń jak i dla abonamentów medycznych. Zapobiegnie to nieefektywnemu transferowi de facto tych samych pieniędzy z jednej formy na drugą i pozwoli każdemu na wybór, jaką formę preferuje. Należy podkreślić, że obie formy funkcjonują na trochę innych zasadach: wykupując abonament medyczny wiemy, że w ramach określonych, ale jawnych, postawionych do dyspozycji zasobów możemy skorzystać w konkretnego pakietu usług. Tymczasem jeśli wykupimy ubezpieczenie, to otrzymujemy jedynie zobowiązanie firmy ubezpieczeniowej, że usługi objęte umową otrzymamy w ściśle określonym terminie, co implikuje ich finalną cenę. Jednak dotychczasowe doświadczenia jednoznacznie wskazują, że abonamenty w pełni się sprawdzają i nie trzeba ich zastępować.

 

Zgodnie z uzasadnieniem Ministerstwa, celem przewodnim nowej ustawy jest pozyskanie dodatkowych środków na finansowanie działalności zakładów opieki zdrowotnej i jednocześnie umożliwienie szybszego pozyskania świadczeń przez ubezpieczonych. Dyskryminowanie podatkowe abonamentów spowoduje przepływ tych samych pieniędzy do ubezpieczycieli i pomoże uzyskać złudną świadomość sukcesu nowych rozwiązań. Niestety, nie przyniesie jednak wartości dodanej dla świadczeniodawców.

 

- Popieramy wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych, ale w kształcie z jednej strony sankcjonujących zastany stan rozwoju rynku, a z drugiej posiadających faktycznie preferencje podatkowe, aby mogły się dalej szybko rozwijać – dodaje Byszewski. Dzięki temu skorzystają na tym wszystkie strony – świadczeniodawcy, jak i świadczeniobiorcy; zarówno ci posiadający dodatkowy tytuł do świadczeń, jak i korzystających z systemu publicznego. Dlatego też Pracodawcy RP apelują o ponowne przeanalizowanie zaproponowanych rozwiązań i oczekują szerokiej debaty publicznej, która pozwoli osiągnąć konsensus.