English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Opinie ekspertów
Zakładki 3
zakladki_video

Opinie ekspertów

DRUKUJ

Nowy patent europejski może zachwiać konkurencyjnością

30-09-2011

Wprowadzenie jednolitych regulacji w Unii Europejskiej dotyczących poszczególnych dziedzin zawsze było skomplikowane. Nie inaczej jest w przypadku patentu europejskiego. Obecnie trwają prace nad zmianą przepisów, które w opinii Pracodawców RP mogą być one niekorzystne.

 

Ważnym elementem jest zmniejszenie kosztów, które muszą ponosić przedsiębiorcy. Obecnie funkcjonujący system, opierający się na Konwencji o patencie europejskim, generuje duże wydatki dla tych, którzy chcą zarejestrować swój patent w całej Europie. Walidacja, czyli procedura następująca po uzyskaniu patentu przez Europejski Urząd Patentowy, polega na przekazaniu do poszczególnych państw Konwencji dokumentacji przełożonej na dany język narodowy. Jeśli więc przedsiębiorca chce uzyskać ochronę we wszystkich państwach UE, musi dokonać tłumaczenia na 23 języki, a to są znaczne wydatki. Z pewnością jest to poważna blokada dla wszystkich małych i średnich przedsiębiorstw.

 

Fakt, iż nie ma przepisów regulujących kwestię jednolitego patentu europejskiego, skłonił Komisję Europejską do rozpoczęcia prac w tym zakresie (o czym pisał Dziennik Gazeta Prawna). Komisja zaproponowała, aby wniosek był składany w dowolnym języku narodowym. Następnie zostałby on przetłumaczony na jeden z trzech roboczych: angielski, niemiecki lub francuski. Publikacja nastąpiłaby w jednym z nich, a wątpliwości byłyby wyjaśnione w pozostałych. Brak konieczności dodatkowego tłumaczenia całej dokumentacji na pozostałe języki unijne z pewnością zmniejszyłoby koszty całej procedury. Pojawia się jednak inny problem – jeśli przedsiębiorca będzie chciał mieć pewność, iż nie narusza niczyich praw, będzie musiał sam dokonać tłumaczeń patentów z tych dziedzin, które go interesują. Ostatecznie więc i tak nie ucieknie od dodatkowych opłat. Z kolei przedsiębiorcy anglojęzyczni (czy też posługujący się językiem francuskim lub niemieckim) będą na uprzywilejowanej pozycji.

 

- W takiej sytuacji warto byłoby rozważyć, w jaki sposób rozwiązać ten problem. Nie można bowiem pod pozorem ujednoliconych regulacji przerzucać rzeczywiste koszty na przedsiębiorców. Trudno również nazwać kompromisem propozycji, w której cały system opiera się na trzech wybranych językach, choć zgodnie z prawem UE wszystkie języki narodowe są sobie równe - mówi ekspert Pracodawców RP, Emilia Podębska.