English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Opinie ekspertów
Zakładki 3
zakladki_video

Opinie ekspertów

DRUKUJ

Nadmierny wzrost płacy minimalnej osłabia gospodarkę

24-08-2012

Kończą się konsultacje społeczne projektu rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2013 r. Pracodawcy RP popierają propozycję strony rządowej, aby najniższa płaca w przyszłym roku wzrosła do 1600 zł.

 

– W naszej ocenie kondycja ekonomiczna, a w szczególności trudna sytuacja na rynku pracy, nie pozwala na podniesienie płac w stopniu wyższym od tego, który gwarantują zapisy ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę – mówi Dyrektor Centrum Monitoringu Legislacji Piotr Rogowiecki.

 

Zdaniem eksperta w obecnej sytuacji nakładanie na gospodarkę dodatkowego obciążenia w postaci nadmiernego wzrostu płacy minimalnej byłoby niewskazane. – Według prognoz pod koniec roku stopa bezrobocia może wynieść nawet 14%, a perspektywy rozwoju naszej gospodarki są w dużym stopniu uzależnione od sytuacji w strefie euro, która jest bardzo niepewna – wylicza Rogowiecki i dodaje, że podniesienie płacy minimalnej do 1600 zł da w skali roku wzrost w wysokości 6,7%, czyli więcej, niż wynosi oczekiwany wzrost wynagrodzenia w gospodarce przewidziany w budżecie na przyszły rok.

 

Przypomnijmy: płaca minimalna wzrosła w roku bieżącym o 8,2%, osiągając ponad 41% wartości przeciętnego wynagrodzenia. Wynosi ono 336,5 euro, zaś uwzględniając parytet siły nabywczej – 607 euro. – Nie odstajemy pod tym względem od pozostałych krajów UE–27, w których wysokość wynagrodzenia minimalnego w stosunku do przeciętnego waha się (w krajach, w których wynagrodzenie minimalne jest ustalane ustawowo) w przedziale 35–46%. Warto też dodać, że zarówno w ujęciu nominalnym, jak i pod względem siły nabywczej wynagrodzenie minimalne jest w Polsce wyższe od tego w krajach Grupy Wyszehradzkiej, krajach bałtyckich i wschodniobałkańskich – mówi Rogowiecki. Polska znalazła się też – obok Rumunii, Bułgarii i Łotwy – w grupie krajów, w których wynagrodzenie minimalne rosło w ostatnich latach najszybciej – w okresie 2005–2012 aż o 77%. W tym samym okresie np. w Czechach płaca minimalna wzrosła jedynie o 11%. – W zasadzie od 2007 roku nie była podnoszona nawet o wskaźnik inflacji – uzupełnia ekspert i dodaje, że w okresie kryzysowym podwyżki płac minimalnych zostały wstrzymane także w innych krajach, m.in. na Litwie (w latach 2008–2012), Łotwie (2008–2011) i w Irlandii (2008–2012).

 

Ekspert przypomina, że jeżeli za wzrostem płacy minimalnej nie przemawiają względy ekonomiczne (przede wszystkim rosnąca wydajność pracy), to firmy z branż o niskiej wartości dodanej, które konkurują głównie niskimi kosztami pracy, w momencie utraty przewag konkurencyjnych upadają, a niektóre z nich zmuszone są przenosić produkcję do krajów zapewniających większą opłacalność. Nieuzasadniony ekonomicznie wzrost płacy minimalnej ma także negatywny wpływ na rynek pracy: utrudnia znalezienie pracy ludziom młodym, a także dyskryminuje pracowników gorzej wykształconych. – Nie wolno nam tracić z oczu pracowników o niższych kwalifikacjach, zamieszkałych na ogół w słabiej rozwiniętych regionach. Zbyt wysoka płaca minimalna jest czynnikiem nie tylko hamującym wzrost zatrudnienia, lecz także zwiększającym szarą strefę – przestrzega Rogowiecki.

 

Płaca minimalna w dużym stopniu dotyczy małych przedsiębiorców, dla których wzrost wynagrodzeń większy od przewidywanego algorytmem ustawy może okazać się zbyt dużym obciążeniem w czasie spowolnienia gospodarczego. – Całkowity koszt zatrudnienia pracownika wynosi bowiem 164% wysokości jego wynagrodzenia netto. Oznacza to, że przy podwyżce w skali przewidzianej ustawą mały przedsiębiorca, który zatrudnia dwóch pracowników otrzymujących wynagrodzenie minimalne, poniesie w 2013 roku koszty o blisko 3 tys. zł wyższe niż w 2012 roku. Ponadto wzrost płacy minimalnej pociąga za sobą wzrost powiązanych z nią świadczeń – m.in. dodatku za pracę w porze nocnej oraz maksymalnej kwoty odprawy z tytułu zwolnień grupowych. Może również doprowadzić do zwiększenia presji na wzrost płac w całym przedsiębiorstwie – wylicza ekspert.