English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Opinie ekspertów
Zakładki 3
zakladki_video

Opinie ekspertów

DRUKUJ

Rosnące nierówności dochodowe w Polsce to mit

25-11-2014

Polska jest krajem, w którym najsilniej obniżyło się rozwarstwienie dochodowe, liczone przed uwzględnieniem podatków i transferów społecznych – tak wynika z danych dla państw OECD w okresie 2007–2011. Po uwzględnieniu redystrybucji państwa Polska ustępuje pod tym względem jedynie Holandii i Portugalii. – Dzięki tym zmianom rozwarstwienie dochodowe nad Wisłą jest już niższe od średniej dla 30 państw OECD, w tym np. Francji – mówi Damian Olko, ekspert ds. badań i analiz Pracodawców RP.

 

Skutki wybuchu kryzysu finansowego w latach 2007–2008 są wciąż widoczne w wielu rozwiniętych gospodarkach, z państwami Europy Zachodniej na czele. Wysokie bezrobocie, spadek bądź stagnacja płac w niektórych branżach oraz problem tzw. dualnego rynku pracy doprowadziły do silnego wzrostu nierówności dochodowych. To efekt nie tylko błędnej polityki rządów jako regulatorów rynku pracy oraz systemu transferów społecznych, lecz także błędnej polityki makroekonomicznej. Przed 2007 r. wielu polityków w Europie uwierzyło bowiem w to, że fiskalna lub kredytowa ekspansja pozwala zastąpić reformy strukturalne.

 

W rezultacie do najwyższego wzrostu nierówności dochodowych w okresie 2004–2011 przed uwzględnieniem transferów i podatków doszło w Hiszpanii, Irlandii, Grecji i Francji. Niewykluczone jest to, że proces ten wynikał nie tylko z polityki przed kryzysem i istniejącego w tych krajach modelu społeczno-gospodarczego, lecz także z zaniechań i opóźnień w czasie walki z kryzysem.

 

Część rządów potrafiła powstrzymać silny wzrost nierówności w dochodach rynkowych poprzez wysokie obciążenia fiskalne i transfery społeczne. Przykładami są tu Grecja i Irlandia, w których – jak wynika z danych OECD – po uwzględnieniu redystrybucji państwa nie doszło do wzrostu nierówności w dochodach dyspozycyjnych.

 

Wykres 1. Zmiany nierówności dochodowych w latach 2007–2011

 

 

 

Źródło: Za OECD (2014). Niebieskie słupki obrazują zmianę indeksu Giniego przed uwzględnieniem redystrybucji (dochody rynkowe), pomarańczowe kropki – po uwzględnieniu podatków i transferów (dochody dyspozycyjne). Indeks Giniego ma wartości w przedziale 0–1, gdzie 1 oznacza skrajne rozwarstwienie dochodowe (wszystkie dochody trafiają do 1 osoby).

 

 Należy jednak pamiętać o tym, że wysoka redystrybucja hamuje tempo wzrostu gospodarczego w długim okresie, co wynika z negatywnego wpływu podatków i transferów m.in. na rynek pracy czy akumulację kapitału. Wbrew coraz bardziej popularnej opinii, brakuje mocnych dowodów empirycznych na poparcie hipotezy, iż wyższe rozwarstwienie dochodowe (mierzone wskaźnikiem Giniego) negatywnie oddziałuje na wzrost gospodarczy. Ponadto jest jeszcze za wcześnie na oszacowanie skutków zmian w rozkładach dochodów po kryzysie.

 

Badając zależności między tymi dwoma zmiennymi należy jeszcze wziąć pod uwagę przeciwną relację – oddziaływanie wzrostu gospodarczego na nierówności w dochodach. W latach 2004–2011 Polacy i Słowacy bogacili się najszybciej wśród narodów OECD (pod względem skumulowanego wzrostu PKB na osobę według parytetu siły nabywczej). Na przeciwnym biegunie znalazły się kraje peryferyjne strefy euro, gdzie poziom redystrybucji po 2004 r. silnie wzrósł – co także przyczyniło się do wybuchu kryzysu.

 

Jak wynika z wykresu 2., skala redystrybucji państwa w Polsce i na Słowacji uległa zmniejszeniu od 2004 r. (zmalała różnica między wartością indeksu Giniego dla dochodów rynkowych i dyspozycyjnych). W przeciwieństwie do Polski, u południowych sąsiadów miał jednak miejsce wzrost rozwarstwienia dochodowego (wykres 1).

 

Wykres 2. Korelacja skumulowanego wzrostu PKB per capita według parytetu siły nabywczej w latach 2004–2011 (oś pionowa) oraz zmiany skali redystrybucji państwa (oś pozioma)

 

 

Źródło: Obliczenia własne na podstawie danych OECD i MFW. Redystrybucja jest mierzona różnicą między wartością indeksu Giniego dla dochodów rynkowych i dyspozycyjnych w latach 2004–2011.

 

W 2004 r. indeks Giniego obliczony dla rynkowych zarobków w Polsce wyniósł 0,38, natomiast w 2011 r. – już tylko 0,304 (przy średniej dla 30 krajów OECD na poziomie 0,308). Silny spadek nierówności dochodowych wynika jednak zarówno z korzystnych, jak i niekorzystnych procesów. Do pierwszej grupy można zaliczyć istotny wzrost stopy zatrudnienia w Polsce – z 51,7 proc. w 2004 r. do 60 proc. obecnie – oraz migracje wewnętrzne do dużych miast, które cechują się wyższą produktywnością i wynagrodzeniami.

 

Z drugiej strony, silny spadek indeksu Giniego nastąpił zaraz po wejściu do UE w 2004 r., co może być tłumaczone falą emigracji, która objęła wtedy głównie bezrobotnych lub nisko opłacanych pracowników. Ponadto część emigrantów przesyła pieniądze do Polski, co również łagodzi istniejące różnice dochodowe. Ilościowa weryfikacja tych hipotez wymaga oczywiście osobnych badań.

 

Dla zwolenników większego egalitaryzmu dobrą wiadomością jest to, że istnieją takie działania (polityki), które jednocześnie pozytywnie wpływają na wzrost gospodarczy oraz spójność społeczną. OECD zalicza do nich m.in. inwestycje w edukację i naukę, ograniczanie dyskryminacji na rynku pracy oraz poprawę jakości instytucji i regulacji. Z pewnością jednak dane zebrane przez tę organizację nie są argumentem za wzrostem progresji w polskim systemie podatkowym czy za zwiększeniem obciążeń nakładanych na przedsiębiorców.

 

 

Damian Olko, ekspert ds. badań i analiz Pracodawców RP