English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Opinie ekspertów
Zakładki 3
zakladki_video

Opinie ekspertów

DRUKUJ

Rośnie ryzyko bankructw państw

17-12-2014

Przez gospodarkę światową przetoczy się niedługo fala bankructw państw, jeżeli nie otrzymają pomocy zagranicznej. Ukraina nie posiada już praktycznie rezerw walutowych, a rentowność pięcioletnich obligacji tego państwa przekracza 25 proc. Pod presją rynków finansowych ponownie znalazła się Grecja, gdzie dług publiczny mimo częściowej redukcji w 2012 r. sięga aż 175 proc. PKB. Negatywnie przedstawia się także sytuacja gospodarek-eksporterów ropy naftowej, która w pół roku staniała o blisko 50%.

 

Panika na rynku finansowym w Rosji zwiększyła obawy części inwestorów o wypłacalność tamtejszego rządu. Pojawiło się dużo porównań do kryzysu walutowego i bankowego z 1998 r., którego skutkiem było bankructwo państwa i ustąpienie prezydenta Borysa Jelcyna. Istnieje jednak kilka istotnych różnic, które w krótkim terminie sytuują Rosję w lepszej pozycji, niż takie kraje jak Grecja, Ukraina, czy Wenezuela.

 

Po pierwsze, mimo kosztownych interwencji banku centralnego, Rosja ma wciąż ogromne rezerwy walutowe (ponad 400 mld USD). Po drugie, Moskwie udaje się na razie utrzymać niewielką, ale jednak nadwyżkę na rachunku obrotów bieżących. Po trzecie, dług publiczny sięga zaledwie 13,5 proc. PKB, zatem nie ma ryzyka niewypłacalności w przewidywalnej przyszłości. Kreml nie musi na razie refinansować zapadającego długu, o czym świadczy fakt odwołania wielu zaplanowanych na ten rok aukcji obligacji.

 

Zdecydowanie gorzej wygląda sytuacja sektora przedsiębiorstw w Rosji, z których coraz więcej ma problemy z regulowaniem zobowiązań w walutach obcych. Rosyjski rząd zapowiedział już wsparcie zagrożonych banków i firm m.in. pieniędzmi z rezerw emerytalnych. Odebrana przez inwestorów jako akt desperacji podwyżka głównej stopy procentowej banku centralnego do 17 proc. może całkowicie sparaliżować rynek kredytowy w Rosji, pogłębiając recesję.

 

Znacznie trudniejsza jest sytuacja Ukrainy, gdzie rezerwy walutowe na początku grudnia br. spadły poniżej 10 mld USD. W praktyce, gdyby nie przyznana już pomoc zagraniczna, rząd w Kijowie musiałby już zawiesić spłatę obligacji. O tym jak poważna jest sytuacja finansowa i gospodarcza kraju, świadczą apele i starania prezydenta Petro Poroszenki na forum międzynarodowym o zwiększenie pomocy. Ze względu na skalę kontaktów gospodarczych, ewentualne bankructwo Ukrainy będzie dodatkowym ciosem dla gospodarki rosyjskiej.

 

Doniesienia medialne o problemach Rosji i Ukrainy przysłoniły nieco rosnącą nerwowość wokół Grecji, która tkwi w politycznym pacie. Niezależnie od wyniku głosowania w parlamencie nad powołaniem nowego prezydenta Stawrosa Dimasa, ateńscy politycy w najbliższych miesiącach będą musieli podjąć kluczowe decyzje dotyczące dalszej współpracy z zagranicznymi pożyczkodawcami. Coraz więcej inwestorów zyskuje przekonanie, że kolejna redukcja długu (czyli de facto bankructwo) jest nieunikniona.

 

Dodatkowym ciosem dla rynków wchodzących będzie podwyżka stóp procentowych przez amerykańską Rezerwę Federalną, która może nastąpić w pierwszej połowie 2015 r. Zaostrzenie polityki monetarnej w USA będzie sprzyjać umocnieniu dolara i dalszej przecenie surowców, wskutek czego państwa silnie uzależnione od eksportu surowców mogą doświadczyć odpływu kapitału. To przełożyłoby się na wzrost rentowności ich obligacji, zwiększając ryzyko  bankructw na rynkach wschodzących.

 

Dodatkowo może wystąpić tzw. efekt zarażenia – informacja o ogłoszeniu bankructwa danego państwa może pogłębić ucieczkę kapitału z innych rynków rozwijających się, co w konsekwencji wymusi na innych taką samą decyzję. Tego typu zjawiska wystąpiły w latach 1997–1998, kiedy kryzys finansowy objął wiele państw Azji Wschodniej, Ameryki Południowej oraz Rosję.

Rządy mogą bronić się wprowadzając np. blokadę przepływu kapitału, ale wysokie prawdopodobieństwo takiej decyzji sprawi, że inwestorzy będą woleli na wszelki wypadek wycofać się z danego kraju. Skutek może odnieść zatem jedynie taka decyzja o wstrzymaniu przepływu kapitału, która zaskoczy rynek. Cena jest jednak wysoka - dany kraj w dłuższym terminie straciłby na niższej wiarygodności w oczach inwestorów zagranicznych.

 

Niewypłacalność państw wbrew pozorom nie jest rzadkim zjawiskiem. Wśród państw-eksporterów ropy naftowej Nigeria już 5 razy ogłosiła bankructwo, licząc od 1980 r. W tym samym okresie Wenezuela zbankrutowała 4 razy, Rosja – 2, z kolei Brazylia i Meksyk – raz.

Damian Olko, ekspert Pracodawców RP