English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Opinie ekspertów
Zakładki 3
zakladki_video

Opinie ekspertów

DRUKUJ

Niemiecka płaca minimalna to krok w tył w procesie europejskiej integracji gospodarczej

23-01-2015

Polityka niemiecka w zakresie stosowania ustawy o płacy minimalnej zmusza do zastanowienia się nad tym, czy kraj, który odniósł tak duże korzyści z działania europejskiego rynku wewnętrznego, przedkłada partykularny, własny interes nad pryncypia przyświecające ojcom założycielom Unii Europejskiej.

 

W zakresie dorobku osiągniętego w ramach europejskiej integracji gospodarczej próba narzucenia polskim firmom niemieckiej płacy minimalnej to krok wstecz – do czasu unii celnej (czyli sprzed 1993 roku). Z kolei żądanie, aby płaca minimalna obowiązywała także kierowców w ruchu tranzytowym, można zaliczyć do tej samej kategorii co średniowieczne praktyki pobierania myta za przejazd czy stosowania przymusu drogowego.

 

Podstawą działania jednolitego, funkcjonującego od 1993 roku rynku w UE są cztery swobody: przepływu osób, towarów, usług i kapitału. Umożliwiają one bardziej wydajną alokację czynników produkcji. Pewne kraje czy regiony są efektywniejsze ekonomicznie w określonych dziedzinach, a pozostałe – w innych. Likwidacja barier w przepływie dóbr, usług i środków produkcji daje możliwość uzyskania korzystniejszych cen zarówno w eksporcie, jak i w imporcie – a tym samym umożliwia koncentrację na działaniach o wysokiej efektywności. Powstają więc warunki do jej wzrostu, rozumianego jako trwały i zrównoważony wzrost gospodarczy, o który przecież chodzi wszystkim krajom członkowskim. W dużej przenośni: w takim modelu Niemcy bogacą się, produkując znakomite samochody i proszki do prania, a Polska czerpie korzyści ekonomiczne z faktu bycia największym graczem na rynku międzynarodowych przewozów drogowych w UE.

 

Zgodnie z poglądami Komisji Europejskiej sprawne funkcjonowanie rynku wewnętrznego ma zasadnicze znaczenie dla zapewnienia wzrostu gospodarczego, szczególnie w sytuacji stagnacji ekonomicznej trwającej w UE. Rynek ten jest niebagatelny, nawet jak na warunki globalne – liczy obecnie ponad 500 mln konsumentów, a wartość wymiany handlowej między krajami UE to prawie 3 biliony euro. Ekonomiści wciąż jednak oceniają, że jego potencjał pozostaje nie w pełni niewykorzystany. Na tej podstawie Komisja Europejska zaleca dalsze zwiększanie transgranicznej mobilność obywateli i przedsiębiorstw. Dlaczego ta mobilność jest ważna? To właśnie kwestia tej wspomnianej alokacji środków produkcji. Jeśli polska firma jest w stanie przewieźć niemiecki towar do portu w Hamburgu taniej niż niemiecka, to przyczynia się m.in. do zwiększania konkurencyjności eksportowanych przez Niemcy dóbr na rynkach światowych. W ten sam sposób polski przewoźnik wiozący wytworzone w Polsce komponenty do niemieckich hitów eksportowych zmniejsza koszty niemieckiego producenta w łańcuchu tworzenia wartości dodanej. W konsekwencji wszyscy uczestnicy tego podziału pracy w UE są jego beneficjentami.

 

Co więc skłania rząd federalny do takiego, a nie innego interpretowania ustawy o płacy minimalnej? Z pewnością wpływ na to mają zapędy protekcjonistyczne, skrywane pod płaszczykiem zwalczania dumpingu socjalnego. Polski sektor przewozów drogowych wyrósł na europejskiego giganta. Zawdzięczamy to przede wszystkim ciężkiej pracy kilkudziesięciu tysięcy firm transportowych, które przez ostatnie dwie dekady od podstaw budowały swoją pozycję na rynkach europejskich. Całej sprawie przyjrzy się w ramach postępowania wyjaśniającego Komisja Europejska, trwają także negocjacje międzyrządowe. Niezależnie jednak od racji formalnej w tym sporze stwierdzić można, że niemieckie podejście to krok wstecz w zakresie trwającej ponad pół wieku w Europie integracji gospodarczej.

 

Jacek Brzozowski, Doradca Prezydenta Pracodawców RP