English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Opinie ekspertów
Zakładki 3
zakladki_video

Opinie ekspertów

DRUKUJ

Analogowy wybór

13-02-2015

 

 

Państwowa Komisja Wyborcza postanowiła, iż do czasu zakończenia prac i pomyślnego przeprowadzenia testów nowego systemu poszczególne akcje wyborcze zaplanowane na 2015 r. będą przeprowadzane bez wsparcia systemu informatycznego. Wybory zatem odbędą się tak, jakby komputery i Internet nie istniały. Czy tak powinno to wyglądać w połowie drugiej dekady XXI wieku?

 

Jednocześnie Krajowe Biuro Wyborcze postanowiło nie zamawiać nowego systemu na zewnątrz, lecz budować go siłami głównie własnych pracowników, w tym nowo zatrudnionych informatyków i programistów. Decyzja ta wynika z wielu poważnych błędów popełnionych podczas prób stworzenia systemu informatycznego do obsługi procesu wyborczego, które doprowadziły do kompromitujących opóźnień w liczeniu głosów podczas ubiegłorocznych wyborów samorządowych.

 

Instytucje odpowiedzialne za rzetelne i sprawne przeprowadzenie wyborów przewidziały stanowczo zbyt mało czasu na przygotowanie warunków zamówienia. Nie skorzystały też z bardzo przydatnego w przypadku projektów informatycznych dialogu technicznego. Mechanizm ten pozwala zamawiającemu na pozyskanie informacji z rynku, a także na zakomunikowanie swoich potrzeb potencjalnym wykonawcom. Zbyt mało czasu przewidziano także na przygotowanie i zgłoszenie ofert przez wykonawców, a także na realizację projektu, czyli stworzenie systemu i jego przetestowanie.

 

Decyzja o tym, by najbliższe wybory przeprowadzać bez wykorzystania systemów informatycznych, pokazuje, jak łatwo instytucja publiczna może przegrać z nowoczesnymi technologiami. Takich porażek w ostatnim czasie mieliśmy aż nadto – żeby przywołać tylko pierwszy z brzegu przykład aplikacji Źródło, która miała umożliwić dostęp do Systemu Rejestrów Państwowych (SRP), a więc zapewnić wgląd w rejestry PESEL, dowodów osobistych i aktów stanu cywilnego. Wejście w życie SRP zostało jednak przesunięte z 1 stycznia na 1 marca 2015 r., a i ten drugi termin może okazać się zbyt optymistyczny. Problemy ze Źródłem są trochę inne od tych, z którymi boryka się PKW. Uzupełniają jednak katalog „błędów i wypaczeń”, które utrudniają cyfryzację administracji.

 

Należy podkreślić, że powodem wielu problemów są nie same przepisy ustawy Prawo zamówień publicznych, a nieumiejętność ich stosowania przez pracowników urzędów i instytucji publicznych. Poza tym administracja nie potrafi gospodarować czasem, przeznaczając go zbyt mało na poszczególne etapy realizacji zamówienia. Urzędnicy nie potrafią też przekazać wykonawcom szczegółów dotyczących realizowanego projektu. Wynika to głównie z niestosowania dialogu technicznego i niekorzystania z usług profesjonalnych doradców. W związku z tym w trakcie realizacji zamówienia zamawiający potrafią zmieniać priorytety, co dezorganizuje prace wykonawcy, a czasem doprowadza do powstania błędów w tworzonym systemie. Nic więc dziwnego, że stanowczo zbyt często końcowe efekty znacząco odbiegają od pierwotnych planów. Wystarczy spojrzeć na projekt pl.ID, który przeszedł drogę od ambitnego projektu cyfrowego dowodu osobistego do pozbawionego większego sensu – i kluczowych informacji – blankietu tegoż dowodu. Ratowano jednak ten projekt, by nie utracić dofinansowania ze środków unijnych.

 

Zapewne właśnie dlatego zmieniono zasady finansowania projektów realizowanych przez administrację w ramach nowej perspektywy finansowej UE na lata 2014–2020, wprowadzając formę konkursową. Powinno to zarówno przyczynić się do poprawy jakości projektów, jak i zwiększyć skuteczność ich wykonania. Niestety zmarnowanego czasu i pieniędzy z poprzedniej perspektywy finansowej nikt nam już nie zwróci.

 

Piotr Wołejko, ekspert ds. społeczno-gospodarczych Pracodawców RP