English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Opinie ekspertów
Zakładki 3
zakladki_video

Opinie ekspertów

DRUKUJ

Liczba urzędników rośnie, a efektywność urzędów spada

20-07-2015

Biurokracja to jeden z najpoważniejszych czynników ograniczających działalność gospodarczą. W Polsce charakteryzuje się przede wszystkim rosnącą liczbą urzędników, nieefektywnie działającymi urzędami i niskim poziomem informatyzacji usług publicznych. Zarówno oficjalne statystyki, jak i wyniki krajowych kontroli dobitnie pokazują, że stopień zbiurokratyzowania polskiej administracji jest bardzo wysoki.

 

Powodem takiego stanu rzeczy jest fakt, że w ciągu ostatnich 6 lat liczba pracujących w administracji publicznej zwiększyła się o prawie 13% – w roku 2008 było to 393 tys. pracowników, a w 2014 roku już 444 tys. Natomiast liczba urzędników pracujących w administracji centralnej, samorządowej, bezpieczeństwie publicznym oraz ubezpieczeniach społecznych wyniosła na koniec 2014 roku 643,9 tys. osób i – w przeciwieństwie do 2008 roku – wzrosła o ponad 43 tys. Zakładając, że miesięczne uposażenie urzędnika w 2014 roku plasowało się średnio na poziomie 4514 zł brutto (wyliczenie na podstawie oficjalnych danych GUS), to roczny koszt utrzymania zatrudnionych w latach 2009–2014 nowych pracowników administracji wyniósł 2 mld 345 mln zł – co jest kwotą ogromną. Z kolei na tle innych krajów Unii Europejskiej rozrost biurokracji w Polsce wypada jeszcze gorzej – w okresie 2008–2013 liczba urzędników państwowych wzrosła o 7% i tylko pięć innych krajów miało wynik wyższy. Warto też odnotować, że w osiemnastu krajach albo nie doszło do rozrostu administracji publicznej, albo uległa ona zmniejszeniu.

 

Rysunek 1: Zatrudnienie w administracji publicznej w Polsce w latach 2008–2014

 

 

Źródło: Główny Urząd Statystyczny.

 

Rysunek 2: Dynamika zatrudnienia pracowników administracji publicznej w krajach Unii Europejskiej w okresie 2008–2013

 

 

   Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych z Eurofound.

 

Wzrost zatrudnienia urzędników państwowych nie przyczynia się bynajmniej do poprawy efektywności działań administracji krajowej – wręcz przeciwnie. Raport Najwyższej Izby Kontroli pt. Adekwatność i efektywność systemu kontroli zarządczej w wybranych jednostkach administracji rządowej wykazał, że ministerstwa nie potrafią sprawdzić, czy działają efektywnie, a zwiększająca się biurokracja powoduje opóźnienia w realizacji celów i straty. NIK zweryfikowała działanie systemu kontroli zarządczej – czyli narzędzie do sprawdzania tego, czy poszczególne resorty funkcjonują prawidłowo – w ministerstwach sprawiedliwości, finansów, gospodarki, rolnictwa, kultury oraz obrony narodowej, a także w Głównym Urzędzie Statystycznym oraz Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Według NIK ministerstwa wprowadziły w życie planowane programy, ale zamiast zwiększenia efektywności pracy przyrosła biurokracja. Zamiast uwolnić kreatywność urzędników i wzmocnić ich skuteczność, kontrola zarządcza ograniczyła się do obowiązku generowania dodatkowych dokumentów, które zazwyczaj nie miały przełożenia na poprawę funkcjonowania instytucji.

 

Kolejna kontrola NIK, tym razem dotycząca wdrażania systemów teleinformatycznych w miastach i gminach, wykazała, że prawie wszystkie gminne i miejskie urzędy mają tradycyjny (papierowy) system zarządzania dokumentami (22 z 24 kontrolowanych urzędów) i tylko pojedyncze wdrożyły elektroniczne zarządzanie dokumentami. Jak podaje raport, w większości kontrolowanych urzędów (17 z 24) liczba świadczonych e-usług nie przekraczała 20. Aż cztery urzędy świadczyły tylko jedną e-usługę, czyli obligatoryjną Elektroniczną Skrzynkę Podawczą, natomiast tylko nieliczne oferowały ich ponad 100. Ponadto żaden z kontrolowanych urzędów nie dostosował w pełni swoich serwisów internetowych do potrzeb osób niepełnosprawnych. Negatywnie ocenione zostały także działania burmistrzów i prezydentów miast w zakresie zarządzania bezpieczeństwem informacji w urzędach – nieprawidłowości w tym obszarze stwierdzono w 21 z 24 skontrolowanych urzędów.

 

Na tle innych krajów europejskich sytuacja w tym względzie przedstawia się tylko trochę lepiej. W badaniu eGovernment Benchmark, przeprowadzonym na zlecenie Komisji Europejskiej, Polska osiągnęła wskaźnik 76 proc. w zakresie dostępności on-line przydatnych usług publicznych (m.in. takich jak założenie własnej działalności gospodarczej, utrata i znalezienie pracy). Uplasowała się dzięki temu w połowie stawki – na 12. miejscu wśród 28 badanych krajów. Wyprzedziła tym samym nieznacznie m.in. Francję (75 proc.), Wielką Brytanię (74 proc.) oraz Belgię (74 proc.). Z kolei w aktualnym rankingu ONZ e-Government Survey nasza e-administracja znalazła się na 42. miejscu na świecie, a w Europie – na 22. miejscu. Wyżej od nas notowana jest nie tylko Litwa, Łotwa, Słowenia i Estonia, lecz także Rosja.

 

Rysunek 3: Dostępność on-line przydatnych usług publicznych w krajach UE (skala od 0 do 100)

 

 

Źródło: eGovernment Benchmark 2015, Komisja Europejska.

 

Obraz, który wyłania się ze statystyk GUS oraz raportów NIK, jest negatywny i dobitnie pokazuje niezdolność lub niechęć władz do ograniczania stopnia biurokratyzacji urzędów w naszym kraju. Kryzys ekonomiczny powodujący cięcia w wydatkach administracyjnych przyczynił się do spadku liczby urzędników w większości krajów Unii Europejskiej, natomiast w Polsce jesteśmy świadkami trendu odwrotnego. Nadmierna liczba pracowników sektora publicznego i niski poziom e-administracji tworzą niepotrzebne bariery dla rozwoju przedsiębiorstw, komplikując proces załatwiania wszelkich spraw związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. Nic więc dziwnego, że w globalnych rankingach konkurencyjności znajdujemy się cały czas na odległych miejscach.

 

Przemysław Bańkowski, ekspert Pracodawców RP