English English
7 tysięcy firm, blisko 3 miliony zatrudnionych
Zakładki 1

Wyszukiwarka

Strona główna Opinie ekspertów
Zakładki 3
zakladki_video

Opinie ekspertów

DRUKUJ

Państwo nie nadąża za cyfrową rewolucją

27-07-2015

W ciągu ostatnich 9 lat czas spędzony w Internecie przez przeciętnego polskiego internautę wydłużył się o ponad 350% – z niespełna 20 do niemal 73 godzin miesięcznie, jak wynika z badań Megapanelu PBI/Gemius, prowadzonych w latach 2005–2014. Oznacza to, że polscy użytkownicy Internetu surfują w sieci przez 3 dni w miesiącu, czyli aż 36 dni w roku.

 

 

 

 

W oczywisty sposób wpłynęło to na model funkcjonowania obywateli w realiach XXI-wiecznego świata. Z sieci korzysta już 65% Polaków, co przekłada się na ponad 21,5 mln użytkowników Internetu. Internet zapewnia im dostęp do informacji, komunikację, umożliwia załatwienie codziennych spraw w formie elektronicznej. Niedobrze więc, że państwo nie nadąża za cyfrową, a także mobilną rewolucją i pozostaje daleko w tyle – w porównaniu do podmiotów prywatnych – z dostępnością swoich usług w Internecie.

 

Unijne benchmarki i międzynarodowe rankingi, w tym przygotowywany przez Organizację Narodów Zjednoczonych E-government Survey, sytuują Polskę na odległych pozycjach, lata świetlne za europejskimi i globalnymi liderami w dziedzinie e-administracji. Urzędy nadal są głównie papierowe, a nie cyfrowe, a załatwienie sprawy drogą elektroniczną graniczy z cudem. W niektórych przypadkach wynika to z przyzwyczajenia obywateli bądź ich nieufności do wiarygodności formy elektronicznej, lecz w zdecydowanie większym stopniu winić należy tu brak możliwości załatwienia sprawy drogą elektroniczną. Zazwyczaj i tak w którymś momencie pojawia się konieczność odwiedzenia urzędu, doniesienia jakiegoś dokumentu, zdobycia pieczątki etc.

 

Tymczasem, jak pokazują dane dotyczące korzystania z Internetu przez Polaków, są oni coraz bardziej zaangażowani w świat cyfrowy i czują się w nim całkiem swobodnie. Szkoda, że tak samo nie czują się urzędnicy ani instytucje (i osoby) odpowiedzialne za przenoszenie do sieci publicznych e-usług. Tutaj mamy raczej do czynienia z nieufnością i nieudolnością, których efektem jest fiasko niektórych – i wątpliwa funkcjonalność pewnej części – projektów z obszaru e-administracji. Do kosza wyrzucono między innymi elektroniczną warstwę dowodu osobistego, decydując się na przygotowanie nowego blankietu dokumentu bez niej. Zamiast przełomowego narzędzia otrzymaliśmy więc błahą zmianę, która byłaby niedostrzegalna dla obywatela, gdyby nie fakt, że na nowym blankiecie nie widnieje już adres zameldowania.

Elektroniczna warstwa dowodu osobistego, możliwa do zaadaptowania nie tylko na blankiecie, lecz także w karcie SIM, z powodzeniem funkcjonuje od dekady w Estonii. E-dowód pozwala załatwić multum spraw, m.in. oddać głos w wyborach, składać dokumenty do urzędów w formie elektronicznej, odebrać lekarstwa w aptece (zastępuje papierową receptę). Z możliwości oferowanych przez e-dowód korzystają także firmy prywatne, oferując usługi i aplikacje wykorzystujące jego możliwości.

 

Niestety, gdy w Polsce wspomni się o Estonii, słychać tylko głośne westchnięcie i argument: przecież Estonia ma mniej niż 1,5 miliona mieszkańców i powierzchnię niewiele większą od województwa mazowieckiego. Jest to argument absurdalny, lecz powtarzany tysiąc razy – zostaje uznany za prawdziwy. Faktycznie to jednak dalej tylko wymówka, służąca do tego, aby zarzucić „rewolucyjne” plany i niewiele zmieniać. Droga jest jasno wytyczona, rozwiązania są już sprawdzone i… czas zacząć je wdrażać – tym bardziej że w ramach obecnej perspektywy finansowej UE (Program Operacyjny Polska Cyfrowa) nasza administracja może liczyć na niemal 1 mld euro na projekty z obszaru budowy e-administracji. Musimy wykorzystać szansę, jaką daje dostępność tak znaczących środków unijnych. Jednak aby zrobić to dobrze, nie możemy zgodzić się na proste (prostackie?) przenoszenie analogowych procedur do świata cyfrowego. Wraz z elektronizacją administracji należy pewne procedury modyfikować, a inne eliminować. Tworzone przez poszczególne instytucje publiczne systemy teleinformatyczne muszą ze sobą współpracować (automatyczna wymiana danych, dane w zdefiniowanych i możliwych do wzajemnego odczytania formatach), zapewniając w ten sposób komfort użytkowania przez obsługujących ich urzędników oraz korzystających z tych systemów obywateli.

 

Piotr Wołejko, Ekspert Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej